Złota piłka. Nieobiektywny komentarz

dnia

Złota piłka – kolejny międzynarodowy plebiscyt dostarczający masę niekoniecznie pozytywnych emocji. Od ogromnej radości z sukcesu ulubieńca po gorycz i poczucie oszukania u innych. Co jednak oznacza on dla nas – szarych kibiców?

Pomijając grono fanów Cristiano Ronaldo lub Messiego, którzy rokrocznie skaczą sobie do gardeł przekrzykując się kto bardziej zasłużył na to wyróżnienie dostrzec możemy tutaj pewną…monotonie. Od 2008 roku nieprzerwanie wybieramy między dwójką zawodników. Fakt że są oni ikonami swoich czasów to jedno, ale gwarant sukcesu, który sobie wywalczyli to drugie. Nieważne jak genialnie nie spisywaliby się Griezmann, Buffon, Suarez, Isco, Kante, Pogba czy inne gwiazdy światowej piłki tytuł wpadnie w ręce Messiego lub Ronaldo.

Foto: goal.com

Ta, zakotwiczona w mentalności jury, dziennikarzy oraz kibiców, niekwestionowana hegemonia tylko dwójki graczy pozbawiła kolorytu wszelkie plebiscyty w piłkarskim świecie. Nie twierdzę, że nagrody, które zdobyli są niezasłużonym dziełem przypadku czy rozpoznawalności. Jednak pompowana zewsząd świadomość ich niesamowitości, podkreślane grubą kreską sukcesy i ochoczo komunikowane pobijanie rekordów zrobiły swoje. Niezależnie od sukcesu w danym roku, spadku formy czy ogólnej dyspozycji to zawsze pierwsze nazwiska które wymieniamy w takim plebiscycie.

Jak zatem przerwać hegemonię w kategorii złota piłka? Przede wszystkim do mentalności niektórych osób musi dotrzeć fakt, że poziom CR7 i Messiego już jakiś czas temu przestał być nieosiągalny dla nikogo innego. „W kolejce do tronu” ustawiły się już całkiem solidne, a co znamienne efektywne nazwiska młodszego pokolenia – Neymar, Dybala czy Griezmann. Warto też wspomnieć w tym miejscu o piekielnie skutecznym Robercie Lewandowskim, który starannie wyrzucany jest poza ścisły top takich plebiscytów. W teorii zatem mamy całkiem sporą gromadkę pretendentów prezentujących choć zbliżony poziom.

Foto: goal.com

W praktyce tylko pierwszy z nich przebił się nieco w świadomości mas. Jednak mimo kosmicznych umiejętności i gigantycznej rozpoznawalności nadal jest „tylko” tym trzecim. Niby to ta sama kategoria, ale widać, iż Neymar stawiany jest mimowolnie krok za nimi. Nie bez kozery jest również fakt, że nagrodę tę od dawien dawna zgarniają piłkarze stricte ofensywni – skrzydłowi lub napastnicy. Ostatnim rokiem gdy w plebiscycie tryumfowali piłkarze defensywni był odległy 2006 rok oraz legendarni Cannavaro i Buffon.

Co niezwykle ciekawe również w okolicach tego okresu rozpoczęła się inna hegemonia – Realu i Barcelony. Te choć nie zawsze pojawiały się w finale wydają sporo zawodników do których złota piłka trafia. Poza omawianą tu dwójką mamy przecież jeszcze wyróżnianych: Modricia, Inieste, Xaviego, Ronaldinho, Neymara czy Suareza. Hegemonia ta tylko sporadycznie przerywana jest przez graczy PSG, Bayernu, Chelsea czy Atletico.

Czy oznacza to, że jesteśmy skazani na wiecznie przewidywalny plebiscyt? Mam nadzieje, ze nie. Messi i CR7 mają ostatnimi czasy niewielkie zawirowania formy, a wspomniany wcześniej Neymar prezentuje coraz pokaźniejszą formę. Jeśli pokona on swojego najgroźniejszego rywala, którym jest jego głupota i dziwne zachowania ma szanse ograbić tę dwójkę już w przyszłym roku. Jednak do tego potrzebuje on sukcesu na MŚ. Z wspomnianej trójki to on zdaje się mieć największe szanse na tryumf w tym turnieju.

Oby jednak nie oznaczało to wpadnięcia w kolejną „pętle” plebiscytu – tym razem rozszerzoną do trzech nazwisk poza którymi świat piłkarski będzie tylko grupką amatorów. Jako kibic życzę sobie tego aby w tym zestawieniu realną szansę zaczęli dostawać także gracze młodsi. Jednak jak to bywa w przypadku sytuacji w których waży głos większości nie wiadomo co przyniesie jutro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *