Czy zawieszenia mają sens?

dnia

Zawieszenia to w piłce nożnej sytuacje, w których zawodnik otrzymuje dodatkową karę za niesportowe zachowanie. Kara ta może wynikać zarówno z przepisów jak w przypadku czerwonej kartki lub też z działań komisji dyscyplinarnej zebranej aby przyjrzeć się szczególnie chamskim czy brutalnym zachowaniom.

O ile z racji swojej długiej obecności w przepisach wydaje się ona dość naturalna o tyle wątpliwa jest sama słuszność jej wykorzystania. Zwłaszcza gdy mowa o „większych” przewinieniach piłkarzy. Mowa tu np. o sytuacji takiej jaką zafundował swoim kibicom Patrice Evra prze meczem w Lidze Europy z Vitorią Guimaraes. Taki bezpardonowy atak na kibica kończy się zazwyczaj grzywną (niską w porównaniu do zarobków piłkarza) oraz kilkumiesięcznym zawieszeniem.

Największe piłkarskie „kwiatki” i ich zawieszenia

Canotna

Problem w tym, że takie zawieszenie zupełnie nie rozwiązuje sprawy. W przypadku Evry najpewniej będzie ono oznaczało koniec jego kariery, ale to bardzo szczególny przypadek. Spójrzmy na inny „wyczyn” tego kalibru. Słynny kung fu cios Cantony znany jest niemal na całym świecie jako jeden z najjaśniejszych przykładów boiskowego chamstwa i brutalności. Jaką karę otrzymał za to wspomniany brutal? 4-miesięczne zawieszenie i grzywnę. W późniejszym czasie okraszoną również procesem sądowym, który zakończył się jedynie 120 godzinami prac społecznych. Piszę jedynie gdyż ta kara była właściwie efektem licznych apeli ze strony obywateli – oryginalny wyrok zakładał dwutygodniowy areszt, skrócony później do ledwie kilku godzin.

Keane

Podobnie jest w przypadku innego boiskowego agresora – Roya Keana. Ten zdecydował się w widowiskowy sposób zakończyć karierę rywala, który faulował go 3 lata wstecz. Można powiedzieć, iż trafił swój na swego jednak zaskakuje tu przede wszystkim wyraźna intencja Keana, aby dokonać rewanżu – co samo w sobie jest niepokojące. Tym co jednak najbardziej świadczy o słuszności jak najsurowszej kary dla takiego typu graczy są same słowa brutala: „Wystarczająco długo czekałem. Pie******łem go mocno. Piłka była w pobliżu (tak mi się zdaje). A masz, ty pi**o. Nie waż się więcej stawać nade mną i zarzucać udawanie kontuzji. (…) Mam go w dupie. Dostał to, na co zasłużył.” Jaką karę otrzymał Keane za ten akt? 5 meczy zawieszenia i grzywnę.  Po jej „odpękaniu” spokojnie mógł zatem kontynuować karierę w United będąc jej kapitanem, a po zakończeniu kariery pełniąc także funkcje trenerskie.

Barton

Kolejnym przykładem jest Joey Barton. Brutal z megalomanią. Ten „zasłynął” z takich incydentów jak bójka z kolegą z drużyny podczas meczu czy zgaszenie cygara na oku juniora z drużyny gdy ten śmiał się mu przeciwstawić. Jeśli sądzicie, iż za ten akt agresji Barton otrzymał wielomiesięczne zawieszenie czy wyrok sądowy – jesteście w błedzie. W zasadzie jego jedyną karą była konieczność oddania 100 tys. funtów na rzecz klubu (wysokość około 5 jego ówczesnych tygodniówek). Po przerwie świątecznej Barton wrócił do gry i krewkich zagrań, by obecnie pełnić rolę „eksperta” na tweeterze gdzie bez ogródek wyraża swe poglądy z rodzaju: „Obecna kadra Anglii to gówno!”.

Pepe

Na deser najmłodszy w tym mini zestawieniu – Pepe. Ten poza licznymi faulami które niezbyt odbiegają swym charakterem od „twardej gry” zasłynął z pewnego incydentu w 2009 roku. W meczu z Getafe krewki defensor postanowił podciąć rywala, by następnie świadomym przewinienia w ataku niewytłumaczalnej furii skopać go. Aby tego było mało Pepe postanowił jeszcze nadepnąć na dłoń rywala oraz przydusić jego twarz do ziemi, by pod koniec tego „show” uderzyć pięścią innego z rywali. W normalnych okolicznościach zwykły człowiek otrzymałby za to wielomiesięczny wyrok okraszony zapewne pokaźną grzywną. Jaki był werdykt komisji wobec Pepe? 10 meczy zawieszenia, co aby dodać groteskowości sytuacji uznane zostało za ówczesnego trenera Realu „zbyt surową karą”.

Czy zawieszenia mają sens? Jakie kary stosować?

Obecne zawieszenia są jedynie stratą czasu. Nie mają one żadnego wpływu na zmianę zachowania zawodnika.  Sama kara choćby nie wiadomo jak długa i kosztowna dla samego zawodnika nadal nie przekreśla jego możliwości zostania uznanym światowej klasy sportowcem.  Sprowadza się ona zatem jedynie do konieczności odsiedzenia w spokoju zawieszenia, zapłaty grzywny oraz ewentualnego wysłuchiwania epitetów pod swym adresem. Jednak i to napiętnowanie nie jest regułą. Gdy zawodnik gra świetnie albo jest zbyt „straszny” by go głośno piętnować świat piłkarski woli przemilczeć jego wybryki. o nie w porządku szczególnie dla pokrzywdzonych, którzy często paradoksalnie są częściej zapominani i bagatelizowani.

Według mnie kara za tak agresywne i wręcz niebezpieczne zachowanie jak to Cantony, incydenty Bartona, Pepe czy wreszcie Roya Keanea powinna być znacznie surowsza. Po pierwsze piłkarz powinien wiedzieć że za szczególnie ostre wejścia może mu grozić proces podobny do tego, który grozi „zwykłemu śmiertelnikowi” za atak na drugą osobę. W mojej opinii zawieszenie dla takich graczy mogłoby być krótsze jednak powiązane z koniecznością odbycia terapii z kontrolowania złości oraz wstrzymaniem wypłat pensji dla gracza przez klub. Mogło by to również pociągnąć zerwanie z takim graczem wszelkich kontraktów sponsorskich, zaniechanie akcji reklamowych itd. W dalszej perspektywie, podobnie jak przy dopingu gracz taki mógłby być narażony na dożywotnią dyskwalifikację a nawet odebranie zdobytych osiągnięć i brak możliwości pełnienia jakichkolwiek funkcji w świecie futbolu po zakończeniu kariery. Takie działanie zapobiegłoby potencjalnej gloryfikacji agresorów spychając ich na margines futbolowej historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *