Z pamiętnika statysty

dnia

Oglądając film czy serial większość skupia na głównych aktorach odgrywających daną rolę, nie zwracając zbytnio uwagi na otaczające tę postać tło. Bez tego tła nie byłoby filmu, to oczywiste. Jednak nie bardzo zdajemy sobie sprawę z tego, jak często sami występujemy zarówno jako aktorzy jak i statyści.

16058982594_e8fa4a0056_k.jpg
flicker.com

 

Miałem sposobność grania statysty w pewnym serialu, w zasadzie to nawet dwóch. W tym pierwszym miałem bardzo, ale to bardzo ważną rolę przechodnia. Po prostu jak jakiś dupek zwany reżyserem krzyknął „akcja”, wychodziłem z klatki mijając jakąś kobietę idącą w odwrotnym kierunku. Oczywiście zanim to nastąpiło, staliśmy w kilkuosobowym gronie na mrozie dającym nieźle popalić. Facet, który był „od statystów” czyli mówiąc prościej jakiś tam brygadzista, przychodził co jakiś czas i brał to dwie to trzy osoby i przedstawiał je właśnie wyżej wspomnianemu dupkowi. Natomiast on z wdziękiem koparki na lodowisku rozstawiał te osoby w różnych miejscach na planie.

3294111833_7899b95af0_z
plan zdjęciowy, foto: flicker.com

W drugim przypadku dramaturgia była szalenie zabójcza i nie mówię tego na wyrost.  Trafiła mi się rola życia, a raczej nieżycia. No cóż, grałem martwego policjanta. Leżąc na płytkach w kuchni pomazany czerwoną farbą, słuchałem tylko jak kolejny raz moi serialowi koledzy policjanci stają się lekko w szoku, zauważając jak z gracją leżę udekorowany czerwonym kolorem tu i ówdzie, sprawdzają czy mam puls. No oczywiście mam, ale i tak jestem martwy.  Zginąłem podobno od strzelaniny. Wiecie, taki rodzaj niekontrolowanej domówki.

Widzicie, praca takich statystów jest bardzo często niedoceniana zważywszy na fakt, że jest to tło i mamy je po prostu kompletnie gdzieś. Podobnie jest w świecie motoryzacji. Te wszystkie auta, które mijacie na drogach, praktycznie wszystkie robią za statystów. Tylko mała garstka spośród mijanych przez nas aut, zyskuje nasze zainteresowanie. To co sprawia, że dany pojazd jest aktorem lub statystą, to między innymi egzotyka. Przykładowo w moim rodzinnym Koninie widząc Jaguara F-Type czy coś ciekawego i ładnie ryczącego spod szyldu czarnego byka, to ewidentnie zasługuje na moją uwagę i zyskuje rolę pierwszoplanową. Takimi aktorami są też auta mocno zmodyfikowane, wersje sportowe jak i również usportowione biorąc za przykład hot hatche, które w obecnych czasach są mocno akcentowane stylistycznie, sprawiając, że wyglądają co najmniej zadziornie.

9159827654_5f0d98f3dd_h.jpg
Aston martin vanquish,  foto: flicker

Jest jeszcze jedna grupa aut, które przyciągają naszą uwagę. Jest to podobny model auta, którego my użytkujemy. Oczywiście przyciągają wzrok te najbardziej zadbane egzemplarze lub bardziej zadbane od naszych. W jednym nam się podoba felga, w innym kolor, w jeszcze innym Pani siedząca za kierownicą. Fakt, nie mamy już w sobie tej fascynacji i entuzjazmu, porównując to z zobaczeniem jakiegoś egzotyka, wtedy podobne auta do naszego zostają zdegradowane do roli drugoplanowej albo i statysty.

Dlatego też sami jesteśmy raz aktorami, a raz statystami biorąc udział w ruchu drogowym. Nasze auta czasami są obiektem zainteresowania, a czasami statystą lub obrazując to – drzewem w lesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *