Wywiad z zespołem Muchy – „Trochę bal, trochę manifest”

dnia

Niedawno ukazała się reedycja kultowego albumu Terroromans zespołu Muchy. Okazja jest niebywała, ponieważ w tym roku obchodzimy dziesiątą rocznicę wydania debiutu poznańskiego zespołu. Xerroromans (bo tak się zwie reedycja), przypomniał nam materiał, który dla wielu jest kultowym zbiorem piosenek. Z tej okazji wywiadu udzielili nam lider zespołu –  Michał Wiraszko oraz perkusista Szymon Waliszewski. Rozmawialiśmy o statusie Much, powrocie do oryginalnego składu, planach na przyszłość oraz o znaczeniu Terroromansu w polskiej kulturze popularnej.

Terrormans to płyta symbol, pewnego rodzaju manifest pokolenia. Krążek, który zmienił życie niemałej ilości osób. Jak się z tym czujecie?

Jeżeli w ogóle jakoś, to głównie z tego powodu, że zmienił przede wszystkim nasze życia. Cokolwiek zresztą nam by się nie przydarzyło w tamtym momencie – wybacz oczywistość – to by wpłynęło na to, co później. Nam się trafił Terroromans, trochę bal, trochę manifest, a trochę nam się przywidziało.

Mówiąc oględnie, wpisaliśmy się całkiem akuratnie w nowy wtedy trend mediów społecznościowych i sprawy potoczyły się właściwie same. Może to jest coś fajnego być częścią jakiejś rewolucji, ale może lepiej jednak po prostu być?

Powiedzcie jak to jest, po latach wrócić do tych piosenek? Jak się Wam pracowało przy Xerroromansie?

Zupełnie tak samo, jak dziesięć lat temu. Wtedy pisaliśmy piosenki bez żadnych oczekiwań, dobrze się przy tym ze sobą czuliśmy i bawiliśmy każdą chwilą spędzoną w sali prób.

Teraz kiedy w styczniu spotkaliśmy się w trójkę ponownie (Stefan dołączył kilka tygodni później), okazało się, że ta energia cały czas jest i właściwie niewiele się pod tym względem zmieniło, chociaż każdy zaliczył w międzyczasie krótsze i dłuższe przerwy od grania i od nas samych w ogóle.

Mam takie wrażenie, że wróciliśmy nie tyle do grania starych piosenek, co – na swój sposób – do siebie. To chyba jest w całej tej historii najważniejsze i jeżeli mielibyśmy uznać, że ten powrót jest udany, to przede wszystkim z tego powodu.

Miasto doznań, Nowe słowa na M, Biszkoptowe serce, to frazy, które przeszły do historii. Dlaczego Terrormans pod względem lirycznym był tak bardzo unikalny?

Bo to słowiański pop-art.

Jeżeli mielibyście wybrać ulubiony utwór z Terroromansu, to który i dlaczego?

Na Terroromansie, każdy utwór jest ważny, więc trudno jest wyróżnić tylko jeden. Każdy jest hołdem złożonym naszym inspiracjom, przygodom, milościom. Tego się nie wartościuje. To jest jak z wakacjami – właściwie to każde są fajne.

Oczywiście, są na tym albumie utwory bardziej rozpoznawalne, takie jak „Miasto doznań”, „Najważniejszy dzień”, czy „Galanteria”, chętniej zapewne słuchane przez ludzi, jednak nie zmienia to naszej perspektywy patrzenia na tę płytę jako nierozdzielnego zbioru dwunastu – czy w wersji najnowszej – trzynastu piosenek.

Na początku swojej kariery Muchy były nazywane nową Republiką, polskim The Smiths i tak dalej. Dzisiaj te określenia zniknęły, wyrobiliście sobie stabilność, a oczekiwania mediów spadły. Jak się Wam gra lepiej? Z tymi oczekiwaniami czy bez?

Oczekiwania nie mają żadnego sensu. Jeżeli uczciwie podejdziesz do sprawy, przepracujesz temat, jak należy, to nawet nie myślisz o tym, co się może wydarzyć fajnego, bo to się po prostu dzieje.

Obok ulic i miejsc to singiel, który przywołuje estetykę Terroromansu w 2018 r. Pozytywne reakcje na ten utwór pokazały, że ten sposób grania się nie postarzał. Czy można powiedzieć, że wasz debiut ma ponadczasowe brzmienie?

Nie wiem, czy brzmienie, ale wychodzi na to, że wydźwięk tak. Tu nie chodzi o kompozycję, sposób grania czy inne technikalia. Jeżeli w jakiś sposób przekonujesz do siebie ludzi, to znaczy, że to jest w tobie. Masz ten dar, możesz więc z powodzeniem sprzedawać „jedyne sprawdzone patenty na życie”, albo na wiecach wyborczych okłamywać ludzi. Możesz też nagrać piosenki i rozdać je wszystkim chętnym na pamiątkę czego sobie tylko zechcą. Od dobrych wspomnień nie ma odwyku.

Wspomnieliście w wywiadzie, że chcecie wejść w obecnym składzie do studia. Nasuwa się więc pytanie. Jaka będzie Wasza następna płyta? Czy to będzie Terroromans dziesięć lat później? A może coś zupełnie nowego?

Możliwe, że na przełomie lata i jesieni rozpoczniemy prace nad nowymi piosenkami, ale nie umiemy w tym momencie odpowiedzieć czy wpiszą się one w nurt Terroromansu, albo Notorycznych Debiutantów. To zależy kim będziemy, za kilka miesięcy i jaki sobie będziemy wyświetlać film.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *