Wywiad z No Gravity Shoes

Ostatnio byłem na koncercie post-rockowego zespołu. Nie bójcie się jednak słowa post-rock. Chłopaki z zespołu No Gravity Shoes nie są dziadkami z siwymi brodami do kolan, ale bardzo świadomymi i eklektycznymi młodymi muzykami. Oto wywiad z nimi.

1. Czy granie na gitarach w 2018 roku ma jeszcze jakiś sens? Czy współczesna digitalizacja brzmienia nie ogranicza pola młodym gitarowym zespołom?

Sami nie uważamy się za strikte gitarowy zespół, wspomagamy się coraz mocniej elektroniką – zarówno jeżeli chodzi o sample i syntezatory jak i o efekty gitarowe. Można więc powiedzieć, że digitalizacja pomaga nam w kreowaniu brzmienia. Poza tym gitara ma niezwykle uniwersalny charakter, można używać jej na wiele sposobów i jak najbardziej uważamy, że jest sens na niej grać.

2. Gracie post-rocka, jednocześnie włączacie w to elementy elektroniki. Z drugiej strony coverujecie Wild Beast? Jak udaje się Wam znaleźć złoty środek pomiędzy tymi inspiracjami?

Przede wszystkim nie chcemy się wrzucać do żadnej szufladki. Można u nas zauważyć wpływy post-rocka, ale nasza muzyka to wypadkowa wszystkich gatunków, których słuchamy, a tego jest naprawdę mnóstwo. Od indie, post-punka, shoegaze, przez trip-hop, eksperymentalny hip-hop, aż po rock progresywny czy nawet muzykę filmową. Może i brzmi to trochę na siłę eklektycznie, ale wszystkie te inspiracje zostają przez nas mocno przemielone i w efekcie udaje nam się stworzyć coś naszego.

3. Jak wygląda podział obowiązków w Waszym zespole? Piszecie utwory wspólnie, czy macie songwrittera?

Podział obowiązków: Kuba układa grafik, Michał prowadzi auto, Olek rozwozi pizze, a Szymon się spóźnia. A jeżeli chodzi o muzykę – przeważnie zaczyna się od jednego konkretnego pomysłu któregoś z nas (akordy, motyw, bit), który później rozwijamy wspólnie – czasem przez improwizację, czasem przez burzę mózgów, co prowadzi nas często w zupełnie niespodziewanym kierunku. Można powiedzieć, że kompozycyjnie jest mniej więcej po 25% na twarz.

4. Według Was co jest obecnie największą przeszkodą w byciu młodym zespołem w Polsce?

W naszym przypadku jest to niestety brak pieniędzy. Sprzęt, pomieszczenie, paliwo – to wszystko kosztuje. Z czasem też nie jest łatwo, bo każdy z nas pracuje. Ciężko nam czasami dopasować grafiki. Patrząc już szerzej na polski przemysł muzyczny – na pewno dla większości młodych zespołów nie jest łatwo się wybić – pomiędzy kompletnym no-namem, a zespołem który ma kontrakt z jakąkolwiek wytwórnią jest długa i wyboista droga.

5. Czy trudne jest granie Waszych piosenek na żywo? Jak czujecie się na scenie?

Nasza muzyka z pewnością nie jest wirtuozerska, ale fakt, że gramy z elektroniką wymagał od nas sporo pracy nad pewnymi rozwiązaniami technicznymi. Pod względem samopoczucia na scenie – zagraliśmy do tej pory stosunkowo niewiele koncertów, więc nadal się oswajamy, ale jest coraz lepiej i coraz pewniej. Ostatni koncert Pod Minogą był sztosem.

6. No to kiedy możemy się spodziewać pełnoprawnej EP-ki lub płyty?

Niedawno nagraliśmy singla, który właśnie jest miksowany, kończymy też nagrywać EPkę. Oba wydawnictwa powinny ukazać się jakoś na wiosnę, ale nie jesteśmy w stanie podać jeszcze konkretnej daty. Na tym etapie niestety nie wszystko zależy od nas. Mamy nadzieję, że do końca kwietnia coś ujrzy światło dzienne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *