„Wszyscy wiedzą” – Barwy grzechu

dnia

Asghar Farhadi po zdobyciu zasłużonego Oscara za Klienta postanowił spróbować czegoś nowego i zamienił rodzinny Iran na nieznaną Hiszpanię. Na dodatek w obsadzie filmu pojawili się Penelope Cruz i Javier Bardem, czyli jedno z bardziej znanych małżeństw w Hollywood. Czy zmiana otoczenia wyszła Farhadiemu na dobre?

Po wielu latach nieobecności Laura (Cruz) wraz z dwójką dzieci powraca do rodzinnego miasteczka w Hiszpanii na wesele siostry. Podczas hucznej zabawy spotyka Paco (Bardem), swoją wielką pierwszą miłość. Imprezę przerywa zniknięcie Irene, nastoletniej córki Laury. Przy okazji poszukiwań na jaw wychodzą rodzinne tajemnice, o których wszyscy woleliby zapomnieć. W upalnym, sennym miasteczku pod powierzchnią czai się mrok. Wszyscy stają się podejrzani.

FOTO: IMDB

Kilka lat temu Rozstanie wywindowało nazwisko Farhadiego do najwyższej reżyserskiej ligi. Jego nakręcone w Iranie dramaty poruszały temat skomplikowanych ludzkich relacji. Reżyser znakomicie portretował zwichrowaną moralność ludzką i dodawał do tego odrobinę społecznego kina. Niestety Wszyscy wiedzą to popłuczyny po świetnych filmach twórcy Klienta.

Najnowszy film Farhadiego jest płytki, a motywacje bohaterów przewidywalne i można opisać jednym zdaniem.  Intryga z porwaną córką  bardziej przypomina kolejną część nieśmiertelnej serii z Liamem Nessonem niż dramat zdobywcy Złotej Palmy. Trudno tutaj stwierdzić, co poszło nie tak, ponieważ już od pierwszych minut film narzuca nam odpowiedzi i wskazówki do rozwiązania zagadki.

Ten film wydaje się być eksperymentem Farhadiego z kinem gatunkowym. Mimo iż jego poprzednie filmy trzymały widza za gardło, to ciężko je było nazwać standardowymi thrillerami. Z drugiej strony elementy kina społecznego nadawały filmom dodatkową warstwę emocjonalną, ale na tym ich rola się zazwyczaj kończyła. Tutaj z racji tego, że oba aspekty są spłaszczone, to chcąc nie chcąc  Asghar wchodzi na grząski grunt kina gatunkowego.

FOTO: IMDB

Z jednej strony mamy już wspomniany przeze mnie thriller, który jest sztampą. Scenariusz nie zaskakuje widza, tylko prowadzi go przez rękę przez kolejne punkty szczątkowej intrygi. Widz podczas seansu nie zadaje sobie nawet pytania, kto porwał dziewczynę, ponieważ nikogo to nie obchodzi. Zresztą rozwiązanie kryminalnego twistu jest mocno kuriozalne i przypomina książki kryminalne, które można zakupić w supermarketowych koszach.

Z drugiej strony mamy tutaj dramat obyczajowy, który, biorąc pod uwagę papierowość postaci, zmienia się w latynoską telenowelę. Zarówno życie uczuciowe bohaterów, jak i ich dylematy rozkopane sprzed lat są dramatycznie nudne i jednotorowe. W tym filmie powinny być uczucia, jednak ewidentnie ich zabrakło. Wszystko to przypomina odcinek TVN-owskiej telenoweli ubranej w szaty kina arthouseowego.

Wielkie nazwiska też są tutaj średnie. Rozczarowująca jest przede wszystkim Cruz, której rola ogranicza się do tego, iż chodzi z kąta w kąt i płacze. Interesujący jest natomiast Bardem, który gra w końcu coś innego niż kolejną kopię Antona Chigurha. Niestety jest on tylko interesujący. Gra lepiej niż jego partnerka, ale to wciąż nie jest wysoki poziom. Ograniczony zestaw min nie pozwala mu stworzyć wielowymiarowej kreacji.

Jednym z niewielu plusów filmu jest reżyseria Farhadiego. Wszyscy wiedzą może i zawodzi na poziomie scenariusza i konstrukcji, ale, biorąc pod uwagę samą reżyserię, to nie jest źle.  Asghar ładnie dobiera kadry i tworzy piękny obraz Hiszpanii, na dodatek ciekawie ujmuje i kadruje postacie. Film jest bardzo dobrze wyreżyserowany i to jest jeden z jego nielicznych plusów.

FOTO: IMDB

Wszyscy wiedzą to film na wskroś nieudany i zawodzący oczekiwania, nudny obraz o nudnych problemach nudnych ludzi. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowa zadyszka Fahradiego i kolejnym dziełem wróci do formy, do której nas przyzwyczaił.

Ocena: 5/10.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *