Wpis, który miał być o grach, ale będzie o molestowaniu w teatrze

Jest 14:03 w poniedziałek. Za niecałe dwie godziny zgodnie z rozpiską bloga, powinien pojawić się mój kolejny artykuł o grach. Stwierdziłem jednak, że narażę się koleżankom i kolegom z redakcji i opiszę czego świadkiem byłem ostatniej nocy, a tekst puszczę jutro.

Przyjechałem z Gdańska do Bydgoszczy, na spektakl zamykający tegoroczny Festiwal Prapremier w Teatrze Polskim. Zespół Jana Klaty z Narodowego Starego Teatru w Krakowie pokazywał “Wesele”, jeden z moich ulubionych dramatów. Po spektaklu miał odbyć się bankiet – ten kto bywa na takich wydarzeniach wie, że są nierozłączną częścią wszelkich festiwali. Zwykle przeradzają się w imprezy z udziałem aktorów i ludzi związanych ze środowiskiem artystycznym.

Towarzystwo przerzedzało się z godziny na godzinę i z butelki wina na butelkę, aż w teatralnym pokoju prób zostałem z dwiema koleżankami i ośmioma facetami, na oko dwa razy starszymi od nas. Nie mogliśmy spokojnie porozmawiać w kącie pokoju, bo co chwile ktoś do nas podchodził. Napisałem „do nas” ale za każdym razem wiedzieliśmy, że nie chodzi o mnie. Przez te wszystkie uwagi, żarciki, „przypadkowe” dotknięcia i całowanie po rękach, dziewczyny postanowiły opuścić imprezę. Po wyjściu z teatru postanowiliśmy wrócić na chwilę, chcieliśmy zwrócić im uwagę, że ich zachowanie jest nie w porządku. Może nie zdawali sobie sprawy, że źle robią. Chwila trwała półtorej godziny, podczas której zostaliśmy obrażeni na wiele sposobów. Koleżanki dlatego, że na pewno mają ze sobą jakieś problemy i robią to żeby podbudować swoje ego, a ja bo ewidentnie chcę “popisać się i potem zaruchać”.

Ostatnio temat molestowań przejawia się w internecie często. I dobrze. Akcje takie jak #metoo/#jatez i masy artykułów na ten temat świetnie pokazują, że w końcu zaczynamy rozmawiać o problemie na szerokim forum. Nawet w moim polu ekspertyzy, czyli branży gier, ofiary mają odwagę pokazać jaka jest skala problemu. Niedawno newsroomy pisały o Sony, które starało się zamieść pod dywan sprawę molestowań seksualnych w Naughty Dog, a kilkanaście godzin temu administratorzy legendarnego forum NeoGAF w porozumieniu zamknęli stronę na zawsze, w ramach protestu, gdy okazało się, że właściciel wypowiadał się, że nie widział nic złego w napaści na tle seksualnym i sam robił to wielokrotnie.

Przez lata kilka koleżanek przyznało mi się, że zostały w jakiś sposób skrzywdzone. Wymagało to dużej dozy zaufania i za każdym razem przypominało im traumę, nieważne czy od tego czasu minął miesiąc, rok czy dziesięć lat, każda z nich przeżywa to do dzisiaj. Tylko jedna z nich napisała #metoo, reszta nie jest, lub nigdy nie będzie na to gotowa. Hasztagowe akcje to świetna sprawa dla ofiar, ale nie trafiają one do ludzi, którzy ten problem tworzą. Widziałem chyba tyle samo #jatez co głupich żartów na ten temat i komentarzy w stylu „no, nagle to każda była molestowana”, lub ‚klasyków’ takich jak „to powinien być dla ciebie komplement” czy „tak naprawdę to każda o tym marzy”. Zakończę na tych przykładach, bo nie mam zamiaru obrzydzać nikogo obleśnymi postami ludzi, którzy łapią kobiety w autobusie za tyłki, bo uważają że mają do tego prawo.

Nie wiem dlaczego zareagowałem tym razem, Może zadziałał budynek teatru, miejsca które kojarzy się z kulturą. Może dlatego, że obejrzałem ostatno “The Square”, po którym staram się być trochę milszym człowiekiem, a może to “Wesele”, które jak reżyser powiedział po spektaklu, jest dla niego sztuką o negatywnych skutkach bycia biernym.

Bierność jest dużą częścią problemu. Akcja na facebooku nie spowoduje, że ludzie przestaną łapać za tyłek przypadkowe osoby w komunikacji miejskiej. Wracam po raz kolejny do tego wydarzenia, bo przydarzyło się mojej koleżance. Została kilkukrotnie obmacana, w autobusie pełnym ludzi, przez staruszka, mimo jej głośnych protestów. Żaden z pasażerów nie zareagował, wszyscy patrzyli w sufit, bo przecież to nie ich problem.

Każdy z nas powinien reagować. Rano dowiedziałem się, że to nie pierwszy raz gdy znajoma była zaczepiana przez tego gościa w teatrze i gdyby była sama po prostu wróciłaby do domu, tak jak większość kobiet które ten mężczyzna molestuje. W naszym środowisku wszyscy wiedzą, że to robi, usprawiedliwiają go jednak za każdym razem alkoholem.

Gdy rano obudziłem się i zacząłem pisać pierwszą wersję tego tekstu, miałem wiele wątpliwości czy zrobiliśmy wszystko dobrze. Okazało się, że wszystko co trzeba było zrobić to cokolwiek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *