Worek mięsa czy jeszcze kierowca?

Ostatnio przydarzył mi się incydent, który nakłonił mnie do sporych przemyśleń. Po zainstalowaniu gwieździe podtlenku LPG, wysiadły mi wszystkie systemy odpowiadające za bezpieczeństwo.

autofakty-pl
Foto: www.autofakty.pl

W tym przypadku było to ESP, ABS i BAS. Przyznaję się bez bicia, lubię jeździć dynamicznie, lecz w granicach jakiegoś tam rozsądku. Bez tzw. piratowania. Jednak mając na uwadze, że jedynym, który sprawuję kontrolę nad autem jestem tylko ja, automatycznie zdjąłem nogę z gazu. I wtedy z prędkością przekraczającą wszystkie hipersamochody wpadła mi do głowy myśl takowa.

Czy te wszystkie systemy tzw. „bezpieczeństwa” są takie niezbędne ? Przyjmijmy za przykład młodego kierowcę, który niedawno odebrał swoje prawo jazdy. Nazywa się „Maciek”.  Załóżmy, że wywodzi się on z dość zamożnej rodziny. Z racji tego, że każdy rodzic pragnie, aby jego dzieci były bezpieczne, rodzice kupują auto naszpikowane właśnie tego typu systemami. Taki pojazd posiada na pokładzie coś takiego jak: asystent pasa ruchu, czujnik martwego pola, asystent hamowania, asystent ruszania pod wzniesienia, czujnik poziomu zmęczenia kierowcy, asystent kręcenia lewarkiem zmiany biegów, asystent opuszczania szyby i masa innych statystów. Maciek wsiada do takiego pojazdu i zdając sobie sprawę z tego, że masa cyfrowych ludzi pracuje nad tym, żeby nikt nie musiał stawiać zbyt szybko krzyżyka przy drodze ku jego pamięci, może mu wciskać w pedał, bo bardzo wiele jest mu wybaczone. Tylko to nie bardzo nauczy takiego delikwenta opanowania za kierownicą i opanowania kierownicy, bo przecież miliard systemów wyręcza go w myśleniu.

16429713597_e3f0020435_k
Foto: flicker.com

W dzisiejszych czasach na dobrą sprawę nie jest Ci potrzebne prawo jazdy. Wystarczy Ci dobry samochód. Obycie za kierownicą, przewidywanie zagrożeń, przewidywanie odległości między pojazdami, dobieranie prędkości do warunków na drodze, to wszystko przejmują cyfrowe główki. Pozostawiając nam rolę śmiesznego kawałka mięsa, które trzeba dostarczyć z punku A do B.

11936533203_963960d57d_h
Foto: flicker.com

Podałem jako przykład osobę zaczynającą przygody z czterema kółkami, ale to się tyczy wszystkich kierowców. Coraz bardziej jesteśmy rozleniwiani za kierownicą. Osoba u steru już w tej chwili może znaczyć tyle, co dmuchana lalka z sex-shopu, z równie rozdziawionymi ustami, lecz z powodów zgoła odmiennych od tych, którymi kieruje się,  nazwijmy ją „Kasia”.

Za kilka lat wszyscy możemy być takimi „Kasiami”. Jednym to odpowiada innym nie, to już jest raczej walka ludzi leniwych nakrywających maskę bezpieczeństwa ze świadomymi kierowcami, chcącymi mieć kontrolę nad autem.  A czy jestem przeciwny takim systemom? Nie do końca, ponieważ czuwają nad niepopełnianiem przez nas drastycznych błędów. Powinien być przycisk w każdym aucie pozwalający na „spuszczenie go z kagańca”. A co najważniejsze, te systemy powinny pomagać w ewentualnym zagrożeniu na drodze, nie wyręczać kierowcę. Gdy kierowcy przestaną być potrzebni, to po co nam w ogóle auta?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *