„Byłeś nazistą przed nazistami”. Wolfenstein, Jimmy Hendrix i utracony potencjał

Jak ważna jest seria Wolfenstein nie trzeba tłumaczyć nikomu, kto interesuje się grami. Trzecia część w 1992 spopularyzowała gatunek FPSów i rozpoczęła boom na gry 3D. Enemy Territory podbiło w 2003 roku kafejki internetowe, jako darmowa, wysokobudżetowa gra multiplayer. Przy okazji New Order w 2014 seria miała okazję wprowadzić gatunek strzelanek AAA w sektor gier wrażliwych, do których należy chyba tylko Spec Ops: The Line i początek misji “Vendetta” z Call of Duty: World at War. 38 lat serii najwyraźniej wystarczy na kryzys wieku średniego, bo gra wygląda jakby w połowie produkcji mrocznego FPSa z silnym przesłaniem, ktoś wmaszerował na zebranie zarządu  i łapiąc się za głowę krzyknął “Co wy robicie?! Przecież tego nikt nie kupi. Wiecie czego teraz chcą dzieciaki? Dajcie mi więcej patosu i humoru”. W moim wyobrażeniu to pięćdziesięciolatek w krzykliwych czerwonych butach i koszulce z napisem ‘SWAG’.

W Efekcie mamy do czynienia z potworem doktora Frankensteina. Z jednej strony to lekka i zabawna strzelanka, do przejścia w kilka godzin. Z drugiej dotykający ważnych tematów esej, który objawia się najczęściej w opcjonalnych cut-scenkach, by pod żadnym pozorem nie przeszkodzić graczowi w bezmyślnym mordowaniu setek nazistów. Niezmiernie cieszę się, że marka przeszła z rąk id Software do MachineGames, bo o oryginalnych twórcach nigdy nie powiedziałbym, że ich gry były czymś więcej niż tylko technicznie dopieszczonymi produktami, a nowi developerzy słyną ze świetnie wyreżyserowanych gier (New Order czerpie pełnymi garściami z poprzednich dokonań tej ekipy czyli Kronik Riddicka i The Darkness). Tym razem jednak w ich grze pojawiła się wrażliwość, rzecz bez której nie powinno się zabierać do tworzenia gry wojennej lub strzelanki w ogóle.

Źródło: Gram.pl | Alternatywna linia czasu Wolfensteina

Problemem był ciągle mój wyimaginowany Pan Swag, który zarządził, że ta nudna i bezcelowa wrażliwość pod żadnym pozorem nie może odciągnąć gracza od nawalania z dwóch karabinów laserowych na raz. Przez to bardzo łatwo ominąć wątek np. Jimmiego Hendrixa, który pojawia się w grze jako J. Pacyfistyczny członek ruchu oporu, którego wagę pod względem fabularnym określił bym jako ‘bardziej niż zbędnego’, ale w jednym momencie gry, włączyć możemy ukrytą cut-scenkę, w której J opowiada o dorastaniu w USA jako czarnoskóry, gdzie to amerykańscy żołnierze byli dla niego nazistami.

Bez tej sceny gracz nie będzie wiedział, że miało być to uosobienie Hendrixa, przez co sensu nie będzie miała jedyna fabularna scena, w której bierze udział, odtwarzając swoje słynne wystąpienie na Woodstocku w 1969, gdzie zagrał na gitarze kilkuminutową wariację amerykańskiego hymnu. Tutaj gra to w chwili swojej śmierci, by przynajmniej na chwilę tchnąć życie w monumentalny Neo-Berlin. Robi mi się przykro, gdy myślę jak mocny wydźwięk mogłaby mieć ta gra, gdyby skupiono się w niej na tak poważnych sprawach. Zapomniałem jeszcze dodać, że postać J pojawia się tylko w jednej z dwóch alternatywnych osi czasu wybieranych na początku gry, więc szansę na zobaczenie tych scen miała tylko połowa graczy.

Mamy tutaj wiele innych prób, które znikają pod naporem nazistowskich robo-psów i Ubersoldatów. Przykładowo wycieczka do obozu koncentracyjnego miałaby potencjał, gdyby nie Pan Swag ze stoperem odliczający od jak dawna nie oskalpowaliśmy niemieckiego żołnierza (zrobił sobie przerwę tylko podczas najnudniejszego etapu podwodnego w długiej i haniebnej historii tych poziomów). Obóz zdobywa wydźwięk tylko w kolejnej opcjonalniej scenie, gdy na nazistowskiej stacji księżycowej (uwierzcie, że to nie najdziwniejsze miejsce, w które gra nas zabiera) Blazkowicz wycina sobie część skóry z wytatuowanym numerem z obozu. To kolejna scena, którą aktywuje się poprzez znalezienie skalpela na losowym stoliku podczas poziomu.

Zastanawiam się, ile takich momentów ominąłem, próbując przejść grę jak najszybciej, ponieważ wątek główny to tylko patos i nietrafiony humor. Mam nadzieje, że gdy zabiorę się do najnowszej części, też znajdę w niej takie poukrywane smaczki, bo sądząc po trailerach nie ma szans na całkowitą zmianę tonu gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *