Wieża. Jasny dzień – Kobieta pod presją

Obecnie polskie kino żyje debiutami. Począwszy od premiery Ostatniej rodziny, naszym kinem zaczęli rządzić młodzi reżyserzy. Mimo wszystko, przy tym wysypie oryginalnych i co najmniej dobrych pozycji czegoś brakuje. Myślę, że tą bliżej nieokreśloną lukę zapełnia film Jagody Szelc.

Na parę dni przed uroczystością Komunii Świętej – małżeństwo Mulę (Anna Krotoska) i Michała (Rafał Cieluch) z kilkuletnim dzieckiem Niną odwiedza niecodzienny gość: niewidziana przez rodzinę od lat młodsza siostra Muli – Kaja (Małgorzata Szczerbowska), która jest biologiczną matką dziewczynki. Czy Kaja będzie starała się odzyskać dziecko?

FOTO: IMDB

Wieża. Jasny dzień przez krytyków jest porównywana z Cichą nocą. W sumie nic dziwnego. Oba filmy skupiają się na jednostce rodziny i przedstawiają ją w sytuacji obrzędu religijnego. Co jednak było dla Domalewskiego wodą na młyn, dla Szelc jest tylko pretekstem do zanurzenia się w metafizycznej otoczce i medytacji nad współczesną kondycją polskiego społeczeństwa.

A przynajmniej tak sądzę. Wieża. Jasny dzień to film tak skonstruowany, że można się tu doszukiwać wszystkiego. Biblijny horror Von Tiera? Katastroficzny metafizyczny Tarkowski? Dramat o rodzinnych relacjach na modłę Cassavetesa? Wszystkie odpowiedzi są prawidłowe. Dawno już nie widziałem filmu tak otwartego i tak współpracującego z inteligentnym widzem.

Jedno jest tutaj jednak pewne. Siłą napędową filmu jest tutaj konflikt pomiędzy siostrami.  Mula jest kobietą praktyczną, na miarę XXI wieku. Programuje każdy ruch każdego członka rodziny i ma wszystko pod kontrolą. Jej siostra reprezentuje z kolei przyrodę, swoisty naturalizm, a w końcu chaos. Ta niewypowiedziana na głos walka pomiędzy porządkiem a chaosem jest centrum interpretacyjnym filmu Szelc i jest też ciekawą perspektywą do snucia opowieści w współczesnym polskim kinie,

FOTO: IMDB

Dużym plusem są tutaj nieopatrzone twarze. Aktorzy są tutaj wyśmienici. Brawa zwłaszcza należą się Krotoskiej i Szczebowskiej,które wynoszą wspomnianą wyżej rywalizację na nowy poziom. Jagoda Szelc pokazała, że naprawdę warto inwestować w nieznane nazwiska i dać szansę nieznanym aktorom.

Wieża. Jasny dzień wyznacza nowe standardy w Polskim kinie. Mimo wszystko daję tylko asekuracyjne 6/10. Podczas seansu film był dla mnie jednocześnie: pretensjonalny jak i ambitny, oraz  nużący jak i trzymający w napięciu. Jest to jeden z tych filmów, gdzie warto samemu się przejść do kina i podjąć decyzję na temat tego czy film się podobał, czy też nie.

Ocena: 6/10

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *