Uśmiechnięte ścierwo

dnia

Reklama istnieje, by sprzedać produkt. Wiadomo, bez wybielającej pasty do zębów i nowego płynu do naczyń, nie da się żyć. Dlatego musisz to mieć! – głoszą hasła reklamowe, które zamiast inspirować – wzbudzają frustrację.

Jednak pierwotnie reklama miała pobudzać zmysły, zmuszać do przyjrzenia się światu i naszym potrzebom. Dziś denerwujemy się już na sam dźwięk reklam. Czujemy się przez nie przymuszani do rzeczy, które ponoć są „najlepsze jakościowo”, „dają szczęście” i dzięki nim stajemy się „lepsi”. Powinny przyciągać, poruszać tematy tabu, promować pewne wartości. Nie mając pomysłów twórcy reklam kreują słabe slogany i irytujące obrazki…

z17043893Q,Chamlety---jedna-z-nominowanych-reklam
„Inspirująca” reklama

Społeczeństwo coraz częściej zachwyca się brakiem koncepcji i tanimi chwytami reklamowymi, mającymi sprzedać mu „nową jakość życia”. Co chwilę możemy usłyszeć, że jesteśmy czegoś warci. Zupełnie bez powodu, gdyż jesteśmy warci i już. Rozdrażnienie reklamą jest do tego stopnia silne, że – w telewizji i radio przyciszamy odbiorniki, w gazecie przerzucamy strony a przy billboardach odwracamy wzrok.

Prawda jest jednak taka, że nie jesteśmy w stanie wyrzec się ich nawet w połowie. Nie okłamujmy się – żyjemy w kulturze obrazu, z którą jesteśmy związani niczym matka z dzieckiem. Reklama stała się pewną stałą naszego życia, czy tego chcemy czy nie. Możemy spróbować spojrzeć na nią w inny sposób.

Oliviero Toscani w swojej książce „Reklama – uśmiechnięte ścierwo” podkreśla, że reklama to część sztuki, która opowiada historię. Podkreśla, że jako fotograf pamięta o tym, że zdjęcie to nie jedynie ładny obrazek.

Dlatego, każdy tworzący reklamy, powinien być swego rodzaju wizjonerem, by przenieść swoje myśli i odczucia na kanwę konkretnego obrazu.

Oliviero-Toscani-6
Fotografia reklamowa United Colors of Benetton – O. Toscani

Oliviero znalazł sposób na rozpoznawalność swoich prac, ale także na przekazywanie wybranych przez niego komunikatów. Dostrzegał kontrowersyjne obrazy wojen, głodu, chorób. Tworzył te prace dla korporacji, która w dodatku zajmowała się sprzedażą ubrań. Nonsens? Na pierwszy rzut oka tak, ale Toscani „nie sprzedaje pulowerów, ale idee”.

Im bardziej reklama jest niekonwencjonalna, kontrowersyjna i porusza tematy społeczne tym bliższa jest myśli globalnej. W ten sposób można promować marki. Wcale nie poprzez idealnie przystrzyżone włosy czy śnieżnobiałe ząbki modeli. O.T. powtarza, że zamiast pomysłu, sprzedaje się nam produkt po najniższej linii oporu – tworząc idealny świat.

Świat, w którym nie ma problemów a nowe proszki do prania wyczyszczą najgorsze plamy. W dodatku w miejscach przedarć pojawią się samoistnie nalepiające się łaty. A uśmiechnięta blondynka, która ma niespełna 20 lat nafaszeruje swoją cerę kremami przeciwzmarszczkowymi.

„Nie sprzedajemy ludziom szczęścia” – powtarza po wielokroć. Czasem jednak można odnieść wrażenie, że jest inaczej. Korporacje wciskające konsumentom tęczowy kit sprzedają ułudę szczęścia i napędzają potrzebę kupowania – choć produkt często jest zbędny.

2006ag2271_1000
Fotografia reklamowa United Colors of Benetton – O. Toscani

Budować markę można na wiele sposobów, poprzez sztukę na przykład. Benetton, dla którego pracował Toscani, znacznie podwyższył sprzedaż po intrygujących reklamach. Sęk w tym, że dzisiejszy świat pędzi a artyści nie mogą już swobodnie tworzyć – zdani są na skróty myślowe a to już prosta droga do kiczu.

Można więc realnie spojrzeć na nowoczesne reklamy naszpikowane erotyzmem, narzucaniem ról społecznych i kreowaniem perfekcyjnego światka. Jednak ta nieskazitelna przestrzeń nie istnieje.  W naszych głowach powstaje pytanie – czy naprawdę jest ze mną aż tak źle? Ironia losu, bo nie jesteśmy świadomi, że stajemy przed odpowiedzią na nie z powodu reklam.

condom3
Fotografia reklamowa United Colors of Benetton – O. Toscani

Najgorsze, że najczęściej przekaz reklamowy kierowany jest do mało ambitnych głupoli, którzy nie posiadają własnego światopoglądu. Co więcej, nie interesuje ich świat zewnętrzny poza domowym zaciszem. W każdym z nas jest cząstka takiego potencjalnego głupka, który się na to nabierze. Dlatego też polecam przeczytać książkę Toscaniego i spojrzeć na świat reklamy z nieco innej strony. „Uśmiechnięte ścierwo” obnaża nasze konsumenckie słabości i jest niejako apelem do branży reklamowej o ratunek. Ratunek dla sztuki, ale także dla widza. Toscani stara się przekazać, że nawet kampanie odzieży mogą nieść za sobą konkretny cel. To jest właśnie pierwiastek, którego obecnie brakuje – niestety dzisiejsza epoka mediów to nic innego jak „zbrodnia przeciwko inteligencji”.

-A

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *