Tylny napęd dla zawodowych graczy

Często słychać takie pogłoski jakoby to auta z napędem na tył nie były dobrym rozwiązaniem dla „laików” na drodze. Czy napędy inne niż na przód, to takie demony?

13180780303_e0739c9e12_k
Foto: flicker.com

Szczerze mówiąc bawią mnie ludzie, którzy twierdzą, że napęd na tył jest dla osób bardziej zaawansowanych za kierownicą. Z opinii zasłyszanych tu i ówdzie można dojść do pewnych przekoloryzowanych wniosków. Mniej więcej wychodzi na to, że jeśli dopiero co odebrałeś prawo jazdy, to masz jeździć czymś małym, prostym do bólu i z napędem na przód, a najlepiej to bez żadnego napędu. Po prostu siedź przy drodze w tym swoim pudełku i obserwuj jak prawdziwi wyjadacze szos radzą sobie w motoryzacyjnej dżungli.

Jeżeli ktoś ma do tego dryg ale przede wszystkim dużo pokory i dystansu do siebie jak i swoich umiejętności, to naprawdę nie jest mu potrzebne tego typu stanowisko widza. Auta z tylnym napędem nie są straszne, każde z nich nie ma miliona koni mechanicznych i tendencji do kręcenia tyłkiem niczym pani w klubie ze striptizem, za każdym razem kiedy włożysz jej hajs za bieliznę. To normalne auta, które prowadzą się na tym samym poziomie trudności co i na przód. No chyba, że z „L” przesiadasz się do czegoś pokroju porsche 911, wtedy faktycznie jest dużo większe prawdopodobieństwo wylądowania w rowie. W prostym tłumaczeniu chodzi raczej o charakterystykę auta, tego jak się zachowuje na drodze i przede wszystkim jak Ty się zachowujesz na drodze.

1391040483_wdkxef_600
Foto: demotywatory.pl

W Polsce się tak utarło, że młodzi kierowcy BMW latając w swoich gruzach po wsiach i miastach, szpanując jacy to nie są wściekli, próbują przy okazji być szybcy, w efekcie rozbijając się hucznie po drogach. Brawura i nadmierna pewność siebie, a przede wszystkim brak mózgu przejmuje kontrolę i zazwyczaj prowadzi do niezbyt ciekawych konsekwencji. Z jednej strony jest to spora generalizacja i uprzedzenie, z drugiej potwierdzenia często same do nas przychodzą w postaci filmików, artykułów lub sami jesteśmy świadkami jakiegoś kuriozalnego zdarzenia. Jasne to nie implikuje tego, że kierowcy BMW to swoiści ghost riderzy, bo taki delikwent równie dobrze mógł przeprowadzać szarżę na drodze nawet jadąc na deskorolce. Mam na myśli raczej, że jest jakiś dziwny magnes w tych samochodach, który przyciąga dość sporo pustogłowych narwańców.

Przez właśnie tego typu schematy i stereotypy tworzą się implikacje jakoby to tylny napęd był dla osób z większym stażem za kółkiem. Nie jest wcale mniej przewidywalny, a jeżeli macie trochę oleju pod kopułą, to z rozsądkiem podejdziecie do tematu i na każdym możliwym zakręcie, nie będziecie próbowali mu rzucać kufrem. A co jeżeli przyjdzie zima i będzie ślisko?  Zupełnie nic. Jak jest lód na drodze, a Ty jedziesz na złamanie karku, no to nawet transporterem opancerzonym możesz wylądować na dachu. Najważniejsze jest stopniowe uczenie się auta, bo wraz z tym Twoje umiejętności też się podnoszą.

Jest milion artykułów i tematów w stylu, „co na pierwsze auto”. Wiecie co? Kupujcie sobie co chcecie, bo dopóki będziecie wiedzieć gdzie możecie depnąć, a gdzie macie jechać spokojnie i statecznie, to nic wam nie grozi. Inną kwestią jest szkolenie na kierowców, ale to już temat na nowy artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *