Thomas Pynchon – Geniusz którego nie było

Oto pierwszy z tekst z cyklu, w którym opowiem Wam o najważniejszych powojennych pisarzach.

Puśćmy wodze fantazji. Sprzedaliście miliony książek, jesteście najważniejszym pisarzem amerykańskim przełomu wieku, Wasza książka zostaje zekranizowana przez najlepszego reżysera naszych czasów, jesteście co roku wymieniani jako kandydaci do Nagrody Nobla, w końcu jesteście czołowym postmodernistą literatury powojennej. Fajnie, nie? A co jak Wam powiem, że pomimo tych sukcesów, nikt nie wie jak wyglądacie? Poznajcie Thomasa Pynchona.

Thomas Pynchon urodził się 8 maja 1937r. w Glen Cove w stanie Nowym Jorku. Był wybitnym uczniem, miał piątki z góry na dól. Pynchon podczas studiów literackich, uczęszczał na warsztaty samego Vladimira Nabokova. Bo ukończeniu ich zaczął pisać i jednocześnie przepadł dla świata. Amerykanin nie udziela wywiadów, nie pokazuje swojej twarzy i nie udziela się medialnie. Jego alienacja jest tak duża, że możemy spekulować czy pisarz jeszcze żyje, czy może jest martwy od kilku lat.

Można wyjść z założenia, że tajemnica osnuwająca życie Amerykanina pomaga w sprzedaży książek. Ale dla mnie jest to założenie błędne. Wystarczy sięgnąć bo jedną z jego powieści. Język jaki wylewa się z jego dzieł jest unikalny. Przesiąknięty popkulturą. Pynchon pisze o wszystkim. Fabuła w jego książkach jest pretekstem, do zabawy formą na wiele sposobów. Dla przykładu, podczas czytania Vineland musimy przebrnąć przez około trzydzieści stron opisów różnych stylów walki kung – fu. Z kolei w Tęczy grawitacji dostaniemy szczegółowy opis budowy samolotu.

Jedno z trzech ogólnodostępnych zdjęć Thomasa Pynchona. FOTO: New York Times

Z dzisiejszego punktu widzenia, pisanie jak Pynchon nie jest może zbyt trudne. Wystarczy wpisywać losowe frazy w wyszukiwarkę google i podpinać to pod „fabułę”. Wszystko fajnie, tylko że najbardziej płodne lata w karierze pisarza to dekady lat 60 i 70.  Z tego też wynika największy geniusz autora Tęczy grawitacji. Ponieważ łatwo przypisać go do przećpanego głosu pokolenia kwiatów. Ale nie, Pynchon przewidział totalny postmodernizm nawiedzający dzisiejszą popkulturę.

Kluczem jest tutaj sam język, który aż pęcznieje od środków stylistycznych. Pynchon posługuje się szeroką gamą literackich stylów. Od tanich powieści detektywistycznych aż po klasyczne dramaty antyczne. Czasem podczas lektury możemy się pogubić z którego okresu literackiego pochodzi czytana przez nas powieść.

Dwoistość natury literackiej Pynchona znajduje również odbicie w tematyce jego utworów. Są to w większości klasyczne komediodramaty, zbudowane na gruntach absurdu karmiącego się obawami Amerykanów.  Mimo, iż powieści autora Wady ukrytej operują humorem, to w każdej z nich znajdziemy gorzką prawdę i swoistego rodzaju rozliczenie z przeszłością powojennej Ameryki.

Thomas Pynchon w Simpsonach. FOTO: Fox Channel

Rok temu Pynchon „wystąpił” w Simpsonach. Podłożył on głos pod samego siebie. Jest coś uroczego w fakcie że jedyna medialna aktywność pisarza w tej dekadzie nastąpiła właśnie w serialu, który jest symbolem popkultury. Dwa lata temu, z kolei Paul Thomas Anderson nakręcił pierwszą filmową adaptację prozy Amerykanina. Czy w tym roku autor otrzyma Nobla? Możliwe. Wszystko jest możliwe i oparte na domysłach jeżeli chodzi o Thomasa Pynchona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *