The Voidz – Virtue, recenzja albumu

Rok 2018, od pierwszego albumu The Strokes minęło już 17 lat. Is This It jest konsekwentnie uważane za jeden z ważniejszych debiutów w historii muzyki rozrywkowej. Nowojorska grupa zdążyła od czasu jego publikacji stracić zainteresowanie fanów i uznanie krytyków. W przeciwieństwie do wielu ludzi uważam Angles z 2011 za całkiem udany krążek i pewnego rodzaju nowy start dla tej kultowej kapeli. Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, że EPka Future Present Past z 2016 była ostatnim gwoździem do trumny dla The Strokes. Mając to wszystko na uwadze nie byłem specjalnie podekscytowany drugim krążkiem pobocznego projektu lidera grupy. Jestem jednak pozytywnie zaskoczony tym, czego na Virtue dokonał Julian Casablancas z kolegami. Co więcej, na tym etapie, w przeciwieństwie do oddanego fanzone’u Strokesów, nie wyczekuję już z niecierpliwością powrotu tego ikonicznego zespołu.

Jasne, Virtue to nie jest przełom na miarę Is This It. Twór ten jest jednak na tyle świeży, że jestem w stanie uznać The Voidz za coś więcej niż tylko odskocznię dla Juliana Casablancasa. Nie jest to album równy, lecz taki który ma momenty fenomenalne, jednak gdy zawodzi to zawodzi po całości.

Zacznijmy jednak od początku, Virtue otwiera utwór Leave It In My Dreams. Jest to nieco bardziej psychodeliczna i popowa wariacja na temat wcześniejszej twórczości The Strokes. Zastosowane tutaj efekty gitarowe sygnalizują nam delikatnie instrumentalny charakter albumu. Bardzo typowe, lecz sprawnie działające indie rockowe bicie gitarowe przemówi do każdego, kto wychował się na tym gatunku. Lekkość brzmienia jest bardzo zaskakująca dla The Voidz, szczególnie umieszczony w kontekście ich pierwszego albumu Tyranny, który był dość ciężkostrawny. Melodyjny wokal Casablancasa przykryty nienarzucającymi się filtrami działa świetnie jak zwykle. Leave It In My Dreams to mocna karta na pierwsze rozdanie, nie popadajmy jednak w przesadny zachwyt…

Utwór, który następuje po tym wesołym otwarciu to QYURRYUS (curious, ale pisane bardziej pretensjonalnie). To jeden z tych momentów na Virtue, kiedy chłopaki z The Voidz postarali się trochę za bardzo, aby osiągnąć efekt „dziwaczności” czy „inności”. QYURRYUS to raczej męczący i idiotyczny eksperyment z zastosowaniem bitu charakterystycznego dla europopu. Piejący wokal Casablancasa jest tutaj co najmniej irytujący, a filtry w outro przywodzą na myśl jakieś mniej udane pomysły Travisa Scotta czy Kanye Westa.

Niesmak zmywa kolejny utwór Pyramid Of Bones, pierwszy moment na albumie, gdy Julian decyduje się na zabranie głosu w kwestii polityki. Agresywny chwytliwy, inspirowany do pewnego stopnia metalem riff i potężny refren na tym utworze to jeden z najmocniejszych punktów Virtue. Wielu poważnych krytyków zaczęło w recenzjach tego albumu mieszać otaczające jego powstanie dość niedorzeczne, polityczne wypowiedzi Casablancasa z samym dziełem. Pozwolę sobie jednak zachować profesjonalizm i ograniczyć się tylko do tekstów Casablancasa na tym albumie. Jeżeli chodzi o Pyramid Of Bones to generalnie, dopóki zachowujemy do tego pewien dystans w kwestii lirycznej, wypada dobrze. Julian bierze się tutaj za krytykę współczesnej Ameryki. Pewnie „Don’t you ever listen to white man’s lies” w 2018 brzmi już dość kiczowato i naiwnie, jednak słowa pochodzące ze zwrotki „Truth is complex, lies are simple” są dość wymownym komentarzem do współczesnego społeczeństwa, które woli ignorować głębsze zrozumienie problemu i zamiast tego chwycić się jakiejś skrajnej opinii. Generalnie utwór ten działa dużo lepiej niż We’re Where We Were, które ma podobny charakter, instrumentalnie i tekstowo brzmi jednak jak jakiś nieudany pastisz hardcore punku.

Pyramid Of Bones rozpoczyna serię dobrych utworów, która kończy się na Dylanowym Think Before You Drink. Otrzymujemy zatem dość proste, acz chwytliwe Permanent High School kreślące powiązania pomiędzy licealną rzeczywistością, a walką o przetrwanie w dorosłości. Utwór ten podobnie jak otwarcie albumu bardzo przypomina twórczość The Strokes. AlieNNatioN to najlepsza wokalna melodia jaką Casablancas prezentuje na Virtue, wykorzystanie poetyki new wave’u to także genialna decyzja. Jeżeli chodzi o tekst, to dalej mamy tu krytykę współczesnej Ameryki, nic przesadnie odkrywczego. Atmosfera kreowana przez utwór jest jednak wystarczająco gęsta, by odbiorca z niecierpliwością wyczekiwał co The Voidz zaserwują nam w dalszej części albumu. All Wordz Are Made Up wykorzystuje w cudny sposób stłumioną perkusję, syntezatory i modyfikowany wokal, tym samym będąc chyba najbardziej zauważalnym nawiązaniem do lat 80tych.

Po Think Before You Drink zaczyna robić się źle. Wink i Black Hole to produkcyjny zamęt brzmiący jak pierwsze surowe demo, a nie coś co miało prawo trafić na album. Pink Ocean i My Friend Walls nie zapadają przesadnie w pamięć. Pink Ocean jest dość zbędne w kontekście wcześniejszego AlieNNatioN o bardzo podobnym charakterze. Pointlessness to przyzwoite i spokojne zamknięcie które wykorzystuje wiele sztuczek zaprezentowanych na Virtue, jednak nic ponad to.

Jeżeli chodzi o jedną perełkę z tego, średnio udanego, drugiego aktu to mogę polecić absolutnie każdemu melodyjną balladę Lazy Boy, brzmiącą trochę jak coś, co mogło by lecieć w młodzieżowym filmie w scenie mającej miejsce w czasie licealnego balu (mówię to w pozytywnym sensie). Marszowa żołnierska perkusja poprzedzająca refren to zabieg dość niekonwencjonalny, jednak działający na korzyść utworu.

Virtue to zabawa eksperymentalnym rockiem i artpopem, bardzo mocno przyprawiona wszechobecną ostatnio w popkulturze nostalgią do lat 80tych. Tekściarstwo to dobra rzemieślnicza robota, tylko miejscami powodująca uśmiech politowania na twarzy odbiorcy. The Voidz wykorzystują tutaj także poetykę synthpopu i new wave’u ,w sposób bardziej odkrywczy niż MGMT na Little Dark Age wchodzą z nią w głębszy dialog. Oczywiście kolaż gatunków nie jest tutaj tak jednoznacznie dobry, jak na ostatnim krążku U.S Girls. Jeżeli chcesz posłuchać porządnego rocka eksperymentalnego, to odpuść nowego Jacka White’a i odpalaj Virtue. Jeśli jesteś oddanym fanem The Strokes to uczyń to samo.

Ocena: 7.45/10

Najmocniejsze punkty: Pyramid Of Bones, Leave It In My Dreams, AlieNNatioN, Permanent High School, Lazy Boy

Najsłabsze punkty: Black Hole, QYURRYUS, Wink

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *