Tajemnice Masonów cz. 3

Ku wrotom świątyni

W tej części przyjrzymy się bardziej motywom wstąpienia Mozarta do Loży. Czy to były jedynie osobiste, materialne pobudki, niechęć do Kościoła czy idee, które głosili Masoni?

W 1781 roku Wolfgang Amadeusz Mozart, mając zaledwie dwadzieścia pięć lat, znów powraca do Wiednia. Żyje głównie z udzielania lekcji. Jak można się domyślać, nie zarabiał dużo, ale jeszcze więcej wydawał. Bardzo dbał o swój wygląd, zwłaszcza, że był wątłej postury, a na ciele pozostały ślady chorób, których nabawiał się podczas podróży w  dzieciństwie. Ubierał się modnie, elegancko, czasem wydając na strój fortunę. Ale także samo życie w ówczesnej stolicy Austrii nie było tanie. Mozart potrzebował stabilizacji i pomocy finansowej, którą znalazł u masonów. Dla wielu badaczy sytuacja materialna młodego kompozytora była jedną z najważniejszych przyczyn wstąpienia do Loży. Członkami masonerii byli arystokraci, wysoko postawieni urzędnicy, słowem elita intelektualna ówczesnego państwa, wśród których Mozart szukał pomocy, kontaktów, mecenasów, a z którymi kontakt umożliwiło przystąpienie do masonerii.

Pomnik Mozarta we Wiedniu

Ze względu na pochodzenie nie mógł liczyć także na zmianę swojego statusu społecznego, a  mając poczucie swoich niezwykłych zdolności był świadomy swojego miejsca, ciągłych kompromisów, zależności, uległości czy nawet uniżoności. Alfred Einstein zauważa, iż „tym, co popchnęło Mozarta do masonerii, było może również uczucie głębokiego osamotnienia jako artysty i potrzeba niczym nie skrępowanej przyjaźni. On, niegdyś poczęstowany kopniakiem przez hrabiego Arco, traktowany jak służący przez arcybiskupa Colloredo – był w Loży, jako człowiek genialny, równy arystokratom i na równych prawach”. Niewątpliwie są to powody, które przemawiają za tym, że Mozart przystąpił do masonerii z potrzeby kontaktu z elitą Wiednia, jednak po przeanalizowaniu jego biografii oraz jego utworów argumenty te nie przemawiają tak bardzo.

Jak już wspomniałam w poprzedniej części Mozart był zafascynowany ideami wolnomularskimi. Najprościej scharakteryzować je można jako najogólniejsze ideały humanitaryzmu i ponadnarodowej jedności ludzi. O tym, co sami masoni o  sobie myśleli możemy przeczytać w tekście wystąpienia Ottona von Gemmingena, wolnomularza, serdecznego przyjaciela Mozarta:

„Wolnomularstwo pragnie podnosić poziom życia społeczeństwa, powinno więc ograniczyć się do działań czysto praktycznych. Jałowe rozważania, nieprowadzące do konkretnych wniosków, są bezwartościowe i bezcelowe. Pozostają więc poza obszarem naszych zainteresowań wolnomularskich. Nie zmienimy się od nich i nie zostaniemy mistykami. Chcemy być lepsi i  wznieść się ponad swoje słabości i poprawić jako istoty ludzkie. Wolnomularstwo uszlachetnia, podsyca miłość do ludzi, pogłębia wolę czynienia dobra. Zachęca braci do życia w prawości, podkreśla obowiązek wspierania bliźnich w sensie zarówno fizycznym, jak i  moralnym, śpieszy z pomocą niewinnie uciskanym, wspiera nieszczęśliwych i niesie im pociechę. Poruszając sumienia i  nakłaniając do działania, przynosi pożytek rodzajowi ludzkiemu.”

Otto von Gemmingen

Nic więc dziwnego, iż Mozart uległ tym ideom, które co najważniejsze były wprowadzane w życie przez braci masonów, wśród których znalazł pomoc, zrozumienie, a także pewnego rodzaju miłość braterską.

Miłość braterską, miłość bliźniego powinien Mozart wynieść z Kościoła. Niestety obraz idylli chrześcijańskiej niewątpliwie zaburzyła mu praca u biskupa Colloreda. Według Stefana Jarocińskiego Mozart odciął się od Kościoła, przestał komponować muzykę sakralną nie dlatego, że gdy zerwał ze swym dotychczasowym chlebodawcą, znikło konkretne zamówienie i określony umową obowiązek, lecz również dlatego, że przeniósł swój osobisty zatarg z płaszczyzny indywidualnej na płaszczyznę społeczną, że dojrzał w arcybiskupie salzburskim nie tylko Colloreda, lecz także Księcia Kościoła, udzielnego ciemiężyciela swych poddanych – podporę zastygłego feudalizmu monarchii austriackiej. Czy rzeczywiście Mozart odciął się definitywnie od kościoła, który niewątpliwie ważnym elementem w jego życiu, do czego w dużej mierze przyczynił się Leopold Mozart, który dbał, by żona i dzieci dość ściśle przestrzegały przepisów kościelnych? Ta kwestia dotycząca życia duchowego Wolfganga Mozarta jest cały czas sporna. Według Alfreda Einsteina to właśnie Mozarta należy nazwać muzykiem katolickim. Po wstąpieniu do loży cały czas w listach kierowanych do ojca pisze o Bogu, ale znajduje się w jego rozważaniach także tematyka śmierci, która nie skłania do skruchy i spowiedzi, ale postanowienie, by tym żarliwiej i radośniej żyć.

Hrabia Hieronymus von Colloredo, arcybiskup Salzburga

Oznacza to, iż Mozart nie odcina się od katolicyzmu. Przynależność do masonerii nie zobowiązywała do porzucenia wiary. W lożach panowała swoboda wyznania. Każdy z braci masonów był równy, bez względu na wyznanie. Mimo zaleceń papieskich, które zakazywały katolikom należenia do wolnomularstwa na terenie cesarsko-królewskiej monarchii, większość członków było wyznania katolickiego, co więcej do lóż należeli także księża oraz zakonnicy.  Wiemy, że przynależność do wolnomularstwa było dla Mozarta bardzo ważne i tak jak Tadeusz Cegielski pisze w swojej pracy ‚Czy Czarodziejski flet jest operą masońską?’ że akces Mozarta do wolnomularstwa nie był sprawą przypadku czy – jak to się nieraz zdarzało – zwykłego snobizmu. Wolfgang Amadeusz nie tylko pilnie uczęszczał na zebrania lożowe i  poznawał arkana Sztuki Królewskiej. Wolnomularskie idee i zasady braterstwa ludzi różnych stanów, religii czy światopoglądów musiały być szczególnie bliskie kompozytorowi. Nie raz przecież dano mu odczuć, że talent, osobisty wdzięk i  popularność nie zawsze wystarczają, aby być traktowanym na równi z wielkimi tego świata. Społeczne, także obyczajowe i religijne przesądy, które zwalczali wolnomularze, nie były w oczach Wolfganga Amadeusza jakimiś abstrakcyjnymi problemami. To wielkie zaangażowanie w  działalność loży widać szczególnie w jego dziełach.

Źródła:

  • Einstein Alfred, Mozart. Człowiek i dzieło, wyd. Polskie Wydawnictwo  Muzyczne, 1983.
  • Hass Ludwik, Wolnomularstwo w Europie środkowo-wschodniej w XVIII i XIX wieku, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich 1982.
  • Jacq Christian, Syn Światła [w:] Mozart, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008.
  • Jarociński Stefan, Mozart, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 1972.
  • Einstein Alfred, Mozart. Człowiek i dzieło, wyd. Polskie Wydawnictwo  Muzyczne, 1983.
  • Cegielski Tadeusz, Czy Czarodziejski flet jest operą masońską ?, „Ars Regia” 2007-2008, 10/17.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *