Stylistyka zza kierownicy

Styliści wielu marek mają lepsze i gorsze dni. Dochodzą do tego jeszcze kwestie ekonomiczne, ergonomiczne, a efekty tych zbiegów okoliczności nie jest trudno dostrzec na drodze. Wystarczy przejść się po losowo wybranym parkingu, posiadającym kilkanaście sztuk różnych samochodzików i coś na pewno się znajdzie. Auta, które wziąłem pod uwagę po prostu były na moim celowniku.

Opel Vectra C

13818674704_941c6992ef_k
Foto: flicker.com

Ktoś był chyba za bardzo zafascynowany komodami, ewentualnie szafami, projektując Vectrę C. Zewnętrzna stylistyka jest opływowa niczym kontener na śmieci, zwłaszcza w sedanie. (Jak już macie parcie na Vectre C, bierzcie wersję w liftbacku. To jeszcze jakoś wygląda, a wersje po faceliftingu mogą się podobać).  Jednak surowość tego auta nie kończy się na jego kilku kawałkach blachy. Wnętrze jest równie surowe, co nieobrobiona deska z tartaku. Plastiki są wykonane bardzo przeciętnie. Widać i czuć amerykański styl, czyli patrząc z perspektywy przeciętnego Europejczyka – to czuć raczej jego brak. Nie ukrywajmy – amerykanie mają słabość do robienia fatalnych stylistycznie wnętrz. Wysokich lotów materiały wykończeniowe są na poziomie przeciętnej kury. Zdecydowanie widać rękę GM. Jednak, to co jednych odstrasza, innych może wprawić w zachwyt. Jeżeli lubicie prostotę, to może wam się spodobać, ponieważ wszystko tutaj jest na swoim miejscu.

Skoda Fabia I

chceauto-pl
Foto: chceauto.pl

Nie ma co wymagać od Fabii pierwszej generacji stylistycznego szaleństwa. To tanie auto, które ma po prostu jeździć. Za to fani minimalizmu będą zachwyceni. Auto polecam też osobom mającym spore problemy z koncentracją, ponieważ nie ma we wnętrzu nic, co mogłoby przyciągać uwagę. Najbardziej zdumiewa mnie fakt, że wcale nie uważam ani wnętrza, ani nawet całej Fabii za brzydkie auto. Jest po prostu skromne, ale nie jest brzydkie (poza asymetrycznymi lusterkami, które dodają pewnej ułomności, jeżeli spojrzymy na auto wprost). Taki volkswagenowski psikus.

BMW 3 e90

5280378293_388a2a6df7_b
Foto: Flicker.com

Następca modelu e46 jest brzydszy, a raczej mniej nonszalancki i wyrazisty, a także bardziej stonowany. Nie od parady nosi ksywkę „Lanos”, wystarczy spojrzeć na jego kuferek, a potem na Lanosa. Gdyby wnętrze występowało tylko w wersji z ekranem wkomponowanym w kokpicie, to nie byłoby się zbytnio do czego przyczepić, ponieważ jest bardzo dobrze wykończone. Jednak na celownik wziąłem wersję bez nawigacji, która jest po prostu nijaka. Bez tego ekraniku po środku seria 3 e90, traci cały urok. Zaczyna wtedy przypominać Skodę Fabię I generacji. Prostota i pustka bije po oczach i to mocno. No chyba, że jesteś niewidomy, wtedy jest Ci to całkowicie obojętne. Jednak w dotyku bardziej spodoba Ci się BMW.

Mercedes klasy S w222

8743100805_2d8351ff44_h
Foto: flicker.com

Wnętrze klasy S od E, pomijając przestrzeń, różnią tylko detale. Nie trafiłyby ten model do tego zestawienia gdyby nie moja odraza do rosnącego trendu przyklejania telewizorów do wnętrz samochodów. W tym wypadku, jest to solidny kawał ekranu władowanego pomiędzy dobrej jakości materiały wykończeniowe. Kierowca ma poczucie jakby jechał statkiem kosmicznym. Mnóstwo przewijających się kolorowych obrazków przez taflę szkła wcale mnie nie przekonuje. Pomijając ekrany, stylistyka wnętrza jest bardzo szykownym i przemyślanym zestawieniem detali, które może nawet wprawić w zadumę. Jest jeszcze ten bezzębny uśmiech w kole kierownicy, który nie każdemu zapewne przypadnie do gustu.

Dziękuję za uwagę i zapraszam do śledzenia moich poczynań na blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *