Stylistyczne kataklizmy – Audi A2

Marka która ma bardzo zdolnych projektantów chyba puściła ich swego czasu na ostrą imprezę zakrapianą czym popadnie, ponieważ jak inaczej można wyjaśnić stworzenie miejskiego auta przypominającego zmywak kuchenny.

Od dawna przyglądam się temu modelowi za każdym razem gdy mam go w zasięgu wzroku i za każdym razem nachodzi mnie pytanie „dlaczego”. Nie jest to duży, przestronny van, nie jest również taki malutki. Jest przecież piękny model A3, potem doszła urocza A1. Niestety tego wytworu kanciastej wyobraźni nie jestem w stanie zaakceptować. I to nie dlatego, że sympatyzuję z szemranymi warsztatami, które nie mogą poskładać z 3 egzemplarzy jednego. (karoseria jest aluminiowa, a rama przestrzenna).

Nie lubię tego kartonika po maślance właśnie za to, że jest taka nazbyt pudełkowata, a dodatkowo z tym przodem jest coś nie tak. Ta twarz jest zbyt spłaszczona. Wyeksponowane nadkola miały jej dodawać powiewu off-roadu, którego kompletnie nie dodają, ale przynajmniej łamią boczną linię nadwozia nadając jej charakter pozwalający odróżnić Audi A2 od pobliskiej ściany.

Z tyłu również nie wygląda imponująco, chociaż tylna szyba łącząca się z dachem bardzo mocno podkreśla futurystyczną wizję tego małego samochodziku, to i tak nie jest w stanie złagodzić kanciastej bryły. Można powiedzieć, że Audi A2 jest jeżdżącą cegłą po faceliftingu.

Do tego małego, koślawego aczkolwiek sympatycznego wozikufra stosowane było pięć silników. Dwa benzynowce, z czego ten pierwszy to 75 konne 1.4 z 16 zaworami, natomiast mocniejsza jednostka (FSI), ma tych koników już 110 i jest najmocniejsza w całej stawce. Do wyboru są jeszcze 3 diesle 1.2 o potężnej mocy 61KM, a także 1.4 75KM i 90KM, co pozwala na dynamiczne stanie w miejscu.

Wnętrze to również kompilacja tragi-komizmu. Powiewająca wczesnymi latami 90′ deska rozdzielcza to jakieś zmodernizowane zapożyczenie z Opla Kadett. W miejscu poduszki powietrznej pasażera dostajemy kawałek plastikowej ławki bez oparcia, na której i tak nie dasz rady usiąść. Konsola środkowa jest nazbyt wyeksponowana w dodatku straszy tandetą.

Miała być innowacyjny, futurystyczny miejski samochód, a wyszło Szydło z worka.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *