Stan niebłogosławiony – głosy w moim brzuchu kazały mi to zrobić!

Posthorrory ostatnio święcą triumfy w kinie grozy. Niektóre filmy niestety nie trafiają do polskich kin, ale doczekują się premiery telewizyjnej, lub na platformach streamingowych. Takim przypadkiem jest właśnie brytyjski Prevenge, przetłumaczony u nas jako Stan niebłogosławiony dostępny od niedawna na Cinemax i HBO GO.

Pomysł na film intrygujący i groteskowy. Główna bohaterka, Ruth (Alice Lowe) jest samotną kobietą w zaawansowanym stanie ciąży, która rozmawia z dzieckiem wewnątrz jej. Bynajmniej nie mówi ono przyjemnych rzeczy, ponieważ rozkazuje matce zabijać ludzi, którzy niegdyś wyrządzili jej krzywdę, oraz tych którzy jego zdaniem nie zasługują na życie.

Stan niebłogosławiony jest nietypowym dramatem radzenia sobie z żałobą, samotnością, poruszający temat narastającego zobojętnienie we współczesnym świecie, oraz lęku przed ciążą. Wszystko to oprawione w konwencję campowego slashera rodem z lat 70. Ciąża jest specyficznym zjawiskiem, jednocześnie pięknym jak i przerażającym. Nie raz wiąże się z licznymi lękami – w jakim stanie będzie narodzone dziecko, czy wyrośnie na dobrego człowieka, czy okaże się ono zbawieniem czy przekleństwem? Z tego powodu powstało wiele horrorów z motywem ciąży, np. Dziecko Rosemary, A jednak żyje, Najście, albo Mother!.

Stan niebłogosławiony jest bardzo osobistym filmem. Alice Lowe reżyserowała, pisała scenariusz, oraz wystąpiła w roli głównej będąc przy tym naprawdę w stanie zaawansowanej ciąży. Artystka w formie filmowej groteski odwołuje się do swoich doświadczeń i przemyśleniach. Skupia się na lękach przed zmianami zachodzącymi w ciele i psychice kobiety w trakcie ciąży, na relacji między matką a nienarodzonym dzieckiem.

Ruth w trakcie wizyt u specjalistki dowiaduje się o kolejnych etapach ciąży, jak to płód zaczyna coraz bardziej kontrolować matkę. Bohaterka traktuje jednak te słowa trochę zbyt dosłownie, ponieważ wydaje jej się, że dziecko wewnątrz niej dosłownie przemawia do niej. Cienkim głosikiem rozkazuje jej dokonywać bestialskich czynów, grożąc jej wiecznym cierpieniem i samotnością. Świat z którym Ruth toczy walkę nie szanuje wartości rodzinnych, wszyscy wokół są skupieni wyłącznie na własnych przyjemnościach i wartościach materialnych. Dziecko postrzega ich jako zarazę, którą trzeba wyplenić.

Foto: Nerdist

Stylowy slasher z potknięciami

Świat filmu jest pogrążony w narastającej znieczulicy i zobojętnieniu. Dobrze to odzwierciedlają zdjęcia w bardzo chłodnych, sterylnych kolorach, często utrzymane w symetrycznej kompozycji. Zdecydowanie jeszcze lepiej prezentuje się muzyka złożona z niepokojących, syntezatorowych brzmień nadających psychodeliczny nastrój i klimat retro horrorów.

Stan niebłogosławiony posiada konstrukcję przypominającą serię nowel filmowych, albo nawet skeczy – Ruth odwiedza swoją przyszłą ofiarę w trakcie wykonywania zawodu. Wszystko zaczyna się od rozmowy pełnej niezręczności, narastającego absurdu i czarnego humoru. Poznajemy ofiarę, widzimy jak jest zepsuta moralnie. Na końcu każdego spotkania protagonistka dokonuje mordu. Większość tych sekwencji posiada swój własny wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

Film zaczyna się enigmatycznie, dopiero z czasem odsłania nam kolejne informacje dotyczące głównej bohaterki, jej przeszłości i motywacji. Dzięki temu historia początkowo intryguje, ale kiedy już poznamy prawdę, pozostaje pewien niedosyt. Fabuła jest pełna nieścisłości. Brakuje konsekwencji w działaniach i motywacji Ruth. Jednocześnie dąży do zemsty, oczyszczenia miasta z zepsutych moralnie mieszkańców, a czasem po prostu eliminuje ludzi którzy byli w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Niektóre ofiary giną nawet z kompletnie nieznanych nam powodów. Brakuje wspólnego klucza dla wszystkich mordów. Z tego powodu trudno ostatecznie zrozumieć i sympatyzować się z postacią Ruth. Jednocześnie brakuje związku przyczynowo skutkowego. Ofiary nic szczególnego nie wiąże, nie ma szczególnego uzasadnienia dlaczego akurat ta „zepsuta moralnie” postać musi zginąć. Jedno zabójstwo nie wynika z drugiego, można sceny poukładać w dowolnej kolejności, albo nawet usunąć większość z nich bez szczególnych konsekwencji.

Film jest mieszanką grozy, dramatu i czarnej komedii, jednak ma problem z utrzymaniem odpowiedniego balansu. Niektóre rozwiązania zamiast wzbudzać śmiech, lub grozę, tylko drażnią, jak np: płód z irytującym głosem wygadujący bezsensowne, pretensjonalne tyrady o współczesnym społeczeństwie, misji jego oczyszczenia i zemsty. Reżyserka ma także problem z utrzymaniem tempa, część scen jest albo zbyt krótka lub rozwleczona.

Foto: bloghorror.com

Podsumowanie

Stan niebłogosławiony jest oryginalnym podejściem do slasherów, acz nie pozbawionym wad. Stylowy, ze świetną ścieżką dźwiękową, odrobiną humoru i dramatu, ale całości przydałoby się więcej szlifu, lepszego balansu i konsekwencji.

Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *