SPÓR O SIEBIE. Monodram Michała Zdeba „Tożsamość”

dnia

Stawia się dzisiaj mnóstwo pytań o miejsce człowieka w świecie, o jego kondycję, stosunek do życia czy poczucie komfortu związanego z byciem częścią społeczeństwa. W tle pobrzmiewa też dość silnie pytanie o świadomość bycia po prostu sobą sprzężonego z rozpoznawaniem u każdego z nas elementów indywidualnych (z jednej strony), ale i elementów, przez które identyfikujemy się z jakąś zbiorowością.

zdjęcie ze strony ARLETeatr

Można powiedzieć, że takie pytania były dla Michała Zdeba punktem wyjścia w monodramie „Tożsamość”. Sami twórcy (reżyseria Arleta Szatkowska, opracowanie muzyczne Mateusz Bąk) określili spektakl jako „próbę wejrzenia w problem inności ukrytej wewnątrz człowieka”. Słowa te mają swoją konsekwencję w ścieżce, którą obrał aktor – to wejrzenie z jednej strony będzie fizycznie obecne na scenie poprzez wprowadzane przedmioty, ale momentami widoczne tylko gdzieś w spojrzeniu.

Mamy tutaj mocny początek – odwołanie do mitu o Androgyne, który staje się otwarciem dla namysłu nad tożsamością, płcią, byciem tu i teraz wśród reszty nam niepodobnych – w kontekście ciała i cielesności. To ono jest tutaj wysunięte na pierwszy plan. Najpierw odziane w biały kombinezon, którego materiał kojarzy nam się z pewną sterylnością i czystością. Ta higieniczność znajdzie też odbicie w pierwszych działaniach – malowaniu na białych kawałkach kartonu symboli płci przy użyciu czerwonej farby i zwrot w stronę publiczności.

zdjęcie ze strony ARLETeatr

Potem nastąpi już silne naznaczenie kolorem czerwonym – każde poniekąd wtargnięcie w obręb ciała aktora, które gotuje mu ktoś z zewnątrz jest pozostawieniem śladu. Postać przestaje być sterylna, nietknięta, niewinna – tak jakby wzrastała wątpliwość w to, kto jest za to moje ciało odpowiedzialny? Za ciało, które jest domem? Za ciało, które musi się schować w wytyczonym przez społeczeństwo schemat?

Pozostawienie monodramu z otwartym zakończeniem, które nic nie podaje jednoznacznie na tacy, jest zachętą do dalszej dyskusji. Albo raczej – jest kolejnym tekstem kultury, który kwestię tożsamości i inności porusza. Zmieniają się tylko czasy, ale problem z określeniem siebie był, jest i będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *