Spider-Man Uniwersum – Z wielkim filmem przychodzi wielka satysfakcja

Minęło 16 lat od premiery Spider-Mana Sama Raimiego. Do tego czasu doczekaliśmy się aż 4 kinowych wersji Człowieka Pająka. Mogłoby się zdawać, że o słynnym superbohaterze powiedziano już wszystko, ale Spider-Man Uniwersum udowodnił, że się myliliśmy.

Oglądaliśmy już Spider-Mana/Petera Parkera z twarzą Tobeya Maguirea, Andrew Garfielda i Toma Hollanda, a ilość alternatywnych wersji bohatera z kreskówek, gier, a przede wszystkim komiksów jest niewyobrażalna. Właśnie to nagromadzenie inkarnacji Człowieka Pająka zainspirowało twórców pierwszej, kinowej animacji z jego udziałem.

Scenę otwierającą film mogliśmy oglądać w jednym ze zwiastunów. Peter Parker mówi wprost do widzów – znacie mnie, wiecie jak się nazywam, zostałem ukąszony przez radioaktywnego pająka, zyskał supermoce, zakochałem się i uratowałem miasto. Film Spider-Man Uniwersum jest doskonale świadomy popularności tytułowego bohatera. Dzięki wszelkim filmom, grom, kreskówką i komiksom każdy posiada jego ogólne wyobrażenie.

Peter Parker w filmie od lat funkcjonuje jako superbohater  albo wręcz powszechnie wielbiony celebryta. Jednak historia nie skupia się na nim, tylko na zwyczajnym, czarnoskórym nastolatku, Milesie Moralesie, który również zyskał moce pająka – w mieście pojawia się kolejny Spider-Man. Mało tego, na skutek pewnego szalonego eksperymentu Kingpina otwierają się wrota do alternatywnych wymiarów, z których przedostaje się kilku innych, alternatywnych wersji Spider-Mana.

Foto: Polygon

What makes you different, it’s what makes you a Spider-Man

Wiele dotychczasowych filmów definiowała już postać Człowieka Pająka, ale żaden z nich nie zagłębił się w temat równie mocno, jak tutaj. Przekonaliśmy się, że Spider-Man nie musi być grany przez jednego aktora, teraz przekonujemy się, że nie musi nim być nawet Peter Parker. Może nim być każdy, niezależnie od wieku, pochodzenia i płci. Spider-Man to tak naprawdę idea człowieka, który potrafi wyciągnąć wszystkie swoje najmocniejsze strony, wszystko, co czyni go wyjątkowym i je wykorzystać do wyższych celów. Miles Morales jak każdy nastolatek szuka swojej tożsamości, inspiracji w różnych ludziach – ojca, wujka Aarona, oraz Petera Parkera. Każdy z nich jest kompletnie inny, ale każdy mówi to samo – nikogo nie udawaj, bądź sobą, nie marnuj swoich talentów.

W filmie poznajemy gromadkę Spider-Manów z alternatywnych wymiarów i przekonujemy, się jak bardzo są od siebie różni. Mamy wśród nich nastoletnią Gwen Stacy jako Spider-Woman, Spider-Mana-detektywa rodem z kina noir, małą Peny Parker pilotującą robota, a nawet Petera Porkera, antropomorficzną świnię. Najciekawszy jednak jest Peterem Benjaminem Parkere, który staje się mentorem głównego bohatera. Miles Morales dopiero rozpoczyna swoją drogę Spider-Mana, on zaś ma już ponad 20 lat doświadczenia. To bardzo tragikomiczna postać – superbohater, który zdążył już spowszechnieć i przechodzi obecnie kryzys wieku średniego. Stracił pasję, formę, a nawet bliskich. Obaj Spider-Manowie znajdują się w dwóch różnych położeniach, ale obaj czują się równie zagubieni i wspólnie pomagają sobie znaleźć właściwą drogę.

Foto: CNet

Kino dla dużych i małych

Imponująca jest lekkość twórców do tak rozbudowanego scenariusza. Film porusza bardzo skomplikowaną tematykę i problemy, z którymi zmagają się ludzie na różnych etapach życia. Mamy alternatywne wymiary, 6 różnych Spider-Manów, historię szukania tożsamości, dojrzewania i kryzysu wieku średniego. A jednak to wszystko udało się przelać na formę kina rozrywkowego dla całej rodziny.

To jeden z najzabawniejszych filmów superhero, jaki powstał. Idealnie łączy różne rodzaje humoru, skierowane do najróżniejszych grup odbiorców. Mamy jednocześnie slapstick rodem z klasycznych kreskówek, który autentycznie bawi dzięki nietypowej animacji. Mamy też zabawę konwencją w stylu Deadpoola – pełną przełamywania czwartej ściany, wyśmiania schematów filmowych i nawiązań do popkultury. Przede wszystkim, mamy humor oparty na charakterach postaci i interakcji między nimi. Każdy dostarcza różnej dawki humoru i stylu animacji. To także bardzo dojrzała i momentami wzruszająca historia poruszająca wiele autentycznych problemów życiowych. Film poświęca sporo uwagi bohaterom – potrafi zwolnić tempa i skupić się na ich emocjach.

Historia mimo masy zwrotów jest poprowadzona bardzo klarownie. Pojawia się cała masa Spider-Manów, ale nie przysłaniają oni postaci Milesa Moralesa i jego wątku. Wszystkiemu poświęcono odpowiednią ilość czasu. Film dobrze wie, jak posługiwać się ekspozycją, aby była atrakcyjna, łatwa w zrozumieniu, albo nawet zabawna. Dobrze rozumiemy motywacje każdej postaci, wliczając w to antagonistę, czyli Kingpina.

Foto: Entertainment Weekly

Forma, forma i jeszcze raz forma

Razem z fantastyczną treścią idzie też forma. Spider-Man Uniwersum imituje stylistykę komiksów lepiej niż Sin City: Miasto Grzechu, Scott Pilgrim kontra Świat, albo wszystkie filmy Zacka Snydera razem wzięte. Bo w przeciwieństwie do tamtych tytułów, film jest animacją wolną od wszelkich ograniczeń. Niczym na kartach komiksów, ujęcia są bardzo kolorowe, ekspresyjne. Pojawiają się na ekranie najróżniejsze onomatopeje, a nawet bloki tekstowe zawierające myśli bohaterów. Ujęcia momentami dzielone są niczym panele komiksowe (jak w Hulku Anga Lee, tylko lepiej). Zadbano nawet o takie detale jak filtry na teksturach imitujące tani druk na papierze. Sposób poruszania się postaci i obiektów stylizowany jest na animację poklatkową co udaje efekt wertowania stron i bardzo pomaga w scenach slapstickowych.

Dzięki temu, że film jest animowanym, sceny akcji wyglądają jeszcze bardziej widowiskowo. Bohaterowie są bardzo dynamiczni, wykonują niesamowite akrobacje, kamera szybko unosi się między nimi. Na ekranie dzieje się masa rzeczy, ale nie czujemy zamieszania.

Poza tym Spider-Man Uniwersum posiada fantastyczną paletę barw, która pomaga nadawać klimat i emocje poszczególnym scenom. Momenty humorystyczne pełne są ciepłych kolorów, z kolei te poważniejsze bardziej szarobure. Film bawi się stylami animacji w zależności od sytuacji. Większość stanowi komputerowa animacja, ale np. postać Peny Parker i Petera Porkera, czyli bohaterowie nawiązujący do stylistyki anime i klasycznych kreskówek są ręcznie rysowani, a z kolei taki noir Spider-Man (mówiący głosem Nicolasa Cagea) ma nałożone na sobie czarno-białe filtry.

Podsumowanie

Zalety Spider-Mana Uniwersum można w sumie wymieniać bez końca. Fantastyczna oprawa wizualna, świetnie napisani bohaterowie, humor, oryginalna i wielowymiarowa historia. Polecam absolutnie każdemu – dzieciom, dorosłym, fanom i nie-fanom Spider-Mana – każdy znajdzie coś dla siebie.

PS Zwykle pod recenzją zamieszczam zwiastun filmu. Tym razem jednak wykorzystam śliczny teledysk Sunflower, aby zaprezentować próbkę genialnego soundtracku.

Ocena: 9.5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *