Skąd biorą się przydomki drużyn? – część 2 – najdziwniejsze historie

dnia

Na wstępie poprzedniej części tego artykułu wspomniałem o Juventusie Turyn. Mimo to nie pojawił się on w dalszej części tekstu. Stara dama, podobnie jak inne przydomki prezentowane w tej części wiążą się bowiem z dużo ciekawszymi historiami, domysłami lub legendami.

Kim jest ten cały Cim Bom?

Onegdaj najdłuższa i najbardziej zawiła historia spośród wszystkich. Aby odkryć genezę jego powstania należy cofnąć się do roku 1912. Wówczas jeden z fanów -student Ahmet Malik stworzył pierwszą wersję nieoficjalnego hymnu Galataseray. Tekst ten przekształcił się z czasem w obecną formę – marszu klubowego. Co ciekawe sylaby, których szukamy miały się w nim oficjalnie pojawić dopiero w roku 1922. Wówczas to grupa fanów tego zespołu na nowym stadionie Taksim Stadi miała zaintonować przyśpiewkę: „re re re, ra ra ra, parte Galatasaray Galatasaray cimbombom”, która miała być oparta na pieśni ludowej.

Staruszka w Turynie

Genez przydomku Juventusu jest co najmniej kilka. Pierwszy z nich mówi o tym, że Juve zostało założone przez grupę uczniów. Stąd naturalnie pierwszą grupą kibicowską była grupa starych dam – matek owych uczniów.  Drugie wytłumaczenie, bardziej prawdopodobne i dokładniejsze sprowadza nas do historii klubu. Między 1897 a 1901 prezydentami klubu byli bracia Enrico i Eugenio Canfaro. W tych latach jedną z najwierniejszych fanek była wówczas matka tej dwójki. Była to starsza acz dostojna kobieta, która przyciągnęła na stadion większą ilość arystokratycznych dam.

Niemieckie Źrebaki

Przydomek Die Fohlen związany jest zarówno z agresywną, ofensywną grą młodego jeszcze zespołu, jak i z polityki klubu, która zakładała spore inwestycje w młodych graczy. Młodzi, nieokiełznani jeszcze zawodnicy naturalnie skojarzyli się kibicom ze źrebakami, a przydomek ten trwa przy drużynie Mönchengladbach już ponad 100 lat.

Brytyjskie Kanarki

Angielskie Norwich to z pewnością jedna z najbardziej barwnych ekip rozgrywek. Ich żółto-zielone trykoty przyciągają uwagę kibiców od lat. Geneza powstania tego przydomku nie jest jednak tak wesoła i kolorowa. Ta,owiana wprawdzie mgłą tajemnicy i niedopowiedzeń ma wiązać się z rodzinnym miastem. Górnicy miasta Norwich chcąc sprawdzić stan tuneli kopalni mieli bowiem wysyłać do ich wnętrz kanarki. Jeżeli taki wracał do właściciela tunel uznany był za bezpieczny. Jeśli nie, możliwe iż nastąpił w nim wyciek gazu. Ta makabryczna praktyka z czasem wymarła, a ptaszek ten stał się symbolem zespołu.

Papużkokoty, czyli przydomki niezrozumiałe

Espanyol Barcelona jest znany pod pseudonimem „Papużki”. Historii związanych z przyjęciem tego przydomka jest kilka.  Najciekawsza z nich jest dość pokrętna. Kilkadziesiąt lat temu kibice Espanyolu nie wspierali zbyt mocno swojej drużyny podczas meczów. Ten brak wsparcia nie omieszkał skrytykować Valenti Casanys, twórca piłkarskiego komiksu wydawanego w Katalonii. Ten nazywał Espanyol i jego fanów „czterema czarnymi kotami”. Wówczas w Hiszpanii używano powiedzenia, że tam gdzie pojawiają się cztery czarne koty, nie ma zbyt wielu ludzi, co miało być przytykiem do niskiej frekwencji na spotkaniach klubu. W tym okresie bardzo popularna była kreskówka znana pod polskim tytułem „Kot Feliks”. Ludzie w Hiszpanii doszli do wniosku, że bohater brzmi bardziej jak ptak niż kot i zaczęli nazywać go „gat perico” lub „gat periquito”, czyli w dosłownym tłumaczeniu kot papużka, papużkokot. Casanys w swoich komiksach postanowił więc określać fanów Espanyolu „Czterema papużkokotami”. Kibice podchwycili tę nazwę, wyrzucili z niej jednak kocie naleciałości i nazwali siebie oraz ukochany klub „Papużkami”.

Tak, powiesiliśmy małpkę

Zawodnicy Haterpool United mogą legitymować się najdziwniejszym przydomkiem w Anglii, a jego historia jest jeszcze ciekawsza. The Monkey Hangers geneze swego przydomku wiążą jeszcze z czasami Napoleońskimi. W XVIII wieku bowiem na terenie tego hrabstwa rozbił się francuski statek. Niestety z całej załogi tego okrętu ocalała jedynie małpka. Według niektórych doniesień nosiła ona nawet francuski mundur dla zabawy załogi. Mieszkańcy Hartlepool byli na tyle nieufni w stosunku do zwierzątka z francuskimi korzeniami, że bez namysłu powiesili ssaka za bycie francuskim szpiegiem. Pokłosie tego makabrycznego czynu z czasem odcisnęło ślad również w historii pobliskiego klubu.

Cukierki toffi

Któż nie słyszał o angielskich „The Toffies”. Reprezentanci niebieskiej części Liverpool zaczerpnęli swój przydomek z zamierzchłej historii klubu. Córka pierwszego waściciela klubu bowiem zajmowała się sprzedażą cukierków, głównie tych z toffi. Jako że była także wielką fanką Evertonu często pojawiała się na stadionie, niedaleko którego pracowała i częstowała dzieci łakociami. Tradycja ta pielęgnowana jest do dziś na stadionie.

Tyłki

Cules, bo tak zwą się często kibice katalońskiej Barcelony to nic innego jak określenie na dolną część pleców. Przydomek ten choć mógłby wydawać się obraźliwy nie jest obelgą a nawiązaniem do zamierzchłych czasów. Na początku istnienia klubu część kibiców nie mogąca pozwolić sobie na zakup biletów meczowych miała w zwyczaju wdrapywanie się na płot oddzielający stadion od reszty miasta. Aby nie zostać zauważeni kibice ci siadali na owym płocie, przez co osoby chadzające w pobliżu stadionu często widziały długie rzędy tyłków kibiców, którzy wpatrzeni byli w boisko. Czasy się zmieniły, nazwa jednak pozostała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *