Sercowe rozterki

dnia

Jadąc pociągiem, który powinien jechać jakieś dwie godziny wcześniej, poirytowany dezorganizacją kolei myślałem nad jedną kwestią turlającą się gdzieś po moich zwojach mózgowych. Jak to jest, że potrafimy być wściekli na naszego partnera, żonę, dziewczynę czy z kim tam jesteście w związku, a po kilku godzinach uczucie miłości powraca.

13334572613_697b030b4a_k
foto: flicker.com

Nie ma związków perfekcyjnych, w których nigdy się nie kłócicie, oboje zawsze macie orgazm jednocześnie i uwielbiacie robić dosłownie to samo. Ta idylla i odwieczna pogoń za ideałem jest niczym wyścigi hartów za plastikowym królikiem. Nie oznacza to jednak, że nie warto podejmować rękawic i dążyć do perfekcji. Na tym to właśnie polega, no przynajmniej według mnie.  Jeżeli znajdziemy partnera, który pociąga nas swoim wewnętrznym pięknem (oprócz samej fizyczności) i na odwrót, to mamy nazwijmy to bazową wersję związku. Dopiero poznając siebie i ucząc się tego kim jest nasz druga połówka, dostajemy pewien feedback, który może nam się spodobać lub nie. Wszystko jest zależne od tego czego oczekujemy i czy chcemy związku instant czy jednak lepiej zaryzykować i szlifować drogi kamień, który może stać się diamentem.

416844321_f136d76b45_b
foto: flicker.com

Nad wszystkim trzeba pracować. Nad naszą sylwetką, mózgiem, umiejętnościami i tak dalej. Nad związkiem również. Nie od dzisiaj wiadomo, że to jedna wielka sinusoida, na dodatek cholernie przypadkowa. Są chwile gdy jest super kolorowo. Tęcze z nieba, motylki w brzuchu, czułości bla bla bla. Bywa również tak, że z jakiś przyczyn mało istotnych zazwyczaj, posprzeczaliście się do tego stopnia, że zimna wojna przy tym, to strajk pielęgniarek w hospicjum w Ciechocinku. Oczywiście nie ma konfliktu nie do rozwiązania, bo zawsze jest jakieś wyjście. Zadaj sobie pytanie tylko czy wolisz płytkie, szybkie relacje czy dopracowywać te, które są tego warte. Na pytanie jak to dostrzec, ocenić, w którą stronę warto płynąć nie mogę Ci odpowiedzieć, bo to Twoja decyzja. Nikt nie oceni tego lepiej niż Ty.

16210932184_3174437053_k.jpg
Toyota celica VI, foto: flicker.com

Podobnie sprawa się ma w krainie motoryzacji. Świetnym przykładem będzie marka Alfa Romeo, która wydaje bardzo kapryśne potomstwo. Podobno każdy facet w swoim życiu powinien sobie kupić Alfę. Nie dlatego, żeby się przekonać czy jest awaryjna, czy potwierdzić inne mity i legendy. Tutaj chodzi raczej o poczucie więzi z samochodem. Volkswagen chociaż robi bardzo solidne auta, trudno jest powiedzieć, że wytwarzają auta z charakterem i duszą. To raczej po prostu związek instant, od którego oczekujemy, że ma działać i nic bardziej szczególnego, a jak się spieprzy to będzie następny. Doprowadzi Cię z punktu A do B, no i tyle.

8423854730_cd8e35b25d_k
Kultowy garbusik, foto: flicker.com

Fakt Alfa potrafi być kapryśna, ale można odnieść wrażenie, że to auto faktycznie żyje, jest takim nieoszlifowanym diamentem. W ogóle wszystkie auta bez względu na jego pochodzenie, może stać się takim właśnie cennym kamieniem wymagającym troski. Pod warunkiem, że właśnie tego poszukujemy kupując auto, chociaż to nie jest reguła, bo można zakochać się w naszym pojeździe po pewnym czasie, dostrzegając to czego inni nie potrafią. Tak też bywa i to bardzo często.

To jest właśnie w tym wszystkim piękne. Niby zwykła puszka dowożąca Cię w jakieś mało istotne miejsce, a może stać się początkiem fascynacji motoryzacją czy też ukierunkować Cię na daną markę do tego stopnia, że do pojazdu z innym znaczkiem po prostu nie wsiądziesz. Możesz kochać niemieckie auta za ich solidne wykonanie, włoskie za temperament, francuskie za wygodę i każde inne za co tylko chcesz, bo to Ty dostrzegasz w danym modelu to, co Ciebie pociąga najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *