Sense8 – dajcie mi tego jak najwięcej

Nie napisałam tutaj nic po finale tego serialu, bo przecież zajmuję się głównie książkami, ale pomyślałam sobie, że ktoś to musi zrobić. I wyznaczyłam sama siebie. Bo Sense8 to jest seria, o której trzeba mówić jak najgłośniej.

Bez granic

Długo szukałam słów, które mogłyby określić Sense8 – myślę, że właśnie owo bez granic doskonale je opisuje. Rodzeństwo Wachowski stworzyło coś czego nie było w telewizji nigdy wcześniej, siostry przełamały chyba wszystkie możliwe tabu – od koloru skóry, przez seksualność po różnice klasowe. Nie wiem czy dane było mi kiedykolwiek obejrzeć coś tak ładnie nakręconego i mądrego jednocześnie.

Fabuła od początku pędzi, wrzuca nas właściwie w wir wydarzeń. Pewnego dnia osiem osób odkrywa, że może się ze sobą komunikować telepatycznie. Twist polega na tym, że nigdy wcześniej się nie spotkali i mieszkają w różnych krajach, ba! na innych kontynentach! Jest dobry i prawy policjant z Chicago, kierowca autobusu z Narobi, farmaceutka z Mumbaju, berliński włamywacz, pochodząca z Islandii DJ, transseksualna aktywistka z San Francisco, meksykański aktor oper mydlanych i bizneswoman z Seulu. Brzmi jak fantastyczna mieszanka. I taka jest. Każdy z tych bohaterów po pierwszym szoku próbuje odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Scenariusz prowadzi nas przez wszystkie etapy emocji, jakie odczuwają nasi bohaterowie – zaprzeczenie, niedowierzanie, akceptację. Z zupełnie obcych sobie osób stają się jednością.

Sense8

Na początku bardzo trudno było mi się przekonać do niektórych postaci, gdzieś w mojej głowie jedne (Willa, Hernando, Wolfganga) przedkładałam nad inne (Sun, Kala), potrzebowałam czasu aby się z nimi oswoić. Ale kiedy finał serialu zbliżał się nieubłaganie, coraz bardziej obawiałam się o życie każdego z nich. Wachowskim udało się sprawić, że nie tylko główne postaci nas obchodzą, drugoplanowe odgrywają równie ważną rolę, angażując nas samych jeszcze bardziej.

Emocje na krawędzi

Może odrobinę przesadzę (choć to pewnie wynika z mojej wrażliwości), ale dawno żaden serial nie zmęczył mnie tak bardzo emocjonalnie.  I nie jest to absolutnie żaden zarzut! Huśtawka wrażeń jaką funduje Sense8 jest czystym rollercosterem. W jednej chwili śmiałam się i płakałam.

Czy samo zakończenie było fanservicem? No troszkę tak, nie ma się co oszukiwać, w końcu rozmawiamy o serialu, którego drugi sezon powstał pod naciskiem fanów. Ale czy warto było? I to jeszcze jak! Jeśli lubicie wyraziste postaci, nie przeszkadzają wam nagie męskie i kobiecie ciała w różnych konfiguracjach, a przede wszystkim lubicie mądre historie to jest zdecydowanie serial dla was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *