Searching – Margot Is Missing

Historie tego typu oglądaliśmy już nie raz i nie dwa-nastolatka znika bez śladu, a jej samotny ojciec razem z policją rozpoczyna poszukiwania. Czego jednak dotąd nie oglądaliśmy to historii tego pokroju wyłącznie na ekranie monitora.

Pomysł intrygujący, acz nieoryginalny. Kilka lat temu, w czasach, w których horrory found footage święciły triumfy powstawały filmy z perspektywy monitora jak m.in. w The Den i Friend Request. Pomysł z dreszczowcami w formie paradokumentów zawsze brzmiał ciekawie, ale mało który osiągnął sukces. Problemem wielu tych filmów są zbyt niewiarygodne (i zwyczajnie kiepsko napisane) historie, które sprowadzają się do banalnych jump scarów. W końcu, ktoś przyszedł po rozum do głowy i przeniósł konwencję do innego gatunku filmowego-w tym przypadku-do rasowego thrillera. Nie mamy tym razem do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, tylko z autentycznym problemem, który dotyka wiele rodzin. Córka nie wraca do domu, mijają godziny, później dni-ojciec zaczyna coraz bardziej się niepokoić, każde kolejne wytłumaczenie traci sens, sytuacja robi się coraz bardziej beznadziejna.

Foto: nziff

Główny bohater imieniem David (Johna Cho)-jak na thriller przystało-nie zamierza siedzieć z założonymi rękami, tylko rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Wie, że prawdę o zniknięciu swojej córki Margot znajdzie w internecie. Podróżując po Facebooku, YouTubie i wielu innych (licencjonowanych) portalach internetowych poznaje swoje dziecko od nieznanej dotąd strony. Uświadamia sobie, jak wielka przepaść znajdowała się między nimi i ile cierpienia tłumiło w sobie jego dziecko. Widzowie wspólnie z Davidem obserwują współczesną rzeczywistość, w której nierozumiani nastolatkowie uciekają do świata Internetu zwierzając się ze swoich największych sekretów, przed ludźmi których osobiście nie znają. Internauci tworzą miedzy sobą relacje oparte na kłamstwie, pojęcie „przyjaciel” traci na wartości i staje się wyłącznie statystyką na Facebooku. Twórcy połączyli rasowe kino gatunkowe z (nie do końca subtelnym) komentarzem społecznym o współczesnej młodzieży. Jednak Searching przede wszystkim jest o relacji rodzinnej, o tym, jak brak bliskości może zranić człowieka i ile przeciwieństw jest w stanie pokonać miłość rodzica do dziecka. Porusza lęki, które dotykają każdego kochającego rodzica-czy rozumie swoje dziecko, czy jest w stanie zapewnić mu bezpieczeństwo.

Perspektywa bohatera = widzowie

Wiemy o sytuacji mniej więcej tyle samo co główny bohater. Śledzimy razem z nim portale Internetowe i odkrywamy kolejne tropy, które mnożą się w zastraszającym tempie. Mimo iż jedyne co widzimy to ekran monitora, na którym wyświetla się obraz z kamery Skype, okna portali internetowych-film nie nudzi i skutecznie trzyma w napięciu. Mamy świadomość mijającego czasu, z każdym kolejnym dniem szanse na uratowanie Margot są coraz mniejsze. Wielokrotnie wpadamy na fałszywy trop, trafiamy na ślepy zaułek-czujemy, że śledztwo stoi w miejscu, współczujemy protagoniście i kibicujemy jemu.

Foto: The Mentaculus – happenstance, musings and meanderings in film

Świat komputera został wiernie odzwierciedlony-David korzysta z licencjonowanych portali, najróżniejszych oprogramowań (Windows XP, Mac), podczas przeglądania wyskakują śmieciowe reklamy, rozmowy Skype są w niskiej rozdzielczości itd. Niestety, mimo konwencji nie uniknięto typowo hollywoodzkich zabiegów. Przy każdej dramatycznej scenie popada w szantaż emocjonalny-dramatyczna muzyka oraz zbliżenia. Wybija to z rytmu i zwyczajnie kłóci się z obraną konwencją. Większym problemem jest jednak dalszy przebieg fabuły. Historia, która początkowo jawiła się jako realistyczny, przyziemny dramat w finale urasta do rangi typowego, amerykańskiego thrillera z przekombinowaną intrygą, której nie powstydziłby się Jigsaw. Co prawda twist kryjący się w trzecim akcie rezonuje z przesłaniem filmu, ale psuje też jego wiarygodność. Film nie bawi się w subtelności, wszystko jest wyłożone na tacy, czy to w kwestii emocjonalnej, czy fabularnej.

Podsumowanie

Seaching to film z ciekawym (acz nieoryginalnym) pomysłem i przesłaniem, który potrafi momentami trzymać w napięciu. Zabrakło jednak tej surowości, za którą dawno temu pokochaliśmy horrory found footage. Za dużo tu typowo hollywoodzkich zabiegów, schematów i łopatologii, które gryzą się z konwencją. Film ogląda się całkiem szybko, przyjemnie i z emocjami, acz potencjał nie został w pełni wykorzystany.

Ocena: 6,5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *