Sample #1 – „I Ain’t No Joke”

dnia

Sample, czyli ukłon w stronę dialogowości w muzyce. Kto od kogo czerpie, kto do kogo nawiązuje i jak to następnie funkcjonuje. Nagranie raz wypuszczone w świat dostaje życie wieczne, ale sampling umożliwia jego reinterpretację, umieszcza w nowych kontekstach i pozwala wybrzmieć na więcej, niż jeden sposób. Celem cyklu jest tropienie zapożyczeń i odniesień oraz sprawdzanie, jak za ich pomocą tworzy się nowa jakość. Kolejną rubrykę na łamach Bez Szyldu zainaugurują legendy Złotej Ery hiphopu – Eric B. & Rakim.

I’m just an addict addicted to music / Maybe it’s a habit, I gotta use it / Even if it’s jazz or the quiet storm / I hook a beat up convert it in a hip-hop form – rapował Rakim w „I Ain’t No Joke” i to prawda – nie żartował. Pochodzący z Nowego Jorku duet, którego aktywność przypada na lata 1987-1992, operował wyrazistymi, przebojowymi bitami, a przy okazji miał ucho do wyłapywania chwytliwych melodii. Funkowe, soulowe i jazzujące motywy wyszukiwane były nie tylko spośród zakurzonych, dawno zapomnianych winyli – Eric wyciągał je także z klasyków, jak na przykład we wspomnianym singlu, promującym wydany trzy dekady temu album „Paid it Full”. To, co słychać na pierwszym planie, to nieco przyspieszona, nieco odświeżona linia melodyczna, zaproponowana piętnaście lat wcześniej w utworze „Pass the Peas” The JB’s. Tętniący, lekki i przestrzenny instrumental napisany przez trio Brown, Stars, Bobbit miał w 1972 roku swój moment chwały, zajmując wysokie miejsca w zestawieniach najlepszych nagrań w kategoriach pop i rnb. Eric B. i Rakim wycięli z niego pierwsze czterdzieści pięć sekund (pomijając otwierający wokal), zapętlili, wrzucili kilka pauz, trochę poscratchowali i uzyskali materiał, który uwzględniany jest w niemal każdym rankingu największych rapsowych bangerów lat 80. i 90. ubiegłego wieku. O tym, jak błyskotliwie ograne zostały zapożyczone elementy i jak dobrze wypadły one w towarzystwie rytmicznej melorecytacji, można przekonać się, porównując oba materiały:

Mniej oczywistym i trudniejszym do rozpoznania jest drugi sampel, z którego skorzystał duet. Perkusja, która ma swoje źródło w „Theme From the Planets” Dextera Wansela, przemycona została w bardziej subtelny sposób i nie jest aż tak czytelna. To, co w utworze Wensela stanowi pełnoprawny element nagrania, w „I Ain’t No Joke” zdaje się być tylko niuansem i ornamentem – smaczkiem dla uważnych słuchaczy. Poniżej link, żeby poćwiczyć spostrzegawczość:

Równie ciekawe rzeczy stały się z samym „I Ain’t No Joke”, które od końca lat 80. do teraz samplowane było w ponad siedemdziesięciu różnych nagraniach. Dwa lata po wydaniu singla, jego fragmenty pojawiły się w „DJ Premier in Deep Concentration” Gang Starr, w 2006 ukłonił im się sam Nas, trzy lata wcześniej nawiązał do nich też MF DOOM, a w latach 90. Erica i Rakima cytowali na przykład Souls of Mischief, Big Pun w kolaboracji z Prodigy oraz Inspectah Deck, czy choćby Ugly Duckling w „Einstein’s Takin’ Off”. Można więc zauważyć, że sięgnięcie po trąbkę The JB’s uruchomiło całkiem sprawnie działającą machinę – nowojorski duet skroił wysokiej klasy przebój, do którego następnie odnosiły się równie istotne postaci. Wypada zatem stwierdzić, że panowie zrobili to dobrze – oni sami chyba też są zadowoleni, bo ostatecznie w 1990 roku samplowali samych siebie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *