„Ruiny i zgliszcza” – recenzja książki

Tę książkę kupiłem przypadkowo. Jechałem akurat pociągiem, rzuciła mi się w oczy w saloniku prasowym, więc uznałem, że wezmę ją na drogę. I tak nie spodziewając się niczego, znalazłem jedną z najbardziej intrygujących lektur w ostatnim czasie.

Debiutancki zbiór opowiadań Wellsa Towera Ruiny i zgliszcza został uznany w Stanach Zjednoczonych za jeden z najlepszych debiutów literackich ostatnich lat. Zawiera historie osadzone w amerykańskiej codzienności. W tej rzeczywistości rodziny są rozdarte; najprawdziwszą emocją jaką można okazać jest złość, a każdy jest zmęczony życiem. Opowiadania są różne, ale ich bohaterowie solidarnie „rezygnują ze świata”.

Z książki bardzo wyraźnie wybrzmiewa ogromne poczucie zmęczenia. Dotyczy ono nie tylko bohaterów książki, ale też samego autora. Tower nie tworzy łatwych i lekkich historii. Można wręcz odczuć wrażenie, że chce on w tej książce wyładować  gorycz, którą skrywał przez lata. Jego Ameryka pełna jest dzikiej furii wywoływanej grozą życia w społeczeństwie.

Autor wykorzystuje tu swoje doświadczenie z tworzenia tekstów non–fiction , a historie opowiada wręcz  w hemingwayowski sposób – niezwykle bezpośrednio i wręcz w reportersko. Daje to duże poczucie realizmu i pozwala nam lepiej zrozumieć postacie, nieważne, czy czytamy o starcu mogącym ledwo chodzić, czy grupie skłóconych nastolatków. Nie czujemy też dzięki temu poczucia wyższości i krytyki wobec zachowań bohaterów. Jesteśmy jakby razem z nimi w tej rzeczywistości. Odczuwamy pewną empatię w stosunku do tych już złamanych życiowo ludzi.

Po przeczytaniu Ruin i zgliszcz na pewno nie chciałem krzyczeć na całe gardło: „piekło to inni ludzie”. Jednak moje pozytywne nastawienie otrzymało sporego kopniaka. Twierdzę, że to dobrze, bo nie lubię wychodzić z założenia, że sztuka w jakiejkolwiek formie musi zawsze dostarczać tylko pozytywnych emocji. Może nie było aż tak przyjemnie, ale jednak te silne emocje były bardzo pobudzające. Polecam lekturę, jeśli również chcecie coś takiego przeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *