Rosja nadal aktualna. „Panna bez posagu” Krymowa na Festiwalu Kontakt

dnia

Kiedy bierze się na warsztat dramat nie – współczesny, to zawsze powstają pytania o jego aktualność i uniwersalność. Przecież nie każdy tekst można podać dzisiejszemu widzowi – nie dlatego, że mamy pewności co do jego doświadczeń czy wykształcenia, ale dlatego, że nie chce on zwyczajnej rekonstrukcji historycznej. Chcemy mówić o rzeczach istotnych, o problemach, które wciąż nas dotykają, mimo kolejnych epok. Ale w jaki sposób to zrobić?

fot. Natalia Cheban

Taki tekst wybrał Dmitrij Krymow, reżyser, którego polska publiczność mogła poznać, dzięki kilku spektaklom pokazywanym na różnych festiwalach (m.in. „Opus nr 7” – Międzynarodowy Festiwal DIALOG Wrocław czy „Gorki-10” na Festiwalu Da!Da!Da! w Warszawie). Teraz przyszedł czas na Międzynarodowy Festiwal KONTAKT w Toruniu i pierwszy pokaz poza Rosją spektaklu „Panna bez posagu” na podstawie utworu Aleksandra Ostrowskiego z 1878 roku o tym samym tytule.

Wydawałoby się, że słowa napisane w XIX wieku mogły już przebrzmieć. Nic bardziej mylnego – bo chociaż u Krymowa mieszają się porządki czasowe (chociażby w kwestii ubioru pojawiających się na scenie postaci), to opisy pewnych sytuacji czy zachowań wyjęte są jak z naszych codziennych rozmów.

W samym spektaklu było warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy: pierwszą z nich jest dla mnie interdyscyplinarna scenografia, w której można odnaleźć cechy przestrzeni, takich jak fabryka, kino, port, sala weselna… Właśnie te elementy pozwalają na swobodne manipulowanie obszarów, w których odnajdują się dynamiczni bohaterowie. Poza tym przestrzeń w stonowanych kolorach jest skontrastowana z kolorowym, czasem drażniącym, oświetleniem i projekcjami – zdecydowanie kiczowatymi i trochę niedbale zmontowanymi elementami.

fot. Natalia Cheban

Z drugiej strony mamy silne kreacje aktorskie – chociażby głównej bohaterki Larysy (Mariya Smolnikova), która staje się kukłą w rękach innych, obiektem kpin oraz manipulacji, osobą, która traci wszystko (chociaż może… nigdy nic nie miała?) – raz bohaterką komedii, raz tragedii. Aktorka nie ma problemu ze zmianą nastroju, swobodnie przechodzi od zachowania małej szczęśliwej dziewczynki, która z naiwnością podchodzi do świata i ufa, że tym razem wszystko skończy się dobrze jak w bajce, by za chwilę pokazać twarz zgorzkniałej, choć młodej kobiety, która straciła już nawet swoje marzenia.

fot. Natalia Cheban

Tekst, który stał się bodźcem do podjęcia rozmowy z widzami o współczesnej Rosji, która od czasów caratu niewiele się zmieniła, jeśli chodzi o pewne mechanizmy działania społeczeństwa, dla samego Krymowa był momentem na ustosunkowanie się do tego, co dzisiaj widzi. Widzi przepaść – między nagromadzeniem kolorów, cudownym baletem, pięknymi strojami, a fałszem, nieuczciwością i zużytą materią, które obok siebie funkcjonują. Wydaje się, że propozycja Krymowa jest niezwykle ważna – bo jest to konsekwentny i wyważony głos, którego szczerość ujmuje raz śmiechem, a raz poczuciem niechęci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *