Rocketman – Odlotowy Elton John

dnia

Po fenomenie ubiegłorocznego Bohemian Rhapsody zaczęły docierać informacje o powstającym powoli trendzie na biograficzne filmy legendarnych, pop-rockowych gwiazd. Trwają już prace nad biopiciem o Davidzie Bowie i Boyu Georgu, a obecnie w kinach obejrzeć możemy historię Eltona Johna w filmie Rocketman.

Wbrew temu, co przed chwilą napisałem, Rocketman wcale nie powstał na skutek sukcesu filmu o Freddiem Mercurym, prace nad produkcją trwały jeszcze wcześniej. I wbrew temu co sugeruje marketing, biografia Eltona Johna jest czymś kompletnie innym.

Twórcy zarzekali się, że ich filmu nie powinno nazywać biograficznym, przynajmniej nie w myśleniu, do jakiego przyzwyczaiło nas kino. Rocketman jest przede wszystkim filmem próbującym przybliżyć nas do postaci legendarnego Eltona Johna.

Reżyser, Dexter Fletcher nie próbuje nawet wmawiać, że wydarzenia, które oglądamy na ekranie, są wierną rekonstrukcją autentycznych wydarzeń. To nie jest typowa historia kariery gwiazdy, jego życiowych wzlotów i upadków i sytuacji zakulisowych. Ten film skupia się wyłącznie na postaci Eltona Johna, a konkretniej na jego wizji. Jak odbierał otaczającą rzeczywistość, jak wydarzenia trawił przez swoją wrażliwość, jakie emocje nim targały w kluczowych momentach swojego życia. A jak zapewne wiemy, omawiany piosenkarz inaczej odbierał świat niż my sami.

Foto: CNN.com

Don’t Go Breaking My Heart

Jako że mamy do czynienia z postacią specyficzną, ekscentryczną, a może i nawet szaloną, film też nie obiera klasycznej konwencji dramatu biograficznego. To lekko surrealistyczna, na pograniczu snu i jawy historia, w której nasz Elton John razem z widownią lewitują, zamienia się w tytułowego rakietnika i obraca się w rzeczywistości rodem z broadwayowskiego musicalu. To świat, w którym śpiew i taniec nie pojawia się tylko na scenie.

Ścieżka dźwiękowa oczywiście składa się z utworów samego Eltona Johna. Jednak tym razem odgrywa ona kluczową rolę w narracji. Jak jedna z bohaterek komentuje, jego piosenki zawsze były bardzo osobiste, odnosiły się do jego doświadczeń i emocji. Tak też się dzieje, połowa utworów pojawia się w kontekście przełomowego wydarzenia w życiu bohatera. Mało tego, wszystkie utwory są zaśpiewane przez samych aktorów, co nadaje im większej wiarygodności i podnosi emocjonalny wydźwięk.

Pinball Wizard

Jeżeli zajrzycie na portal filmwebu, zauważycie że wśród gatunków widnieje też fantasy, co nie jest dużym zakłamaniem. Świat, w którym obraca się główny bohater, niewiele różni się do krainy baśni. Jako piosenkarz pop-rockowy orientacji homoseksualnej obraca się w szalonym środowisku opanowanym przez blichtr, światła, cudaczne kostiumy, imprezy tonące w alkoholu, narkotykach i orgiach. Elton John paraduje po scenie w kreacji królowej brytyjskiej, kolorowego ptaka, oraz masy innych podmiotów, których nie potrafię nawet nazwać. Wykonanie tychże kreacji jest fantastyczne. Bohater nieustannie zmienia strój, każdy jest niesamowicie barwny, pomysłowo zaprojektowany i niezwykle wysmakowany w swoim kiczu.

Na ogromne uznanie zasługuje też montaż. Twórcy zaufali inteligencji widzów, nie uciekając się do tanich rozwiązań pokroju wyskakujących dat. Akcja ma miejsce na przestrzeni kilku dekad, a mimo to udało się naprawdę płynnie i organicznie połączyć ze sobą wszystkie sceny. Rocketman świetnie łączy montaż charakterystyczny dla muscialu z teledyskiem. Obraz idealnie współgra z dźwiękiem i pozwala jeszcze lepiej oddać emocja aktualnej sceny.

Foto: GeekTyrant

Goodbye Yellow Brick Road

Dexter Fletcher pomimo tony kiczu, abstrakcji i innych dziwactw nie traci w ogóle kontroli nad swoim dziełem. Dobrze wie, o czym chce opowiedzieć. Wszystkie musicalowe i fantazyjne wstawki służą do opowiedzenia historii człowieka, jakim jest Elton John. Człowieka z niezwykłym talentem, wrażliwego, ale też bardzo zagubionego. Motywem przewodnim budowanym konsekwentnie od samego początku jest szukanie własnej tożsamości i miłości. Od najmłodszych lat Elton John nie był pewny swojej seksualności oraz nie mógł znaleźć akceptacji – doskwierała mu ogromna samotność. Zawsze próbował przed kimś się otworzyć, przed kimś kto mógłby go pokochać, ale do samego końca nie mógł tego osiągnąć. To z kolei prowadziło do licznych skandali, takich jak uzależnienia od narkotyków, alkoholu i seksu.

W przeciwieństwie do innego biopicu o homoseksualnym pop-rockowym piosenkarzu, ten film posiada kategorię wiekową R. Nie boi się poruszać niewygodnych, kontrowersyjnych tematów. Nie boi się pokazać, że Elton John poza wrażliwym artystą, potrafił być bardzo egoistyczny, okrutny dla innych. Podczas swojej podróży nieraz zbaczaj z drogi, popadał coraz głębiej w uzależnienia, przez co staczał się i niszczył swoją relację z najbliższymi.

Chociaż Rocketman skupia się na postaci Eltona Johna, pamiętano też o całym otoczeniu. Dużo czasu poświęcono jego relacji z rodziną, Bernim, czy menadżerem-kochankiem Johnem Reidem. Obsada spisała się więcej niż dobrze, ale na największe uznanie zasługuje Taron Egerton. Aktor nie tylko wizualnie idealnie pasuje, ale też świetnie gra głosem i ruchem ciała. Potrafi nie tylko oddać szalony, sceniczny wizerunek Eltona Johna, ale też oddać dużo bardziej subtelny i ludzki wymiar swojej postaci. Nominacja do Oscara murowana.

Niestety film mimo oryginalnej konwencji, odwagi twórców, nie uniknął też paru zagrywek typowych „pod publikę”. Chociaż ścieżka dźwiękowa w scenach koncertowych czy musicalowych wypada świetnie, niepotrzebnie pojawia się w scenach dramatycznych jako muzyka ilustracyjna. Rocketmanowi brakuje subtelności w wielu momentach. Co prawda czasami wynika to z obranej, kiczowatej estetyki, ale też czasami jest to po prostu dosyć tanie zagranie emocjonalne. Bohaterowie lubią w dialogach powtarzać pewne fakty, łopatologicznie tłumaczyć swoje emocje i przemyślenia. Nie uniknięto też postaci dosyć dwuwymiarowego antagonisty.

Podsumowanie

Rocketman okazał się dla mnie jednym z największych zaskoczeń tego roku. To film ze swoim własnym, oryginalnym podejściem do kina biograficznego, który jest (przynajmniej w dużym stopniu) bezkompromisowy, odważny i przede wszystkim autorski. To wizualna i formalna perełka ze świetną rolą Egertona opowiadającą wzruszającą historię wrażliwego, samotnego artysty.

Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *