Relacja z Pyrkonu

Jakoś tak się złożyło, że pomimo tego, iż jestem geekiem i mieszkam w Poznaniu, to nigdy nie przybyłem na Pyrkon. W tym roku jednak moja młodsza siostra przekonała mnie do odwiedzenia poznańskich targów, no i nie żałuję tego.

Na początku popełniłem spory błąd. Jako nowicjusz kupiłem bilet tylko na jeden dzień z nadzieją, że to będzie wystarczający okres czasu, aby zwiedzić doszczętnie Pyrkon i doznać wszystkich uroków festiwalu. Bardzo się myliłem.

FOTO WŁASNE

Otóż samo obejście stoisk sklepowych zajęło nam dokładnie dwie i pół godziny. Mimo iż stoiska były ustawione w szarej nieomal gotyckiej hali, to mogłem szybko się przekonać, że jestem w geekowskim niebie. Można tam było kupić wszystko.

Co rozumiem pod pojęciem wszystko? Rozumiem wszystko, co może sobie zażyczyć fan popkultury. Brakuje ci jakiejś książki Philipa K. Dicka? Proszę bardzo. Chciałbyś sobie uzupełnić kolekcję Gigantów? Proszę bardzo. Chcesz poszukać jakiejś dobrej mangi? Proszę bardzo (tu: pierwszy raz widziałem stoisko z homoseksualną mangą). Chcesz kubek z Pickle Rick? Proszę bardzo. Chcesz grę planszową z kolekcji Fallout…. Powiem tylko, że bałem się sprawdzić moje konto bankowe po wizycie na Pyrkonie.

Po zakupach udaliśmy się na chwilę odpoczynku do sali, w której każdy mógł zagrać w planszówkę. Grano we wszystko: Stellium, Ryzyko, Osadników z Catanu. Mogłeś chwycić grę, usiąść z znajomymi lub dosiąść się do kogoś innego i zagrać. Na Pyrkonie nawet jak się nudzisz, to nudzisz się kreatywnie.

FOTO WŁASNE

Potem postanowiłem poszlajać się po festiwalu i poczuć klimat. Byłem urzeczony. Spotkałem masę dobrze bawiących się fanatyków. Osławione cosplaye były cudowne (szczególnie pozdrawiam gościa z telewizorem na głowie), a ludzie przy tym się dobrze bawili. Spotkałem też krawędziowe osoby, ale, wiadomo, w takiej grupie musiały się jakoś trafić. Na szczęście było ich bardzo mało. Przede wszystkim na Pyrkonie nie ma tematu tabu. Tutaj zajdziesz i fanów Avengersów i Twojej ulubionej niszowej mangi. Jest to miejsce, gdzie trafisz na bratnią duszę. Wystarczy się rozejrzeć dookoła.  Nie wspomnę o różnych spontanicznych inicjatywach podejmowanych przez fanów różnych dzieł.

Mimo tego, iż poznałem tylko ułamek klimatu Pyrkonu (ominęły mnie prelekcje itp.), to i tak doceniam ogromny rozmach tego eventu. Pozdrawiam wszystkich, którzy uczestniczyli w Pyrkonie. Widzimy się za rok! Tym razem już zaopatrzę się w karnet.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *