Recenzja płyty Camping Hill – Syreny

dnia

Nie od dziś wiadomo, że polska scena gitarowa jest w tyle za bardziej utalentowanymi kolegami z zachodu. Gorączka indie rocka dopadła nas dopiero na przełomie dekad 00’s i 10’s. Camping Hill wpisują się w ten trend i pokazują, że muzyka gitarowa nie musi się kojarzyć dzisiaj z obciachem. 

Zespół ten jednak wymyka się łatwym porównaniom. Bliżej im do kapel pokroju The Strokes czy też The Kooks.  Inspiracje sceną New Rock Revolution jednak kontrastują i jednocześnie przenikają się z songwrittingiem, który ma korzenie  w polskiej tradycji pisania piosenek. Na nowym wydawnictwie zespołu polskie brzmienia gitarowe mieszają się z zagranicznymi. Sytuuje to muzykę Camping Hill w szerokim spektrum brzmienia końca XX wieku.

Najlepiej to słychać w singlu Małe Miasta, który atakuje słuchacza jazzową neurozą sprytnie wplecioną w zgrabną indie-rockową przeplatankę, która w pełni wykorzystuje swój potencjał. Wiosenne, skoczne brzmienie ujawnia piękny refren brzmiący jak unowocześniona wersja patentów z dyskografii Czerwonych gitar.

Cała płyta oscyluje właśnie w tych klimatach. Radość dominuje na krążku. Podparta jest ona delikatną ironią i komentarzem społecznym. Nic jednak na siłę. Camping Hill nie próbują nic nikomu udowodnić i jest to największa zaleta tego wydawnictwa. Brak tu nadęcia typowego dla zespołów o podobnym stażu. Na Syrenach słyszymy muzykę płynącą prosto z serca.

Camping Hill sprawiają dobre wrażenie. Inteligentny przemyślany songwritting i lekkie brzmienie to najlepsze cechy tego wydawnictwa. Warto posłuchać tej płyty właśnie w tym okresie. Lepszego polskiego soundtracku do rozkwitającej wiosny, pewnie nie znajdziecie.

Tutaj przeczytacie wywiad z Camping Hill

Tutaj możecie kupić ich płytę

0 Comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *