Recenzja Pet Shop Boys-„Super”

dnia

Dzisiaj będzie naprawdę krótko. No bo chyba tylko nieliczni z nas wierzą, że kultowa formacja nagra coś innego, co nie będziemy mogli skomentować przaśnym, acz wymownym ”Super”.

Dinozaury Synthpopu to jedyna z ekip tamtejszego okresu, która nadal trzyma poziom. Ich najwięksi rywale Depeche Mode, ostatnią dobrą płytę nagrali w 1997r.(„Ultra”) i na zawsze stracili kontakt z tym co się dzieje w nowej muzyce Z kolei Pet Shop Boys na każdej płycie próbują czegoś innego, zachowując jednocześnie swoje łobuzersko-popowe korzenie.

Nie inaczej jest z nowym wydawnictwem. To ze PSB eksperymentują z takimi nurtami muzycznymi jak: eurotrance, już dawno przestało być tajemnicą.  Lecz jednak w porównaniu do poprzedniego wydawnictwa zespół próbuje złapać chwilę oddechu i na czternastym albumie trzymają się trochę ubocza i sprawdzonych sztuczek.

Wystarczy spojrzeć na singlowy „The Pop Kids”. Singiel niesie ze sobą sporo energii i jest typowym tworem z bogatego i przepastnego katalogu formacji. Brytyjczycy mają już do bólu opanowany schemat zwrotka-refren i tą zdolność wykorzystują jak najlepiej potrafią. Jednocześnie w refrenie lekko zwracają się w stronę młodego odbiorcy. Używając wspomnianych już eurotrance’owych  zagrywek PSB pokazują że nadal są w grze, choć jednocześnie trochę im to mówiąc kolokwialnie wisi.

I tak ta płyta sobie leci. Wszystko trzyma poziom, są momenty kiedy nóżka tupta żwawiej i są momenty kiedy zamiera. Całość przebieg jednak bez większych zgrzytów. Tym razem Chris i Neil odpuszczają sobie eksperymentowanie na rzecz eksperymentu , który ma określić: czy stare zagrania nadal działają. „Super” jest niejako testem dla fanów jak i dla samego zespołu, który ma określić jak długo nasza znajomość może jeszcze pociągnąć.

No bo co innego mają począć. Swoje chłopaki zrobili, sześćdziesiątka na karku. Powoli trzeba się zbierać na emeryturę.  Następców jest pełno(na czele z Junior Boysami), pop został zrewolucjonizowany. Czas iść spać. Pytanie tylko brzmi: Jak szybko się pozbieramy po stracie takiego zespołu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *