Pusha T „DAYTONA” – recenzja albumu

Dotychczas niewiele było w tym roku premier z gatunku rap, których wyczekiwałbym z niecierpliwością. Nowy album J.Cole’a okazał się sporym rozczarowaniem, a na nowy krążek Kanye’ego Westa jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać. Piątek 25 maja okazał się dobrym dniem dla tego gatunku muzycznego, był to bowiem dzień premiery DAYTONY od Pusha T i TESTING A$APa Rocky’ego. W drugim z tych albumów pokładałem większe nadzieje, jednak to właśnie ten pierwszy okazał się miłym zaskoczeniem i to na nim się dzisiaj skupimy. 

Przed opublikowaniem DAYTONY niewiele było właściwie wiadomo na temat charakteru tego longplay’a. Jest to następca King Push – Darkest Before Down: The Prelude który był zapowiedzią… no właśnie czego? Po tym wydanym 2015 albumie można by się spodziewać, iż jest zapowiedzią pełnoprawnego Darkest Before Down. Jednak wiele świadczyć może o tym, że ten projekt już nigdy nie nadejdzie. Osobiście przypuszczam, iż jakaś część DAYTONY miała pierwotnie trafić na Darkest Before Down. Warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy tym projekcie, jest to bowiem chyba najbardziej spójny krążek w dyskografii nowojorskiego rapera. Zawierający takie hity jak M.P.A. – stworzony we współpracy z A$APem Rockym i Kanye Westem, czy ikoniczne już Untouchable. Nie był to album w żadnym stopniu przełomowy, jednak zostawiał bardzo dobre perspektywy na przyszłe publikacje Pusha T. Na Darkest Before Down można było zauważyć ewoluującego twórcę obierającego konkretny kierunek artystyczny.

Pusha T, zdjęcie wykonane dla magazynu Billboard.

Powróćmy jednak do tematu dzisiejszego tekstu, czyli do DAYTONY. 7 utworów, 21 minut nie brzmi może zachwycająco jednak najnowsza publikacja podopiecznego Kanye’ego Westa wykorzystuje ten krótki czas do maksimum możliwości. Album otwiera If You Know You Know, ostro pocięte sample gitarowe momentalnie przywołują skojarzenia z My Beautiful Dark Twisted Fantasy Westa. Nie jest to porównanie przypadkowe, jako że wszystkie bity na DAYTONIE zostały wyprodukowane wyłącznie lub w głównej mierze przez ikonę z Atlanty. W utworze otwierającym Pusha odnosi się do tematu swojej przeszłości jako dilera kokainy (będzie to wątek dominującym na tym krążku), jak i porusza kilka motywów dotyczących wytwórni GOOD Music, w której objął posadę szefa. Bardzo przemyślanym odniesieniem jest w tym kontekście wers: 

The company I keep is not corporate enough
Child Rebel Soldier, you ain’t orphan enough

Fragment ten odnosi się do nietypowego charakteru GOOD Music, jak i do supergrupy Child Rebel Soldier, która składała się z Pharella Williamsa, Lupe Fiasco i Kanye’ego Westa. Wykorzystanie tej nazwy ma ukazać  podopiecznych GOOD Music jako ludzi traktowanych przez resztę branży z pewnym politowaniem, jednak wywierających realny wpływ właśnie ze względu na swoją bezkompromisowość. W następnym wersie Pusha odnosi się do swoistej fałszywości wśród raperów, którzy przedstawiają się w twórczości jako osoby z trudną przeszłością, mimo, że jest to wyłącznie zabieg artystyczny. Ludzie są w stanie przejrzeć to kłamstwo i to właśnie autentyzm tak charakterystyczny dla Pusha T czy Jay’a-Z jest kluczem do wejścia do panteonu największych twórców gatunku (takich jak wspomniany w utworze Puff Daddy). 

Następny utwór to The Games We Play zawierający najmocniejszy instrumental na całym krążku. Niesamowicie chwytliwa bluesowa gitara prowadzi nas przez rozwinięcie opowieści rapera o swojej przeszłości, odnosząc się też do swoich inspiracji. Flow Pusha T na tym utworze jest perfekcyjne w każdym calu, bezpretensjonalność i pasja, z jaką artysta wyrzuca z siebie kolejne linijki, od razu zdobyła moje serce. Po tym najjaśniejszym punkcie DAYTONY następuje Hard Piano zawierające gościnny występ Ricka Rossa. Utwór ten to przyzwoite odniesienie się do tematu błogosławieństwa i przekleństwa jakie przychodzą wraz ze sławą. Bit zdominowany przez pianino i uderzające hi haty, a także bardzo podniosły refren są w tym wypadku o wiele ciekawsze niż same tematy poruszane w uwtorze. Dalej otrzymujemy kolejne dwa mocne punkty na trackliście, Come Back Baby opowiada o uzależnieniu, w tym wypadku o uzależnieniu od stylu życia, który wiódł w przeszłości Pusha. Intrygujące jest wykorzystanie sampla z utworu George’a Jacksona I Can’t Do Without You, soulowy wokalista opowiada w nim o całkowitym oddaniu kobiecie w której jest zakochany, jest to dość oczywista metafora, działająca jednak  na DAYTONIE dość sprawnie. Przejście między surowym industrialnym instrumentalem, a soulowym samplem daje piorunujące wrażenie. Melancholijna Santaria, która następuje po Come Back Baby, to kolejny fantastyczny refren na DAYTONIE. Utwór rozpoczyna się wykorzystanym już na Wireless Live z 2015 gitarowym oldschoolowym bitem, który płynnie przechodzi w subtelny fragment, w którym głos Pusha staje się bardziej wyraźny niż w jakimkolwiek innym miejscu na albumie. Tekstowo Pusha wchodzi tutaj w duchowy dialog ze swoim zmarłym przyjacielem „Day Day” Pickettem.

Po samych trafionych wyborach trafiamy na jeden nietrafiony What Would Meek Do? porusza temat Meek Milla, który w chwili pisania utworu znajdował się w więzieniu. Bardzo mdły instrumental z niesamowicie odtwórczą sekcją perkusyjną jest najsłabszym punktem całego longplay’a. Featuring Kanye’ego Westa, w którym raper próbuje odnieść się do narastającej wokół niego burzy medialnej jest także zaskakująco toporny.

Zamykający album Infrared to raczej udany diss track skierowany na Drake’a i Lil Wayne’a. Jest on dosłownie wypchany udanymi odniesieniami, i jeżeli kogoś interesuje kolejny tymczasowy beef, i nie jest jeszcze takimi klimatami zmęczony to zapraszam do samodzielnego pokopania w tekście. 

Podsumowując, pomimo nieco tracącej na impecie końcówki albumu DAYTONA to bardzo udany projekt. Obecnie moja ulubiona pozycja w dyskografii Pusha T. Producencka wirtuozeria Westa, który wykorzystuje znane i lubiane zagrywki (jaskrawe partie gitarowe i soulowe sample) nadaje bardzo wyrazisty charakter nowemu longplay’owi ze stajni GOOD Music. Flow Pusha T jest bardzo zróżnicowane i pomimo braku specjalnego rozwoju w kwestii tekstowej wszystko na DAYTONIE jest na swoim miejscu. Pusha T wciąż jest bardzo przyzwoitym lirycznym rzemieślnikiem. Jeżeli wciąż wahasz się, czy najpierw sięgnąć po TESTING od A$APa, to nie zastanawiaj się już dłużej, lecz posłuchaj szczerych refleksji chłopaka z getta zawartych na DAYTONIE. 

Ocena: 7,5/10

Najlepsze fragmenty: The Games We Play, Come Back Baby, Santeria 

Najgorsze fragmenty: What Would Meek Do?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *