My mamy przyszłość – o „Myszach i ludziach” Johna Steinbecka

Kiedy w roku 1962, John Steinbeck otrzymał nagrodę Nobla, decyzja ta była mocno krytykowana, a zarzucano mu głównie płytkość postrzegania problemów społecznych. Po przeczytaniu „Myszy i ludzi” nie potrafię stwierdzić czy czuję się płytko lub ubogo, ale od razu mogłem stwierdzić, że była to jedna z najlepszych historii jakie poznałem.

My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje (…). Ja mam ciebie, a ty masz mnie.

W tej na pozór prostej opowieści śledzimy losy dwóch robotników: Lenniego i Georga – wyznawców filozofii hobo. Przemierzają oni Stany Zjednoczone w latach 30. XX. w. w celu znalezienie jakiejkolwiek pracy zarobkowej. Mimo że bohaterowie są swoimi przeciwieństwami, jednak troszczą się o siebie jak bracia i mają wspólny cel: uzbieranie pieniędzy na zakup ziemi. Trudna relacja między głównymi bohaterami jest przewodnim motywem opowieści. Z początku charakterystyka postaci może wydawać się  dość stereotypowa – George jest mały i mądry a Lennie silny lecz głupi. Jednak  z każdą stroną powieści, autor pozwala nam odkrywać motywacje, które mają wpływ na ich życie. Chcą oni być wolni, zdobyć własne szczęście, mieć miejsce na ziemi czy odkryć cel w bezcelowym cyklu życia.  Są to pragnienia, z którymi wszyscy możemy się utożsamiać, mimo kompletnie różnych kultur, epok i uwarunkowań społecznych.

Faceci tacy jak my -zaczął George – nie mają rodziny. Co zarobią trochę grosza, zaraz to przepuszczają. Nie mają na świecie nikogo, pies z kulawą nogą się nimi nie przejmuje.

Jednak podłoże filozoficzne nie jest jedynym mocnym aspektem powieści Steinbecka. Niezwykłe jest również wierne oddanie realiów ówczesnej Ameryki. Postacie te są pełne zmęczenia i rezygnacji. Ich mowa jest pełna wulgaryzmów, rasizmu i pogardy wobec ich obecnej sytuacji materialnej. Symbolizują to jak czuć się musieli w tamtych czasach obywatele Stanów Zjednoczonych. Bohaterowie są pełni goryczy i nie widzą szansy na lepsze jutro. Nie są oni tylko tłem dla historii, ale stanowią jej integralną część, dopełniając fabułę czynią świat bardziej namacalnym i realistycznym. Sam autor na zlecenie gazety San Francisco News opisywał życie migrujących robotników w Kalifornii. Posiadł on więc informacje o klimacie panującym na farmach, które okazały się pomocne przy tworzeniu Myszy i ludzi.

Człowiek musi mieć kogoś… kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski.

Lektura tej książki dała mi nie tylko szerszy pogląd na panujący w ówczesnej Ameryce system, ale też pozwoliła mi się zastanowić nad aspektami przyjaźni bezgranicznej i poświęcenia się dla drugie osoby. Nie spojlerując, finał historii jest dość przykry. Pozwala jednak mocno zastanowić się nad położeniem naszym i bohaterów. Pyta nas, czy sami moglibyśmy postąpić równie radykalnie co George w stosunku do Lenniego. Podsumowując, była to lektura niezwykle prowokująca do myślenia i zdecydowanie nie płytka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *