Przegląd festiwalowy – lipiec

Orange Warsaw Festival za nami. Jakimi wydarzeniami muzycznymi warto zainteresować się w czerwcu, opowiedziałam Wam dwa tygodnie temu. Powracam więc z kolejną, tym razem lipcową częścią przeglądu festiwalowego. Nie chcę użyć trywialnego zwrotu „będzie się działo”, ale… będzie!

foto: http://trojmiasto.wyborcza.pl

Gdynia, morska bryza, teren wojskowego lotniska Kosakowo, początek wakacji. Dwoma słowami: Open’er Festival. W tym roku organizatorzy kolejny raz poszli na rękę umęczonym sesją studentom, ustalając datę wydarzenia na 3-6 lipca i mam nadzieję, że przy tym poprzestaną, ponieważ trzy i cztery lata temu serce dosłownie łamało mi się.

Przyznam szczerze, że z początku nie byłam przekonana, że tegoroczna edycja mocno mnie zainteresuje, głównie dlatego, że poprzednia bardzo silnie trafiła w moje gusta (zadecydowali o tym między innymi Noel Gallagher’s High Flying Birds, Depeche Mode, Nick Cave and the Bad Seeds i Arctic Monkeys). Zmieniłam jednak zdanie i pokładam w niej duże nadzieje, jeśli chodzi o niesamowite muzyczne doświadczenia. Agencji Alter Art niewątpliwie należy się uznanie za dbałość o różnorodność programu. Na tę chwilę nie dysponujemy szczegółową godzinową rozpiską wydarzeń, a kto wie, może w ostatniej chwili jakieś duże nazwisko zostanie dopisane do listy, niemniej jednak intrygujących ogłoszeń nie zabrakło.

Headlinerem pierwszego dnia festiwalu jest Travis Scott – amerykański raper i producent muzyczny, którego trzeci album „Astroworld”, wydany w 2018 roku, pokrył się platyną i złotem w kilku krajach. Będzie to jego drugi występ w Polsce i chociaż poprzedni miał miejsce raptem 2 lata temu, śmiało można powiedzieć, sądząc przynajmniej po komentarzach fanów festiwalu w mediach społecznościowych, że w tym roku będzie jednym z najbardziej wyczekiwanych koncertów Open’era.

Tego samego dnia będziemy mieli również okazję usłyszeć formację Death Grips, łączącą w swojej muzyce elementy hip-hopu, elektroniki, punk rocka czy industrialu. Na scenie pojawi się również Robyn – szwedzka wokalistka, tworząca muzykę pop i elektroniczną, a także Diplo – znany szerszej publiczności głównie dzięki działalności w grupie Major Lazer, której największy hit „Lean on” ma na dzień dzisiejszy 2,5 miliarda odsłon na YouTubie. Grupa wystąpiła już na Open’er Festival dwukrotnie, nie będzie to więc stricte debiut Diplo w Gdyni.

Podobnie nie po raz pierwszy na imprezie pojawi się Julian Casablancas, lider grupy The Strokes (z którą notabene wystąpi na Open’erze drugiego dnia festiwalu), za to zadebiutuje jego formacja The Voidz. Eksperymentalny projekt został stworzony w 2013 roku, a w twórczości grupy można usłyszeć inspiracje new wave, electro, rockiem. W zeszłym roku wydali swój drugi album.

Na liście gdyńskich debiutantów, którzy pojawią się na scenie drugiego dnia festiwalu, nie można nie wspomnieć o Jain – gwarantuję, że prawie każdy zna jej największy hit Come”, wydany w 2015 roku. Wokalistka urodziła się w Tuluzie, jej mama pochodzi z Madagaskaru. Jako dziecko mieszkała w Kongo, Abu Zabi, Dubaju, co wpłynęło na jej twórczość, którą trudno zaszufladkować i w której słychać wiele wpływów różnych kultur. Wystąpiła w 2016 roku w Krakowie. Ciekawe, co szykuje dla nas teraz?

3 lipca w Gdyni pojawi się także grupa Vampire Weekend – po raz pierwszy w Polsce. Zespół został założony w 2006 roku, jego debiutancki album „Vampire Weekend” i wydana dwa lata później „Contra” (2010 rok) odegrały istotną rolę w kształtowaniu się współczesnego indie rocka. Szczerze dziwi mnie, że ani razu nie pojawili się w Polsce, ale bardzo cieszy fakt, że wreszcie będziemy mieli okazję ich zobaczyć.

Podobnie nie mogę doczekać się występu Idles – prawdziwie punkowej, współczesnej grupy pochodzącej z Bristolu. Bezpośrednie, szczere teksty piosenek, krytyczne wobec obrazu współczesnej polityki oraz społeczeństwa, gitarowe brzmienie, stylistyka bez grama pozy – zapowiadają bardzo dobry koncert.

Kolejny dzień festiwalu personalnie uważam za najbardziej obiecujący. Jako główna gwiazda wystąpi grupa The Strokes, wspomniana przeze mnie wyżej a propos koncertu The Voidz – Julian Casablancas dwa dni pod rząd? Brzmi naprawdę świetnie. The Strokes – pochodzą z Nowego Jorku, śmiało można ich nazwać indie rockową legendą i choć wydali pięć studyjnych albumów, MTV Rocks od lat usilnie prezentuje jedynie ich teledysk do „Last nite”, singla z genialnego debiutu „Is this it” z 2001 roku. Nie zrozumcie mnie źle, to jest naprawdę dobry utwór, ale Strokesi nagrali ich znacznie więcej i pokażą nam to już 4 lipca.

Pozostając przy rockowej stylistyce, tego samego dnia zaprezentuje się także zespół Greta Van Fleet – przez jednych uwielbiana ze względu na muzyczne podobieństwo do Led Zeppelin (zwłaszcza przez głos wokalisty), przez drugich nienawidzona… z tego samego powodu. Jedni kochają ich za powrót do korzeni, drudzy zarzucają plagiat i brak autentyczności. Najlepiej wyrabia się jednak opinię samemu, oglądając zespół na żywo bądź słuchając jego płyty, a o grupie na pewno nie można powiedzieć, że nie ma muzycznie nic do zaoferowania. Wręcz przeciwnie!

Obok wyżej wymienionych zespołów 4 lipca na Open’erze zobaczymy również The 1975 – indie rockową formację z Manchesteru z charyzmatycznym wokalistą, Mattym Healym. Wystąpią już piąty raz w Polsce, wiosną tego roku wydali nowy album.

Nie zabraknie również silnych popowych akcentów. Jedną z gwiazd drugiego dnia festiwalu będzie też Marina, niektórym znana pod poprzednim pseudonimem – Marina and the Diamonds. Bynajmniej nie mówię tu o naszej rodzimej wokalistce, a o Marinie Diamandis, czyli walijskiej wokalistce pochodzenia greckiego. Dzięki albumowi „Electra heart” zaskarbiła sobie serca tysięcy fanów, którzy podziwiają jej nietuzinkowy image, charakterystyczny akcent, chwytliwe melodie.

4 lipca warto zobaczyć także Jorję Smith – wschodzącą brytyjską gwiazdę muzyki z pogranicza r&b i pop, bardzo utalentowaną i wokalnie, i pod względem pisania tekstów. Swój debiutancki album wydała w czerwcu zeszłego roku.

Oprócz tego drugiego dnia festiwalu będziemy mieli przyjemność usłyszeć artystów, takich jak: Kamasi Washingtona – jest on saksofonistą, tworzącym muzykę jazzową z elementami soulu i hip-hopu oraz Toma Walkera, czyli tegorocznego laureata BRIT Award w kategorii „debiut roku”, znanego dzięki gościnnemu udziałowi w utworze „Walk Alone” grupy Rudimental, która notabene również pojawi się w tym roku na Open’erze. Drugiego dnia zagra także znany z kontrowersyjnych zachowań amerykański raper Lil Uzi Vert.

Trzeciego dnia warto wspomnieć o dwóch silnych polskich akcentach – na scenie pojawi się ważna postać dla polskiego hip-hopu, czyli Sokół, a także nastąpi wyjątkowy powrót. Wystąpi bowiem grupa Cool Kids of Death, aby zaprezentować materiał ze swojego jednoimiennego, buntowniczego, anarchistycznego debiutu, wydanego 17 lat temu.

Nie zabraknie także gwiazd światowego formatu. W Gdyni zobaczymy między innymi LP, czyli skrywającą się pod pseudonimem Laurę Pergolizzi, amerykańską wokalistkę, znaną dzięki takim hitom jak „Lost on you” czy „Girls go wild”. Będzie to jej szósty występ w Polsce. Ten dzień będzie należał również do innej żeńskiej gwiazdy – Rosalii, pochodzącej z Hiszpanii laureatki dwóch nagród Latin Grammy za wydany w 2018 roku singiel „Malamente”.

Po sześciu latach (w oryginalnym składzie – po dwudziestu dwóch!) do Polski wróci także amerykańska legenda rocka – The Smashing Pumpkins. Znani z charakterystycznego, mrocznego image’u, autorzy takich utworów jak „1979” czy „Disarm” zaprezentowali w zeszłym roku ku uciesze fanów nowy materiał na EP-ce „Solara. To zdecydowanie będzie bardzo ważny występ Open’era.

Wymieniłam kilku znakomitych artystów, którzy uświetnią scenę festiwalu 5 lipca, jednak nie da się ukryć, trzeci dzień będzie należał do kogoś innego – jestem przekonana, że najszerszą publikę przyciągnie G-Eazy, mimo że powraca do Polski po zaledwie roku. „I mean it” czy „Me, myself & I” na żywo – już za miesiąc w Gdyni.

Z innych hip-hopowych akcentów 5 lipca pojawi się także Sheck Wes – 20-letni raper, który wydał swój debiutancki album w zeszłym roku, a na koncie ma już kontrakty z wytwórniami Kanye Westa i Travisa Scotta.

Czwartego dnia festiwalu nie zabraknie nazw i nazwisk, które przeszły do szeroko pojętego mainstreamu – zanim jednak o wybłaganej przez fanów na open’erowym Facebooku Lanie Del Rey, należy wspomnieć o innej gwieździe płci żeńskiej – Annie Calvi. Znana z bardzo dużego zaangażowania na scenie (choć przyznała, że kiedyś panicznie bała się śpiewać, nawet pod prysznicem), w zeszłym roku wydała nowy album i już po raz siódmy wystąpi w naszym kraju.

6 lipca zapowiada się głównie jako taneczny dzień, za sprawą takich artystów jak J Balvin, Rudimental czy Jungle. J Balvin to Kolumbijczyk, który w swoich utworach łączy ze sobą między innymi hip-hop i reggaeton, znany jest ze współpracy z takimi wykonawcami jak Sean Paul, Pharrell Williams czy Justin Bieber.

Natomiast Rudimental to grupa, której nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – występowali już pięć lat temu na Open’erze (i było to bardzo energetyczne widowisko), oprócz tego pojawili się w Polsce jeszcze dwa razy. Hity „Waiting all night” i „Feel the love” zna prawdopodobnie każdy. Podobnie po raz trzeci wystąpi formacja Jungle – pochodzący z Londynu kolektyw, którego członkowie tworzą w stylu określanym jako modern soul, z funkowym zacięciem.

W Gdyni zaprezentują się również Flatbush Zombies – nowojorska hip-hopowa formacja, a także Kodaline – irlandzki zespół indie rockowy, znany między innymi dzięki singlowi „High Hopes” – zdaje się, że będzie to jeden ze spokojniejszych, bardziej romantycznych akcentów energetycznego ostatniego dnia Open’era.

Wyjątkowym momentem ostatniego dnia festiwalu będzie występ formacji Perry Farrell’s Kind Heaven Orchestra. Muzyk, któremu rozgłos przyniosła głównie działalność w legendarnej formacji Jane’s Addiction, będzie promował album „Kind Heaven” swojej nowej formacji, którą współtworzy między innymi Matt Chamberlain (Soundgarden, Pearl Jam).

Headlinerką ostatniego dnia będzie wspomniana już wcześniej Lana Del Rey – amerykańska wokalistka, prawdopodobnie najbardziej wyczekiwana w tym sezonie przez rzeszę polskich fanów. Wystąpi w naszym kraju po raz piąty, ostatni raz mieliśmy okazję podziwiać ją w Krakowie podczas Live Festival dwa lata temu. We wrześniu zeszłego roku ogłosiła, że w 2019 wyda album zatytułowany „Normal Fucking Rockwell”, którego data premiery jeszcze nie jest znana, ale niewątpliwie wyczekiwana przez fanów z równą niecierpliwością, co jej kolejny występ w Polsce.

Open’er Festival zamknie formacja Swedish House Mafia, która powróciła w marcu zeszłego roku w pełnym składzie po raz pierwszy od pięciu lat. Absolutna potęga muzyki elektronicznej, autorzy między innymi hitu „Don’t you worry child”, pojawią się w Polsce po raz pierwszy na wspólnym koncercie. Czy zaprezentują nowy materiał? Kto wie, na pewno będzie to potężne, pełne energii zakończenie festiwalu.

Open’er zaabsorbował prawie całą przestrzeń lipcowego przeglądu – nic dziwnego, to będzie największe wydarzenie muzyczne tego miesiąca w Polsce. Jeśli jednak ktoś preferuje krajowe brzmienia i imprezy mniejszego formatu, może udać się 13 i 14 lipca do Jarocina. Na scenie tamtejszego festiwalu pojawią się między innymi Dżem, Renata Przemyk, Sydney Polak, Happysad, Róże Europy czy Grubson.

Kilka dni później w ramach Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty 17 lipca wystąpią zespoły Foreigner (znani dzięki absolutnemu hitowi „I want to know what love is”) oraz Status Quo („In the army now”, „Rocking all over the world”), za to 25 lipca pojawi się uwielbiana przez Polaków formacja Thirty Seconds to Mars. Ostatni raz grali w Polsce w sierpniu zeszłego roku.

Oprócz wydarzeń festiwalowych, w lipcu na pojedynczych koncertach zagrają w Polsce między innymi Mark Knopfler – wystąpi dwukrotnie, w Krakowie oraz w Gdańsku, a także Bon Jovi na PGE Stadionie Narodowym w Warszawie. Tydzień później (20 lipca) zagra tam również Pink, za to w Gliwicach oraz gdańskiej/sopockiej Ergo Arenie wystąpi grupa Scorpions. W Chorzowie po raz kolejny usłyszymy Rammstein, a pod koniec lipca w warszawskim Palladium zaprezentuje się formacja Royal Blood.

Jak widać, w lipcu również nie będzie miejsca na muzyczną nudę. Chwilowo się żegnam, ale wrócę tu niebawem, by opowiedzieć w ostatniej części o tym, gdzie warto wybrać się w sierpniu i ponownie ostrzegam – wydarzeń będzie naprawdę sporo!

One Comment Add yours

  1. Maciek pisze:

    Lista Openera nie jest jakoś super ale będę tam jak co roku od 7 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *