Potworowski – aż taki potworny?

dnia

Na poznańskim Łazarzu znajduję się ulica imienia Gustawa Potworowskiego. Zastanawialiście się kim był ten Pan? Co osiągnął, że jego imieniem nazwano ulicę? Ja się zastanawiałam…

gustaw-potworowski

Jest rok 1800. W letnie popołudnie w powiecie kościańskim  przychodzi na świat mały Gustaw i po ojcu Andrzeju otrzymuje wdzięczne nazwisko, Potworowski.

Miejmy nadzieję, że dzieci w szkole się z niego nie wyśmiewały – a uczył się początkowo w Warszawie, więc mogło być ciężko. Niestety, jak dowiadujemy się z przesłanek historycznych, szybko przeniósł się do szkoły w Poznaniu, której niestety nie ukończył, więc coś musiało być na rzeczy.

Jednak Gustaw nie był głupim młodzieńcem, czym prędzej opuścił Poznań na rzecz nauki w dzisiejszych Niemczech (kto, by tak nie postąpił? – Erasmusi, wiecie o co chodzi!) Dla mniej wtajemniczonych, okres w którym się znajdujemy to czas zaborów.

Studiując w Berlinie, nasz Gustaw, poznał wielu ziomków z Polski m.in. Karola Marcinkowskiego – i w tym momencie zaczyna się Jego przygoda ze spiskowym smaczkiem. Za drobne wykroczenia, uznane przez władzę za konspiracyjne wybryki, został wyrzucony z berlińskiego uniwerku i trzy miesiące spędził w więzieniu.

Doliczywszy się 22 wiosen powrócił na wieś, do ziemi ojczystej. Swoją drogą, dobry był z niego gospodarz, więc żonę znalazł szybko.

Oczywiście, męskie ego nie pozwoliło mu opuścić listopadowej jatki. Niestety został ranny – ale w końcu: „Za Wolność! Za Ojczyznę!”. Klęska powstania i wpływ dobrego znajomego, Marcinkowskiego – skłoniły Gustawa do przyłączenia się do obozu pracy organicznej.

No, i nasz Gustaw oddał się sprawie! Zdziałał wiele – hasłowo, żeby nie nudzić: Kasyno Gostyńskie, Poznański Bazar i Towarzystwo Naukowej Pomocy. Był także posłem (pamiętajcie, kiedyś ten termin miał wartość pozytywną), który ponadto wspierał swoich ziomali Polaczków, dlatego też cieszył się dużym uznaniem.

Gustaw był zabieganym człowiekiem – aż do śmierci, później z oczywistych powodów już nie biegał. Zmarł dożywszy 60 wiosen.

Dobry to był człowiek, warto pamiętać!

K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *