Najlepsze i najgorsze polityczne hymny ostatniej dekady.

Do napisania tego, planowanego już od wielu miesięcy, tekstu zainspirowała mnie jedna konkretna rzecz – teledysk Justina Timberlake’a do utworu „Supplies”. Otóż w ciągu pierwszych trzydziestu sekund widzimy byłego lidera NSYNC* wpatrującego się w ścianę telewizorów. Na ekranach malują się różne problemy dręczące współczesne społeczeństwo: faszyzm, brutalność policji, rasizm, molestowanie seksualne czy kryzys migracyjny. Zdumiony widz zadaje sobie pytanie „W jaki sposób Timberlake skomentuje te choroby dręczące ludzkość?” W żaden. Piosenka „Supplies” nie jest protest songiem, a zwyczajnym popowym produktem, w którym Timberlake zwraca się do bliżej nieokreślonej kobiety. W jakim celu zatem tworzyć teledysk wyraźnie sugerujący polityczny wydźwięk utworu? Nie mam bladego pojęcia. Ten wybitnie zły teledysk i singiel (którego instrumental jest oparty na komicznej onomatopei „prrr”) skłonił mnie do refleksji nad wykorzystaniem muzyki w formie komentarza/sprzeciwu wobec różnych problemów społecznych.

Czy rzeczywiście nasze pokolenie zamiast swojego „Working Class Hero” czy „Sunday Bloody Sunday” otrzymało tylko „Supplies”? Otóż nie, ostatnia dekada była niewątpliwie płodna w kwestii nacechowanej politycznie muzyki. Poniżej przedstawiam drobny przegląd kilku najgorszych, najlepszych, i zwyczajnie przeciętnych politycznych hymnów. Kolejność przypadkowa.

NAJGORSZE POLITYCZNE HYMNY:

#1″Fuck Donald Trump Pt. 2 (FDT)” YG Feat. G-Eazy & Macklemore (2016)

Ta sekcja mogłaby być o wiele dłuższa gdybym miał się odnosić do każdego leniwego protest songu przeciwko obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach zapewniło wysyp artystów którzy zwęszyli łatwy pieniądz na frustracji społeczeństwa. Fuck Donald Trump Pt.2 to esencja tego problemu. Bit jest oparty linii basu która sama zdaje się nie wierzyć w znaczenie tego utworu. Hook to w zasadzie powtarzanie tytułu. Jednakże absolutną wisienką na torcie są „znakomite” wersy dwóch białych raperów. Na pierwszy ogień idzie najbielszy z białych – G-Eazy z odkrywczym This man’s not peaceful, racism’s evil. Potem pałeczkę przejmuje Macklemore z niezwykle merytoryczną „czwórką”:

Bannin’ all Muslims? Aiight, bool (this guy)
What if we ban all the white dudes?
Because a couple have run up in trenchcoats and rifles
And killed in the name of Jesus Christ at the high school

Te cztery wersy demaskują retorykę na poziomie statystycznego Polaka dyskutującego o polityce. Biali raperzy w FDT pt.2 krzyczą głośno, dużo i bez jakiegokolwiek porządku. Nie mam pojęcia co chciał osiągnąć Macklemore przywołując Columbine w kontekście uprzedzeń przeciwko muzułmańskiej społeczności. Wiem tylko, że rezultat jest idiotyczny, nieprzemyślany i leniwy. Tekst FDT pt.2 jest naszpikowany takimi perełkami. Polecam ten utwór jako przykład tego, jak mówić przez trzy minuty czterdzieści sześć sekund i nie wnieść kompletnie nic konstruktywnego do dyskusji.

#2 „Troubled Times” Green Day (2016)

Hej, pamiętacie jeszcze jak Green Day był popularnym głosem przeciwko polityce George’a W. Busha? Ja także niespecjalnie już to pamiętam. W 2005 Green Day u szczytu swojej kariery stał się soundtrackiem pokolenia, wyrażającym frustrację kontrowersyjnymi decyzjami ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Chcąc powrócić do zaangażowanej społecznie twórczości Billie Joe wraz ze swoim zespołem zdecydował się wydać Revolution Radio (mając na uwadze jak odtwórczy jest ten album ta nazwa jest niemalże ironiczna). Słuchanie ostatniego krążka punk-rockowej kapeli jest bolesne. W czasie, gdy duża część piosenek na American Idiot reprezentowała całkiem przyzwoity poziom tekściarstwa to chociażby takie „Troubled Times” z RR jest po prostu żałosne. Instrumental to te same cztery akordy co zawsze. Co do tekstu natomiast dostajemy refren będący dwókrotnym powtórzeniem zdania We live in troubled times, i tak „przebogate” w środki stylistyczne zwrotki jak:

What part of history we’ve learned
When it’s repeated?
Some things we’ll never overcome
If we don’t seek it
The world stops turning
Paradise burning

Wydaje mi się, że jest to wystarczająco wymowne i dalsze naśmiewanie się z dna jakie osiągnął Green Day nie ma głębszego sensu.

#3 „Unfuck The World” Prophets of Rage (2017)

Tutaj mamy ciekawy przypadek. Prophets of Rage bowiem to supergrupa składająca się z części Audioslave i Rage Against The Machine, dwóch członków Public Enemy i B-Reala z Cypress Hill. Public Enemy i RATM praktycznie zbudowało swoją popularność w latach 90tych na kontrowersyjnych utworach poruszających problemy społeczne. Mogłoby się zatem zdawać, że ta grupa artystów stworzy w najgorszym wypadku coś przyzwoitego. W kwestii instrumentalnej nie mam się specjalnie do czego przyczepić – jest to po prostu kalka wcześniejszych utworów Rage Against The Machine, jeżeli chodzi o tekst… cóż, wystarczy powiedzieć, że Chuck D i B-Real raczą nas takim oto refrenem:

No Hatred
Fuck Racists
Blank Faces
Time’s Changin’
One Nation
Unification
The Vibration
Unfuck the World!

Prophets of Rage brzmi jak bardzo pijany gość śpiewający karaoke Rage Against The Machine w barze. Pozostaje się tylko cieszyć, że dobre imię Zacka de la Rocha nie zostało zbrukane przez „Unfuck The World”.

#4 „Supplies”  Justin Timberlake (2018)

O tym już mówiliśmy. Ciekawostką jest fakt, że David Meyers odpowiedzialny za ten nieszczęsny teledysk reżyserował też „HUMBLE.” Kendricka Lamara, nie mam pojęcia co tu się stało.

TAKI RACZEJ PRZECIĘTNY POLITYCZNY HYMN:


„Polska A B C i D” Maria Peszek

Ponarzekaliśmy już sobie na złe politycznie nacechowane utwory zza oceanu, więc pomówmy chwilę o naszym krajowym podwórku. Mam strasznie mieszane uczucia co do twórczości Marii Peszek, z jednej strony cieszę się, że taka muzyka istnieje, szczególnie w obecnej sytuacji politycznej. Uważam, że opozycja powinna mieć swojego silnego muzycznego lidera. Z drugiej jednak problematyczne jest to, jak wtórne i łopatologiczne są teksty tej wokalistki. O „Modern Holocaust” powstał już na tym blogu bardzo dobry tekst, który w zasadzie demaskuje wszystkie wady Marii Peszek jako twórcy. Jednakże singiel „Polska A B C i D” odnoszący się do problemu tak bardzo widocznych dzisiaj podziałów wewnątrz polskiego społeczeństwa miał w sobie jakiś potencjał. Autorka odnosi się w tytule do koncepcji Polski A i B, umownego podziału mającego swoje źródło w czasach rozbiorów. Wokalistce chodzi jednak o zwrócenie uwagi na różnice ideologiczne, nie gospodarcze. To bardzo ciekawy koncept wyjściowy. Utwór jest całkiem chwytliwy i cieszy mnie, że tak wielu ludzi wyśpiewuje jego słowa w czasie koncertów Marii Peszek. Jednakże na każdy dobry zabieg tekstowy artystki przypadają dwa złe. Do tych najgorszych w „Polsce A B C i D” należy angielska fraza don’t judge the book by its cover pojawiająca się w refrenie, która brzmi strasznie kiczowato i zastosowana jest tylko po to, żeby było bardziej „edgy”. Fragment można szczuć słowem, można szczuć modlitwą, można dzielić Polskę tnąc krzyżem jak brzytwą jest kontrowersyjny, ale według mnie jest też przesadną demonizacją religii. Bardziej kreatywnie odniosła się do tego problemu Natalia Przybysz słowami gdy na stół wjeżdża Bóg, a ci kroją go na pół w swojej niespecjalnie politycznej piosence „Nic Osobistego”. Podsumowując, Maria Peszek to ważna kulturowo artystka, tworząca prostą i przesadnie kontrowersyjną sztukę.

NAJLEPSZE POLITYCZNE HYMNY:


#1 „Wojna” Fisz Emade Tworzywo feat. Katarzyna Nosowska (2014)

Nie tykam wrednej gęby polityki rapował w 2002 Bartosz Waglewski, nieco ponad dekadę później to on właśnie wydał w mojej opinii najbardziej aktualny Polski polityczny protest song. Słowa utworu „Wojna” rozbrzmiewały mi niezliczoną ilość razy w czasie lekcji historii w pierwszej klasie liceum. Usprawiedliwianie ludobójstwa dokonywanego przez amerykańskich żołnierzy w Wietnamie, czy obsesyjne skupienie na własnej nacji i wybielanie jej historii do granic możliwości były charakterystycznymi punktami wypowiedzi mojego nauczyciela. Wciąż jest on jednym z grupy tych, o których śpiewa w swoim singlu Fisz, jednym z tych którzy tęsknią do wojen. Utwór warszawskiego muzyka odnosi się do problemu fanatycznego nacjonalizmu i gloryfikowania konfliktów zbrojnych. W obliczu obecnego klimatu politycznego w Europie ,który tak bardzo sprzyja popadaniu w skrajności, słowa refrenu „Wojny” mówiące Jeśli serce masz, to nie bój się są niesamowicie wymowne. W swoim utworze Fisz przedkłada cnotę i moralność nad zwierzęcą agresję mówiąc jednocześnie, że tylko taka postawa jest w stanie zapewnić wewnętrzny spokój w dzisiejszym świecie. Obecne w części instrumentalnej skrzypce i wysamplowany, przerywany oddech dodają dramatyzmu tej niepewnej pieśni przeznaczonej na niepewne czasy. Odnoszę wrażenie, że w Polsce często romantyzujemy konflikty zbrojne (duża część społeczeństwa gloryfikuje obowiązkowy pobór do wojska, a także z utęsknieniem wspomina nasze starcia w licznych powstaniach). W obliczu tej mentalności Fisz nakazujący Uciekać hen przez śnieg, od tych co tęsknią do wojen wykazuje się większą subtelnością niż chociażby Maria Peszek adresująca podobny problem w swoim agresywnym „Sorry Polsko”. Bartosz Waglewski podarował nam w 2014 utwór poruszający w warstwie instrumentalnej i tekstowej, utwór który z każdym kolejnym rokiem staje się coraz bardziej aktualny.

#2 „Borders” M.I.A (2015)

M.I.A to jedna z najbardziej charakterystycznych i eklektycznych wokalistek ostatnich lat. Tworzy muzykę, która nie ma możliwości pojawienia się w radiowych listach przebojów ze względu na bezkompromisowość przekazu. Mathangi Arulpragasam doświadczyła bólu związanego z przymusowym opuszczaniem swojego domu ze względu na konflikty zbrojne we wczesnym dzieciństwie. Tym samym jest ona niesamowicie autentyczna w swoim rewolucyjnym przekazie. „Borders”, jej pierwszy singiel z chyba najbardziej politycznego dotychczas albumu „A.I.M” zwraca uwagę na problem, na który Europa często nie chce spoglądać, a mianowicie na kwestię uchodźców i cały kryzys migracyjny. W swoim typowym bezpośrednim stylu M.I.A adresuje swoje słowa do każdego z nas śpiewając:

Police shots (What’s up with that?)
Identities (What’s up with that?)
Your privilege (What’s up with that?)
Broke people (What’s up with that?)
Boat people (What’s up with that?)

Zwrotki oparte na nieco banalnym powtórzeniu zapytania what’s up with that? boleśnie przypominają nam jak często zapominamy o tragedii niewinnych w miejscach geograficznie nam odległych. Rzucone z cynicznym uśmiechem na ustach Love wins w drugiej zwrotce jest chyba najboleśniejszym świadectwem naszej ignorancji. Znaczenie utworu wzmacnia fenomenalny teledysk reżyserowany przez samą artystkę który przepełniony jest bezpośrednimi, acz poruszającymi obrazami.

#3 „New Slaves” Kanye West (2013)

Kanye Omari West wielokrotnie na swojej ścieżce spotykał się z różnymi przeciwnościami losu. Początkowo nie był mile widziany w środowisku raperskim jako, że nie miał wizerunku gangstera. Wielokrotnie padał ofiarą szykan ze strony przemysłu modowego pragnąc podążać za swoim marzeniem o projektowaniu ubrań. Jego wypowiedzi nagminnie ulegały medialnym manipulacjom. W wyniku frustracji wywołanej tymi wszystkimi problemami Kanye stworzył w 2013 album „Yeezus”, którego klejnotem koronnym jest utwór „New Slaves”. Od pierwszych wersów słuchacz odczuwa frustrację Westa słysząc:

My mama was raised in the era when
Clean water was only served to the fairer skin
Doin’ clothes, you woulda thought I had help
But they wasn’t satisfied unless I picked the cotton myself
You see it’s broke nigga racism
That’s that „Don’t touch anything in the store”
And it’s rich nigga racism
That’s that „Come in, please buy more”

W głosie Westa słyszymy narastającą z każdą sekundą wściekłość rozbrzmiewającą bardzo dobitnie na surowym bicie. Kanye rozwija swoją krytykę społeczności afro-amerykańskiej, która stała się ofiarą współczesnego konsumpcjonizmu słowami:

All you blacks want all the same things
Used to only be niggas, now everybody playin’
Spendin’ everything on Alexander Wang
New slaves

„New Slaves” to utwór przeplatający nieustannie personalne problemy Westa, krytykę wszechobecnego konsumpcjonizmu i refleksję na temat współczesnego rasizmu. Jest on agresywny, wymowny i zachęcający do powtórzenia znanego z Fight Clubu projektu „Mayhem”, jednym słowem jest wszystkim czym powinien być dobry protest song. Po wulgarnej i bezkompromisowej części rapowanej Kanye raczy nas przepięknym outrem przepełnionym nadzieją, mówiącym o tym, że człowiek wolny, pewny swojej wartości „nie umrze”:

I won’t end this high, not this time again
So long, so long, so long, you cannot survive
And I’m not dyin’, and I can’t lose 

#4 „Let Me Out” Gorillaz feat. Pusha T & Mavis Staples (2017)

W tym miejscu postanowiłem umieścić najjaśniejszy punkt ostatniego longplay’a Gorillaz zatytułowanego Humanz. Jednocześnie jest to chyba najlepszy technicznie protest song przeciwko prezydenturze Donalda Trumpa. „Let Me Out” oparte zostało na koncepcji zbliżonej do polskiego mesjanizmu,  w gospelowym refrenie Mavis Staples śpiewa bowiem:

You got to die a little if you wanna live
Change come to pass
Change come to pass
You’d best be ready for it

W zwrotkach natomiast Pusha T przedstawia złudną nadzieję na nadejście zmiany. Wspomina religię, jako swoiste ukojenie w obliczu prezydenta tak wyraźnie uprzedzonego do innych ras, i narastającą w raperze agresję słowami:

Promise me my pastor isn’t lyin’ as he preach
Tell me that they’ll listen if it’s lessons that I teach
Tell me there’s a heaven in the sky where there is peace
But until then, I keep my piece in arm’s reach

Długo zastanawiałem się czy nie umieścić w tym miejscu „Ascension” z tego samego albumu, jednakże przypomniałem sobie jak głośno słowa „Let Me Out” są skandowane przez rozdrażniony tłum w czasie koncertów Gorillaz i doszedłem do wniosku, że to właśnie ten utwór jest mocniejszym głosem sprzeciwu.

#5 „Freedom” Pharrell Williams (2017)

Najbardziej uniwersalnym utworem na tej liście jest także ten najprostszy i najbardziej dosłowny. Oparty na krótkiej partii pianina instrumental połączony został z charakterystycznym wokalem Pharrella Williamsa. Zamiast odnosić się do jakiegokolwiek konkretnego problemu amerykański piosenkarz/raper porusza temat znaczenia wolności jako wartości samej w sobie. Bardzo dobry teledysk do tego utworu ukazuje nam na jak wiele sposobów owa wolność może być interpretowana. Pharrell w warstwie tekstowej rzuca absolutnymi banałami takimi jak:

Mind use your power
Spirit use your wings

Z jakiegoś powodu prostota w tym utworze nie razi. Co więcej w czasie koncertów Williamsa naprawdę czuć publikę, która wierzy w słowa prezentowane przez artystę. „Freedom” dramatycznie wykrzyczane przez tłum w czasie Open’era 2016 było dla mnie niemalże duchowym doświadczeniem i przykładem idealnego głosu sprzeciwu. Sprzeciwu wobec wszystkiego i wiary w to, że tylko wewnętrzna wolność może obalać mury.

#6 „Światło Nocne” Natalia Przybysz (2017)

Kobiety nie mają w dzisiejszym świecie łatwo. Jak nikt ten stan rzeczy rozumie Natalia Przybysz, która sama spotkała się z falą krytyki po przyznaniu się do tego, że dokonała aborcji. Fakt – to świadectwo było nieprzemyślane, i mające na celu wzbudzenie kontrowersji. Z drugiej jednak strony mam też przed oczyma wiele stygmatyzowanych kobiet podchodzących do artystki po koncertach i dziękujących jej za te słowa. Jasnym jest, że Przybysz po tym pamiętnym wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” przez dużą część osób została zmieszana z błotem. Mnie najbardziej w tym wszystkim zabolało dyskredytowanie także jej dorobku artystycznego, ponieważ uważam, że Natalia Przybysz jest najważniejszym feministycznym głosem w polskiej muzyce. Co więcej Natalia Przybysz jest dla muzyki nacechowanej politycznie, tym czym mogłaby być Maria Peszek, gdyby postanowiła skupić się na muzyce, a nie na kontrowersyjnym wizerunku. „Światło Nocne” Przybysz jest hymnem wszystkich kobiet, które czują, że ich codzienność przepełniona jest strachem. Mówią o tym wersy:

To miasto mnie nie chroni
Korzystam ze zbroi
I tylko czasami
Gdy jesteśmy sami
Zdejmujesz ze mnie zbroję
A ja się nie boję

Druga zwrotka „Światła Nocnego” to zabawna gra słowem. Wokalistka krytykuje konformizm obecny w Polskim społeczeństwie we fragmencie:

Kolejny dzień w raju
Wśród ludzi na haju
Znużonych ojczyzną
Karmionych łatwizną

Najważniejszy jednak w mojej opinii fragment poprzedza ostatni refren. W przeciwieństwie do Marii Peszek, która swoimi motywami religijnymi raczej dolewa oliwy do ognia, Przybysz decyduje się na zastosowanie religijnej symboliki by nawoływać do odrzucenia uprzedzeń i wzajemnego pojednania:

Popłyńmy daleko
Za tęczę, za dekolt
Spotkamy tam Jezusa
On będzie kobietą 

JEDNYM ZDANIEM O KILKU INNYCH WARTYCH UWAGI POLITYCZNYCH HYMNACH:

„BXL” Taco Hemingway (2016) 

Refleksja nad własną ścieżką kariery przeplata się tutaj ze zmartwieniami dotyczącymi przyszłości w obliczu ataków terrorystycznych o podłożu religijnym. To ważny utwór ponieważ jest to jedyna sytuacja, kiedy Filip Szcześniak zdecydował się zabrać głos w kwestii polityki. W bardziej subtelny sposób ta sama refleksja została zaznaczona w refrenie „Wiatru” pochodzącego z tej samej EPki.

„We Exist” Arcade Fire (2013)

Osobisty dialog między synem-homoseksualistą, a jego ojcem jest wyrazem buntu przeciwko braku kulturowej akceptacji wobec środowisk LGBT. Utrzymany w konwencji indie rocka, pochodzący z kultowego już krążka Arcade Fire „Reflektor” jest wzruszającym komentarzem do tego problemu. Utwór uzupełnia dobry teledysk, w którym w pierwszoplanową rolę wcielił się Andrew Garfield.

„The Blacker The Berry” Kendrick Lamar (2015)

„Gangsta rap to ideologicznie nowy punk rock” – usłyszałem w słuchawce pewnego późnego wieczoru od mojego przyjaciela. W tej tezie jest dużo prawdy, a idealnym utworem do jej obrony  jest „The Blacker The Berry”. Kendrick stworzył hymn będący najmocniejszym sprzeciwem wobec wszystkiego z czym musi się w dniu dzisiejszym zmagać członek społeczności afro-amerykańskiej. Swoje przekonania raper wykrzykuje z agresją podobną właśnie do tej charakteryzującej Sex Pistols czy The Stooges. Absolutny współczesny klasyk o znaczeniu porównywalnym chociażby do „Work Song” Niny Simone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *