Pitbull: Ostatni Pies – Stary nowy Pitbull

Wokół najnowszej części Pitbulla, czyli Ostatni Pies było głośno jeszcze długo przed premierą. Wg doniesień doszło do konfliktu między Patrykiem Vegą, a producentami, wynikiem czego było zastąpienie reżysera Władysławem Pasikowskim, legendą rodzimego męskiego kina.

Dla wielu z Was dezorientująca może być obsada, oraz osadzenia Ostatniego Psa w serii Pitbull. Film albowiem nie jest kontynuacją Nowych Porządków, ani Niebezpiecznych Kobiet, tylko Pitbulla z 2005 roku i serialu telewizyjnego pod tym samym tytułem. Poznajemy dalsze losy bohaterów znanych z tamtych produkcji, a dokładniej Despero (Marcin Dorociński), Metyla (Krzysztof Stroiński) i Nielata (Rafał Mohr).

Foto: Antyradio

Dochodzi o zabójstwa policjanta. Policja kładzie za priorytet wytropienie sprawców. Wysyła doświadczonego policjanta z mroczną przeszłością o pseudonimie Despero z misją zinfiltrowania podejrzanej organizacji przestępczej kierowanej przez Gawrona (Cezary Pazura), jego nową partnerkę Mirę (Dorota „Doda” Rabczewska) i młodszego brata Juniora (Adam Woronowicz).

O serii Pitbull słów kilka

Historia serii Pitbull jest naprawdę długa i bogata. Zaczęło się od filmu z 2005 i jego kontynuacji w postaci serialu – obie te produkcje cieszą się kultowym statusem wśród miłośników męskiego kina. Odsłaniały mroczne kulisy polskiej policji. Początkujący wówczas reżyser, Patryk Vega pokazał policję całkowicie obdartą z patosu znanego z amerykańskich filmów sensacyjnych. Nie byli to niezłomni twardziele, którzy z szlachetnych pobudek zwalczali przestępczość, tylko zmęczeni życiem ludzie pełni niedoskonałości balansujący na granicy prawa. Ten Pitbull był zupełnie inny od późniejszych – mroczny, surowy, realistyczny, pozbawiony humoru i scen akcji. Nie szokował dla samego szokowania, tylko pokazywał smutną, ponurą rzeczywistość w której pojęcie dobra i zła nie istnieje.

Wiele lat później, w 2016 roku do kin zawitały 2 kontynuacje, czyli Pitbull: Nowe Porządki i Pitbull: Niebezpieczne kobiety – ponownie wyreżyserowane przez Patryka Vegę. Powróciły pewne drugoplanowe postacie (jak np: Andrzej Grabowski w roli Gebelsa), jednak filmy stanowiły odrębną mini-serię, wyznaczyły nowy kierunek dla reżysera. Vega odszedł od mroku, realizmu, powagi, a nawet od klasycznej struktury filmowej, a poszedł w stronę epatowania przemocą, erotyką, wulgarnego humoru, a fabułę budował z licznych, luźno powiązanych ze sobą scen i wątków. Druga i trzecia część, mimo chłodnych recenzji okazały się ogromnym sukcesem kasowym. Na ich barkach wyrobiono nową markę, przyciągnięto nowych fanów, ale wielu miłośników starszego Pitbulla poczuła się rozczarowana.

Foto: Multikino

Hollywoodzkie kino akcji na polskim podwórku

Wyświetlany obecnie w kinach Pitbull: Ostatni Pies jest czymś pomiędzy powrotem do korzeni, a nową jakością. Z jednej strony powracamy do bohaterów z pierwszego filmu i serialu, ale z drugiej strony całość utrzymano w stylu najsłynniejszych filmów Władysława Pasikowskiego. Reżyser zasłynął jako twórca polskiego, męskiego kina. Niemal od początku kariery czerpał wyraźnie inspiracje z amerykańskich filmów akcji – kładzie nacisk charakterystyczne postacie (wpisujące się w wizerunek „twardzieli”), cięte dialogi pełne one-linerów, mrok, sceny akcji i rozmach.

Niczym w hollywoodzkim kinie sensacyjnym zostajemy wrzuceni w sam środek akcji. Obserwujemy bohatera granego przez Marcina Dorocińskiego wykonującego niebezpieczną misję, krótko potem przechodzimy do wątku Cezarego Pazury brutalnie rozprawiającego się ze swoją partnerką, dochodzi jeszcze do tajemniczego zabójstwa policjanta. Intryga się zaciska, trup ściele się gęsto, cięte wymiany zdań między bohaterami przerywane są brutalnymi strzelaninami – trudno narzekać na nudę.

Foto: YouTube

Profesjonalna realizacja

Władysław Pasikowski pokazuje swoje doświadczenie w kręceniu kina gatunkowego, nie brakowało mu też funduszy. Pitbull: Ostatni Pies zrealizowany został iście profesjonalnie. To nie Patryk Vega, tylko utalentowany reżyser który nie tylko pamięta o takich podstawach jak kompozycja kadru, ciąg przyczynowo skutkowy, czy charakterologia postaci, ale też potrafi odpowiednio zbudować napięcie, nakręcić sekwencję akcji w widowiskowy sposób, oraz napisać autentycznie mięsiste dialogi (które nie sprowadzają się tylko do rzucania wulgaryzmami). W porównaniu do Nowych Porządków i Niebezpiecznych Kobiet film jest dużo mroczniejszy. Dominują szarobure kolory, brudne, wyniszczone lokacje – reżyser odpowiednio kreuje brutalny świat opanowany przez przestępczość. Jednak klimat najlepiej buduje ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Radosława Łuka, autora muzyki do pierwszej części. Jest subtelna, nastrojowa, wzbudzająca dreszcze i jednocześnie stanowi miły hołd dla starych Pitbulli. Reżyser od czasu do czasu rozluźnia atmosferę dawką humoru opartego na ciętych ripostach.

Większość obsady spisuje się znakomicie. Marcin Dorociński po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najlepszych polskich aktorów swojego pokolenia. Jego ponure spojrzenie i ton głosu idealnie wpisują się w wizerunek tajemniczego i twardego gliniarza skonfliktowanego wewnętrznie- niby wiecznie opanowany, ale w skrajnej sytuacji potrafi wybuchnąć emocjami. Jego bohater ciągle stąpa po cienkiej linii, jest zmuszony podejmować trudne i niezbyt moralne decyzje dla wykonania swojej misji. Bohaterowie znani z pierwszej części przeszli długą drogę, zmienili się, stali się bardziej opanowani, wyrachowani i bezwzględni. Niby wracamy do dawnych bohaterów, ale poznajemy ich od nowa.

Łyżki dziegciu w szklance miodu

Niestety, w obsadzie znajduje się słabsze ogniwo którego nie można zignorować. Oczywiście jest nią narzucona przez producentów Dorota Rabczewska przez którą ponoć Patryk Vega porzucił Pitbulla. Jaka jest, każdy wie- żadna z niej aktorka, a co gorsza pełni bardzo ważną rolę w filmie. Doda swoją aparycją i zdolnościami aktorskimi pasuje do filmu jak pięść do nosa. Szczególnie to widać w scenach konfrontacji z Marcinem Dorocińskim. Ani przez moment nie widać bohaterki na ekranie, tylko odtwórczynię roli. Wszelkie jej gesty, reakcje wypadają sztucznie. Nie jesteśmy w stanie uwierzyć w tę postać, ani jej relację z Cezarym Pazurą. Jest najzwyczajniej irytująca, psuje każdą scenę w której się znajduje. Mniej istotna, ale równie kiepska jest jeszcze Agnieszka Kawiorska.

Foto: Multikino

Władysław Pasikowski dobrze się spisał jako reżyser, ale nie jako scenarzysta. Intryga jest szyta grubymi nićmi. Zbyt wiele zwrotów fabularnych wynika z absurdalnych zbiegów okoliczności, albo nawet niczemu nie służy. Rozwiązanie całej zagadki przychodzi zbyt łatwo i szybko, a jej zakończenie jest nielogiczne i rozczarowujące. Rozczarowujące, ponieważ okazuje się że spora część filmu nie odgrywała tak naprawdę istotnej roli dla fabuły. Scenariusz jest wyraźnie napisany pośpiesznie, bez przemyślenia i szlifu. Bądź co bądź, to wciąż lepszy skrypt niż w filmach Patryka Vegi, które były wyłącznie wielkim bałaganem scen i wątków.

Podsumowanie

Pitbull: Ostatni Pies z jednej strony jest najlepszą częścią serii od czasu Pitbulla z 2005, ale z drugiej strony widać że krył tu się potencjał na coś więcej. Mógł to być naprawdę dobry, w pełni satysfakcjonujący film sensacyjny na poziomie zachodnich produkcji, ale niestety studio musiało wywierać presję na Pasikowskim. Angaż Dody jest nieporozumieniem, a scenariusz wyraźnie został napisany pośpiesznie. Nie jest to film na poziomie najgłośniejszych dzieł reżysera, ale to wciąż miła gratka dla fanów męskiego kina.

6+/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *