Piłkarska numerologia

dnia

Dla jednych są ważnym symbolem związanym z ich życiem, dla innych zaś jasno określają rolę i miejsce w zespole. Nie rzadko stanowią powód do kłótni albo wielkiej dumy. Czym są cyferki na koszulkach piłkarskich?

Pomysł numerowania graczy danego zespołu jest dość stary, Narodził się on w 1939 roku, a powód jego opracowania był niezwykle prozaiczny – potrzebowano prostej i jednoznacznej metody na odróżnienie i wskazanie konkretnego piłkarza. Początkowo zasady ich przydzielania były niezwykle sztywne, w niczym nie przypominając dzisiejszej dowolności. I tak w latach 40′ i 50′ XX wieku numery graczy pierwszego zespołu wybierane były zawsze z puli 1-11, natomiast przeciwnicy często „kończyli” z numerami 12-22.

Numerki stopniowo spowszechniały, do tego stopnia, że już w 1950 zawitały na mistrzostwa świata w Brazylii. Od tego momentu cały piłkarski świat był jednoznacznie klasyfikowany: piłkarze podstawowego składu każdej z drużyn przywdziewali numery 1-11, rezerwowi zaś 12 oraz 14 (13 w przypadku rezerwowego bramkarza). Co ciekawe wyjątek od tej reguł zastosowano na MŚ w 1958 kiedy to związek piłkarski Brazylii zapomniał wysłać delegatowi listy z numerami. Ten postanowił przydzielić je alfabetycznie przypisując numer 10 mało znanemu wtedy… Pele.

Numerologia, czyli historia w cyfrach zapisana

Za sprawą brazylijskiego geniusza oraz kilku innych wspaniałych piłkarzy tej epoki szybko wyrobiono klucz przydzielania numerów. Numer 1 należał do bramkarza, 2 i 3 przywdziewali boczni obrońcy, numery 4 oraz 5 należały do środka obrony, a 6-11 do pozycji ofensywnych. Z uwagi na często stosowany wówczas system gry 4-4-2 numery ofensywnych graczy najczęściej były również silnie powiązane z pozycjami. I tak oto 7 i 11 to odpowiednio prawy i lewy pomocnik, 9 i 10 to napad, a 6 i 8 to środek pola.

Ten wydawało się idealny system został zachwiany gdy w latach 90′ FIFA uwolniła pulę numerów z przedziału 0-99. Od teraz dowolny zawodnik mógł przywdziewać ulubiony numer, o ile ten nie był już zajęty przez innego gracza. Mimo tego wielu do dziś zachowało przywiązanie do tradycyjnych numerów, choć te w miarę ewolucji formacji również potrafią „przeskakiwać” na inne pozycje. Tak oto 7 i 11 często z prawej i lewej pomocy przechodzą na skrzydłowych, obrońcy potrafią zakładać koszulkę z numerem „6”, a w Barcelonie środkowy pomocnik defensywny przywdział parę lat temu numer „5”.

Przywiązanie do tradycji również znalazło odzwierciedlenie w numerze „10” – ten choć nie dotyczy już napastnika często kojarzony jest z liderem zespołu. Najczesciej „typową dziesiątką” określamy rozgrywającego – miejscowego magika, będącego kandydatem do miana legendy klubu.

Messi jako przykład klubowej "10"
Messi jako przykład klubowej „10”

Koszulkowi Hipsterzy

Jednak czymże byłaby historia futbolu bez wariatów. W dziedzinie tak prozaicznej jak dobór numerów również ich nie brakowało. Jednym z pierwszych, którzy wywołali przy tym niemałą burzę był przychodzący do Interu Mediolan Ivan Zamorano. Ponieważ „jego” 9 była zajęta, ten zdecydował się na numer 18, a między cyframi nakazał umieścić mały plusik. Niektórzy kibice jednak doszukali się w tym numerze… inicjałów Hitlera.

Innym ciekawym numerem był ten noszony przez Hichaam Zerouali. Popularny „zero” nosił właśnie taki numer do momentu gdy po kolejnej zmianie przepisów numer 0 został zakazany. Ciekawym numerem mógł popisać się legendarny bramkarz Sao Paolo – Rogerio Ceni. Ten nosił co prawda „1” ale zapisaną jako „01”.  W tym miejscu warto wspomnieć także Ronaldinho i Flaminiego, którzy przechodząc do Milanu w 2008 wybrali numery upamiętniające ich rok urodzenia – odpowiednio 80 i 84.

Ronaldinho w barwach AC Milan
Ronaldinho w barwach AC Milan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *