Piłkarska (nie)szczerość

dnia

Żyjemy w dość specyficznych czasach z punktu widzenia kibica piłkarskiego. Ogromne sumy transferowe, piłkarze najemnicy, porzucenie wszelkich wartości znanych sprzed lat. Czy w takim pustym świecie jest miejsce na szczerość?

Jak szczerość definiuje Tevez?

Niewiele ponad rok temu światem wstrząsnęła wieść o prawdopodobnym transferze Carlosa Teveza. Ten dojrzał już zawodnik miał przenieść się z ojczystego Boca Juniors do ligi chińskiej. Co w tym dziwnego? To, że ów zapowiadał, że właśnie w Boca chce zakończyć przygodę z piłką oraz, że śmieszą go Ci którzy przechodzą do klubów tylko dla pieniędzy. Carlos zdawał się zapomnieć o tym co kiedyś mówił i był zachwycony gdy parol na niego zagięli chińscy inwestorzy. Argentyńczyk w typowy dla obecnego światka piłkarskiego sposób tłumaczył, że chodzi tu o projekt czy pewną ideę, ale kiepsko korespondowało to z iście gwiazdorskim kontraktem. Minęło trochę czasu, a Carlos zakończył swą przygodę z orientem wracając do Boca. Tyle, że przy okazji wspomniał również o tym, że Chiny nie są i nie będą gotowe na rywalizację z topem co najmniej przez 50 lat.

Śmiałe słowa, i patrząc na jego poprzednie słowa… gigantyczna hipokryzja. Widać gdy źródełko pieniążków wyschło Carlos postanowił powiedzieć prawdę.  Osobiście gdybym był fanem jego talentu poczułbym się zapewne spoliczkowany. Tevez nigdy nie słynął z wierności ideałom oraz z przywiązania do klubowych barw, ale to co miało tutaj miejsce w Internecie śmiało można określić mianem „sprzedał się”. Niby nic nowego, ale skala poraża. Nie jest to jedyny taki przypadek, lecz jak na dłoni tutaj widać, że pieniądze chińczyków mogą zakneblować nawet najbardziej krnąbrne usta na lata, bez słowa zająknięcia.

Zachwycony Tevez po transferze do Chin
Zachwycony Tevez po transferze do Chin

Pora na małą dawkę Hazardu

Na drugim biegunie tej całej maskarady zdają się być ostatnie wypowiedzi Edena Hazarda. Belg nigdy nie należał do specjalnie wylewny, ale ostatnio przyznał, że marzy o transferze do Realu Madryt. Ponownie znany nam motyw, jednak co ciekawe zapytany niedawno o najlepszego piłkarza oraz drużynę globu Eden wskazał bez wahania na Leo Messiego i Barcelonę.

Tutaj rodzi nam się pewien precedens – jak to piłkarz marzący o grze w Realu komplementuje największego wroga? To, zakładam prawdziwe, stanowisko belga jest ewenementem na skalę światową. Zatem rodzi nam się tutaj kolejne pytanie – co tak zaszokowało i zbulwersowało niektórych kibiców? Prawda. Eden zdobył się na to na co wielu piłkarzy na jego poziomie nie zdobywa się wcale – wyraził SWOJE, i tylko swoje zdanie. Nie powiedział tego co inni chcieli usłyszeć, ani tego co doradzałby mu agent. I choć osobiście szanuję taką postawę, obawiam się że taka, a nie inna opinia może utrudnić mu wymarzony transfer. CR7 bowiem nie będzie chciał dzielić szatni z kimś kto przynajmniej w wywiadach nie uważa go za usposobienie doskonałości.

Odpowiadając zatem na postawione w pierwszym zdaniu pytanie: piłka nożna to sport, ale i sposób życia, niestety obecnie aż nazbyt podporządkowany pieniądzom. Obawiam się że w miarę wzrostu sum przemykających przez ten sport takie zachowanie skutecznie będzie tłamszone, być może nawet karane. Jest to kolejny gwóźdź do trumny „staroszkolnego” futbolu i straszny przejaw naszych czasów. Mimo tych obaw życzę jednak piłkarzom takiej postawy jak Eden.

Eden Hazard w koszulce Chelsea
Eden Hazard w koszulce Chelsea

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *