Pies – Minus recenzja płyty

dnia

Pewnie niejeden z Was, gdy spojrzy na  tytuł  recenzowanej tutaj płyty podrapie się po głowie i zacznie googlować nazwę zespołu w oczekiwaniu na odkrycie nowej kapeli „na czasie”. Jednak zamysł tego artykułu jest trochę inny. Pies to duet młodych, szerzej nieznanych Wielkopolan, którzy w przyszłości rzeczywiście mają szansę stać się owym zespołem „na czasie”.  

Mało jest obecnie polskich młodych składów, które próbowałyby kontynuować lo-fi spuściznę Guided by Voices czy Pavement. Pies ma takie zadatki. Songwriterski duet z Poznania łączy swoje gitarowe indie inspiracje z modnym i nośnym dzisiaj brzmieniem indierockowym. Taka formuła na pisanie prostych młodzieżowych piosenek jest często używana za granicą. Niestety nie u nas.

Mając na myśli nowoczesny songwriting, chce podkreślić tutaj inspiracje zespołu takimi wykonawcami jak Mark DeMarco czy Toro Y Moi. Miejscami można wychwycić też indie folklizm Grizzly Bear, czy też smutną pościelowość zarezerwowaną dla Deerhunter. Chłopaki z Psa nie wstydzą się swoich inspiracji, ale trzeba powiedzieć, że są one zacne.

Najważniejszą kwestią jest jednak tutaj profesjonalizm. Na przestrzeni pięciu kawałków duet popisuje się znakomitą znajomością piosenkowych struktur. Tutaj wszystko się klei i zazębia. Refreny są tam gdzie być powinny, a melodie odpowiednio się konsumują. Minus nie brzmi jak debiutancka EP-ka nagrana w sypialni, ale jak pełnoprawny materiał wydany pod szyldem Sub Popu.

Jak już wspomniałem na płycie mamy pięć utworów. Stoją one na podobnym poziomie. Osobiście najbardziej podoba mi się In the City, który z prostej kołysanki zmienia się w shogazeowo-dream popowy przyjemny koszmarek. Warto też jednak wyróżnić wzorcowo napisany popowy wymiatacz w postaci These Days, który wydaje się być zagubionym kawałkiem Car Seat Headrest.

Minus przypomina mi lata 80. Nie pod względem brzmieniowym, ale pod względem kontekstu. W Polsce nikt tak nie gra, mało kogo interesuje takie brzmienie. Dlatego EP-ka duetu Pies jawi się jak artefakt przywieziony przez ojca za czasów komuny. Niczym winyl Led Zeppelin Minus to przyjemne zaskoczenie w muzycznej niszy. Warto zapamiętać tych młodych zdolnych muzyków.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *