Pięć seriali dramatycznych, których jeszcze nie widziałeś

Ostatnio Karolina znalazła pięć serialowych powodów, aby się zdrowo pośmiać. Ja w kontrze do Niej prezentuje dzisiaj pięć serialowych dramatów, które przepadły w świadomości masowego widza.

Deadwood (2004-2006)

Twórca: David Milch

Obsada: Timothy Olyphant, Ian McShane, Molly Paker

Po pierwsze i najważniejsze Deadwood to nie western. Więc Ci co mają alergie na ten filmowy gatunek, wcale nie muszą rezygnować z zapoznaniem się z tą produkcją. Podobnie jak inny serial stacji HBO The Sopranos serial Davida Micha używa tropów gatunkowych tylko i wyłącznie do zbudowania podstawowego świata w którym będzie się działa akcja. Więc czym jest Deadwood? Uniwersalną wersją Amerykańskiego kaca po 11 września, który został wrzucony w dziki zachód. Milch cofa się do początków kapitalizmu i zastanawia się czy można zbudować społeczeństwo idealne, czy człowiek jest człowiekowi wilkiem i ile musimy poświęcić aby żyć w społeczeństwie. Serial który łączy pulsującą wulgarność z lekkością poezji. Okraszony alkoholowym, męskim szamanizmem serial wzrusza i łapie za serce jak żaden inny.

The Shield (2002-2008)

Twórca: Shawn Ryan

Obsada: Michael Chiklis, Catherine Dent, Walton Goggins

Serial który sprawił, że usunąłem Breaking Bad z dysku. Przez pierwsze cztery sezony obserwujemy zgrabny procedural z świetnymi postaciami, który stopniowo pompuje nam adrenalinę.  Od piątego sezonu jednak dostajemy za przeproszeniem strzał w ryj i obserwujemy rolleroaster suspensu, który prowadzi nas do najlepszego zakończenia w historii TV. The Shield to serial, który obchodzi się z swoim widzem jak ruchome piaski. Produkcja która dała sławę Waltonowi Gogginsowi – który nakreślił tutaj jedną z najbardziej zwichrowanych i dramatycznych postaci w tym medium. Nakręcony z ręki niczym dokument serial pod płaszczykiem opowieści o policjantach i złodziejach rysuje nam prawdziwą antyczną tragedię. Jeżeli nie macie tygodnia wolnego, to dla własnego dobra nie podchodźcie do tej produkcji.

Horace and Pete (2016)

Twórca: Louis C.K.

Obsada: Louis C.K., Steve Buscemi, Alan Alda

Serialowy In Rainbows? No niby tak, ale niekoniecznie. Produkowany przez Louisa C.K. serial to nie tylko ciekawostka, ale również obraz współczesnej Ameryki.  Jest w tym projekcie coś szlachetnego. Obecnie jeden z czołowych graczy w show biznesie zwołuje świetnych aktorów, pisze scenariusz sam na wszystko wykłada kasę, a potem sprzedaje ten serial za 5$ w Internecie. C.K. zawstydza Netflix i pokazuje czym naprawdę jest wolność artystyczna w współczesnej telewizji, tworząc serial o wszystkim i o niczym.  Na przykładzie zajezdnego baru Louis tworzy obraz ludzkich dramatów i Ameryki na rozdrożu Nie mamy tu jednak cytatów z Platona czy Arystotelesa. Nie, C.K. maluje swój portret rozmowami ludzi i to tyle. Ten serial to wielki śmietnik. Piękny i śmierdzący zarazem.

Carnivale (2003-2005)

Twórca: Daniel Knauf

Obsada: Clancy Brown, Michael J. Anderson, Adrienne Barbeau

Brutalnie zamordowane (skasowane po dwóch sezonach) nieślubne dziecko stacji HBO i niemieckich filozofów. Daniel Knauf postanowił odpowiedzieć swoim serialem na pytania dotyczące złej natury człowieka.  Robi to znacznie finezyjnej niż dajmy na to True Detective Serial niczym kultowy Bastion Stephena Kinga opowiada o konfrontacji pomiędzy wysłannikami Boga i Szatana. Nakreślona na sześć sezonów epicka walka, została tylko zrealizowana w 1/3. Ale to i tak wystarczyło, aby Carnivale stał się Złotym Graalem współczesnej telewizji. Miejmy nadzieję, że w dobie reebotów ktoś kiedyś zapuka do Knaufa z workiem pieniędzy…..

Powrót do życia (2007-2009)

Twórca: Rand Ravich

Obsada: Damien Lewis, Sarah Shahi, Robin Weigert

Rudy Bond jako post modernistyczny Batman? Powrót do życia opowiada historię policjanta, który został niesłużenie oskarżony o zabójstwo. Po wyjściu z więzienia, uzbrojony w wysokie odszkodowanie Charlie postanawia znaleźć osobę, która wrobiła go w zbrodnie. Powrót do życia to mieszanka proceduralu z thrillerem szpiegowskim. Protagonista jak przystało na głównego bohatera współczesnego serialu, często balansuje na granicy dobra i zła. Jest to niemal CV Lewisa, które powinno być rozpatrywane, kiedy będą obsadzali nowego Bonda. Wszystko to przyozdobione Kalifornijskim słońcem.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *