PES vs FIFA. Kolejna odsłona pojedynku deweloperów.

dnia

Za sprawą corocznej jesiennej tradycji gracze całego świata ponownie zostali zwerbowani do nieustającej walki między PES firmy KONAMI, a FIFY od EA Sports. Jak co roku było sporo marketingu, mnóstwo achów i ochów, jednak pytanie brzmi – który z gigantów „wirtualnej piłki nożnej” odniósł zwycięstwo w tegorocznym starciu?

O PES słów parę

Zacznijmy od Japończyków. Ci, w kolejnej odsłonie swego „opus magnum” jakim niewątpliwie stała się seria gier Pro Evolution Soccer zapowiadali największą serię zmian od przeszło dekady. I tak poprawie miały ulec system prezentacji zawodników, modele postaci, nowy tryb sieciowy, powrót trybu losowego meczu czy poprawa oprawy przedmeczowej. Taka zapowiedź już od pierwszych dni brzmiała niezwykle imponująco. Minęło kilka miesięcy i gracze rzeczywiście otrzymali produkt nowoczesny, ładny i konkurencyjny, jednak czy na pewno rewolucyjny?

Należy przyznać, że zarówno oprawy przedmeczowe jak i same modele postaci są nieziemskie pozostawiając daleko w tyle głównego oponenta. Również kwestie techniczne rozgrywki – sterowanie, płynność oraz „czucie gry” wydają się niemal idealnie wyważone. Na sporą pochwałę zasługuje również system oceny piłkarzy – ten wydaje się bardziej sprawiedliwy i rzeczywisty względem konkurenta. Jedyne, acz drobne „ale” możemy przypisać jedynie do tempa rozgrywki, które jest widocznie niższe niż u konkurencji. Pozostaje pytanie czy jest to zmiana in plus względem produkcji EA? Odpowiedź zależna jest w dużej mierze od predyspozycji graczy, tym niemniej tempo to może stanowić problem przy „przesiadce” na grę japońskiego studia.

PES aż taki idealny?

Jednakże w tym miejscu zachwyty nad najnowszą produkcją KONAMI zaczynają ustępować. Warstwa audio gry jest w prawdzie przyzwoita, jednak nie powala. Kole w uszy również brak polskiego komentarza. Przeciętnie spisuje się również system powtórek-ten wprawdzie potrafi zaskoczyć ciekawym, dynamicznym ujęciem, jednak w większości przypadków powtórki przypominają nudnawe filmiki z oddalonej kamery. Boli niestety również brak aktualnych składów. Neymar w Barcelonie, Mbappe w AS Monaco czy „Krycha” w PSG to z pewnością niedociągnięcia, które zostaną usunięte w którymś z patchy jednak niesmak pozostanie. Również dostępne tryby gry nie uległy zmianie. Z jednej strony jest aspekt stabilizacji produkcji, z drugiej świadczy o drobnej stagnacji – Japończycy nie potrafili w tym roku zaskoczyć niczym graczy.

Mimo sporego realizmu produkcji i niesamowitych wrażeń z rozgrywki nie sposób nie zauważyć jej największej wady – braku licencji. W grze znajdziemy co prawda licencjonowane kluby, takie jak: FC Barcelona, Borrusia Dortmund czy Liverpool jednak jest to stanowczo za mało względem oczekiwań od takiego tytułu. Nie pomaga nawet fakt, iż mimo sporo zawodników z nielicencjonowanych zespołów jest odzwierciedlonych niemalże perfekcyjnie. Kropką nad „i” w tym bez licencyjnym szale jest brak pojedynczych zespołów – tutaj w oczy rzuca się najbardziej brak ekipy Bayernu Monachium. Bawarczycy posiadają bowiem umowę licencyjną „na wyłączność” z największym konkurentem marki PES.

 

Ocena zmian w najnowszej części FIFA

Czym zatem może poszczycić się nowa FIFA? EA nie próżnowało i również poprawiło aspekty graficzne. Co prawda warstwa wizualna gry w zestawieniu z produkcją KONAMI szału nie robi, jednak poszczególne jej elementy mogą wprawić w osłupienie. Na wielką pochwałę zasługuje system prezentacji składu. Ten wydaje się być żywcem wyciągnięty z ekranów telewizorów. Cudowne, animowane modele prezentujące przedmeczowe ustawienie to zdecydowanie świetny pomysł. Również sama oprawa przedmeczowa potrafi zachwycić. Widać także stosowny lifting modeli postaci, jednak ponownie w zestawieniu z konkurentem nie jest już tak kolorowo.

Kolejnym elementem in plus jest odświeżony moduł transferowy. Ten choć powierzchownie nieintuicyjny daje się łatwo opanować, a możliwość negocjacji z piłkarzem face-to-face to kolejny krok na drodze do pełnego realizmu produkcji EA. Na pochwałę zasługuje także zdecydowanie kontynuacja trybu fabularnego. Ten oprócz zmian kosmetycznych został również znacznie bardziej dopracowany. Gracze mają większą swobodę w prowadzeniu kariery, a opcje reagowania na dane sytuacje są teraz pełniejsze. Tym niemniej nadal posiadam przekonanie, iż EA po raz kolejny daje nam coś, o co jako gracze nieszczególnie prosiliśmy. Jako odbiorca tej serii wolałbym zdecydowanie dopracowanie trybów sieciowych oraz zwykłej kariery, jednak to tylko moje subiektywne odczucie.

Plusem jest niewątpliwie również dodanie kart na wszystkich platformach. Jest to dobry krok w stronę unifikacji produkcji w przyszłych latach. I wreszcie crème de la crème wszystkich zmian, istna „truskawka na torcie” – pomysł obsadzenia w roli polskiego komentatora legendarnego Tomasza Hajto. Tym razem PRowcom Polskiego sztabu EA należą się zdecydowanie złote medale.

Amerykański sen?

Nie do końca. Wprawdzie dostaliśmy sporo nowości od amerykańskiego wydawcy, a i te pozostawione w niezmiennej formie w większości nie szkodzą produkcji, jednak jak to w przypadku EA niesmak pozostawiają niedociągnięcia, które niejednokrotnie ciągną się parę sezonów. Tryb fabularny mimo liftingu nadal zdaje sie ciut ślamazarny i „zastany”, jednakże to możemy nadal wyjaśniać świeżością trybu. Mimo usprawnienia kontroli nad piłką i lepszego zbilansowania tempa rozgrywki produkcja wciąż na tej warstwie zdaje się nieco odstawać od „PRO Evo” – wprawdzie sama dynamika jest lepsza od tej konkurenta, jednak czucie gr nadal nie powala. Zmiana w komentarzu zdaje się być wprowadzona tylko po to by zamaskować kopiowanie rozwiązania z poprzedniej części. Dobre i to, jednak użytkownicy mogli spodziewać się więcej.

Ścieżka dźwiękowa również „nie powala” jednak nadal nie jest ona zła. I właśnie takie przeświadczenie towarzyszyć nam będzie przez wiele etapów rozgrywki, w różnych trybach. Nowości, liftingi i udoskonalenia (poza małymi wyjątkami) dają nam obraz produkcji dobrej, ale nie powalającej w żadnym aspekcie. FIFA zdaje sie nieco osiadać na laurach wiedząc jaką przewagę nad konkurentem daje im pełne licencjonowanie klubów. Jednakże to niedługo może się zmienić, co zmieni w sercach wielu układ sił między rywalami.

 

„Małe” podsumowanie: PES czy FIFA?

Aby Naszej ocenie stało się zadość należy podsumować wydane w tym roku odsłony serii. Wojna między EA i KONAMI nabrała rumieńców jak nigdy dotąd.

Z jednej strony mamy przecież „Pro Evo”, którego największym i niemalże jedynym zarzutem są szczątkowe licencje. Tak niewiele,a  zmienia tak wiele – bądź co bądź nawet miodna grafika, osadzona w niezwykle realistycznym gameplayu zestawiona z dobrym czuciem gry i przemyślaną jej koncepcją bez możliwości gry „naszym” klubem to nadal tylko dobra symulacja,a  nie pełnoprawna gra symulacyjna. Mimo, iż te w tej chwili przemawiają na jego niekorzyść i raczej nie prędko zobaczymy stan licencji taki jak u konkurenta, stopniowe pojawianie się licencji stawia FIFę w bardzo ciężkiej pozycji. Jej przewaga stopniała nagle do jednego, wielkiego argumentu, który konsekwentnie będzie się zmniejszał, przynajmniej mam taką nadzieję.

Z drugiej zaś strony mamy starą „dobrą” FIFkę. I tutaj leży jej największy problem. Wieloletnia hegemonia w branży wyhamowała tegoroczne zmiany. Oczywiście możemy wytłumaczyć to stabilizacja serii, jak nigdy wcześniej, co należy przyznać jest bardzo widoczne, jednak to nadal nie usprawiedliwia poprawy choćby trybu kariery (poza modułem transferowym tryb pozostał niemalże kalką zeszłych edycji). Zastosowane modyfikacje są zdecydowanie lepiej przemyślane i wyznaczają kierunek przyszłych zmian, jednak to wciąż trochę za mało. Jest to, co by nie patrzeć dobry punkt startowy, i jeśli tempo zmian, a przede wszystkim ich wektor pozostanie niezmienny FIFA powinna jeszcze dość długo cieszyć się fotelem lidera w tym wyścigu zbrojeń.

Zapytany o to którą grę piłkarską wskazałbym jako zwycięzcę tej konfrontacji udzieliłbym odpowiedzi… nie wiem. Zależne jest to o jaki aspekt zostałbym zapytany.Pod względem warstwy audiowizualnej wygrywa PES. Podobnie jest on faworytem w kategorii czucia rozgrywki. Nieznacznie, ale jednak odtswia on też FIFę w aspekcie stabilności gry – wszystkie tryby prezentują podobny poziom dopracowania. FIFA natomiast to Polski komentarz oraz lokalizacja, której brakuje konkurencji, tempo rozgrywki oraz oczywiście licencje piłkarskie. I nie pomaga tutaj nawet fakt wyłącznej licencji PESa na Ligę Mistrzów czy dużo lepszej rozgrywki międzynarodowej. Zapytany jednak o to która gra piłkarska jest najbardziej realistyczna, jak co roku odpowiem to samo – Football Manager. Wiem, iż ten nie miał jeszcze tegorocznej premiery, ale nawet zeszłoroczna edycja niszczy w tym aspekcie zarówno grę EA jak i KONAMI.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *