Paradoks Cloverfield – paradoks filmowy

Paradoks Cloverfield jest kolejną częścią serii Cloverfield, wyczekiwaną przez wielu fanów science fiction. Film był trzymany w dużej tajemnicy, nikt nie znał nawet daty premiery, aż niespodziewanie pojawił się na platformie Netflix.

Akcja filmu ma miejsce w niedalekiej przyszłości. Świat pogrążony został w kryzysie energetycznym, w powietrzu wisi wojna światowa. Jedynym ratunkiem jest najnowszy wynalazek, niejaki akcelerator cząsteczek, który ma zapewnić nieskończone źródło energii. Testy nad urządzeniem są przeprowadzane w stacji kosmicznej przez międzynarodową grupę wybitnych naukowców. W trakcie jednej z prób bohaterowie nieumyślnie powodują wyłom w czasoprzestrzeni, co doprowadza do wymieszania ze sobą różnych wymiarów i serii przerażających paradoksów.

Seria Cloverfield wyprodukowana przez J.J. Abramsa jest jedną z najbardziej intrygujących. Każdy film trzymany był w dużej tajemnicy, pojawiał się niespodziewanie i zaskakiwał oryginalnym pomysłem. Pierwsza część, czyli Cloverfield (w Polsce znany jako Projekt: Monster) był monster movie zrealizowanym w konwencji found footage. Kolejny film, Cloverfield Lane 10, był kameralnym thrillerem pełnym szokujących (i dosyć kontrowersyjnych) twistów. Oba te tytuły były bardzo oderwane od siebie, trudno było dopatrzeć się jakichkolwiek powiązań. Dopiero Paradoks Cloverfield zaczyna (przynajmniej teoretycznie) łączyć te wszystkie filmy w spójną całość.

Foto: www.denofgeek.com

Najnowsza część serii utrzymana jest w konwencji space horroru. W przeciwieństwie jednak do filmów z serii Obcy, albo ubiegłorocznego Life nie porusza tematu krwiożerczych kosmitów, tylko podróży między wymiarami. Jest to temat rzadko poruszany w kinie, ale kryjący w sobie ogromny potencjał.

Duża produkcja na małym ekranie

Jako, że jest to produkcja jednego z największych, współczesnych twórców kina science fiction, może pochwalić się niezłą realizacją i obsadą. Efekty specjalne stoją na dobrym poziomie, zdjęcia nieźle oddają klimat osamotnionej, zimnej stacji kosmicznej, a scenografia wygląda realistycznie. Zaangażowano też znanych, utalentowanych aktorów, takich jak Gugu Mbatha-Raw, Daniel Brühl, Elisabeth Debicki, David Oyelowo, Chris O’Dowd i Ziyi Zhang. Większość z nich nieźle wywiązuje się ze swoich ról.

Film z ciekawym pomysłem, należący do interesującej serii i dysponujący sporym budżetem (50 mln) – co mogłoby pójść nie tak?

Z dużego wyłomu mały paradoks

Paradoks Cloverfield jest utrzymany w konwencji horroru. Zgodnie ze schematem, mamy grupę ludzi zamkniętych w stacji kosmicznej, którzy po kolei giną w niepokojących okolicznościach. Pierwszym problemem filmu jest niejasne źródło zagrożenia.  Teoretycznie jest nim sam „paradoks”, ale sprowadza się on do serii abstrakcyjnych, kompletnie bezsensownych i prowadzących donikąd wypadków i nadprzyrodzonych zjawisk. Niektórzy członkowie zaczynają dziwnie reagować, zachowywać się irracjonalnie, jednak kompletnie nic za tym nie idzie. Czasem giną, czasem tracą kontrolę nad sobą, czasem w ich ciałach dochodzi do dziwnych zmian, a czasami też pojawia się deus ex machina rozwiązująca problem. Dzieje się masa rzeczy, ale w żadnym stopniu nie łączą się one ze sobą, nie ma żadnego związku przyczynowo skutkowego. Wszystko dzieje się kompletnie losowo.

Foto: CNN.com

Skoro nawet nie znamy zagrożenia, nie rozumiemy przyczyn, ani nawet skutków danych wydarzeń, nie potrafimy się zaangażować emocjonalnie. Jak na ironię – dzieje się masa dziwnych rzeczy, ale osadzone zostały w bardzo sztampowym scenariuszu i w nieciekawej formie. Masa zwrotów akcji to zwyczajny recykling rozwiązań fabularnych dobrze znanych już od czasów serii Obcy. Podróże między wymiarami są niezłym tematem na psychodeliczny, oniryczny horror, ale zamiast tego wszystko zostało przedstawione w bardzo konwencjonalny i nudny sposób. Brakuje klimatu grozy, wszelkie nadprzyrodzone zjawiska są pokazane w mało ciekawy sposób.

Wydarzenia jakie mają miejsce na stacji kosmicznej nie wzbudzają emocji, podobnie jak sami bohaterowie. Postacie są w najlepszym przypadku dwuwymiarowe i schematyczne. Protagonistka grana przez Gugu Mbatha-Raw tęskni za rodziną, co pokazywane jest ckliwymi wiadomościami, oraz przeglądaniem zdjęć i nagrań rodzinnych. Sztampa, ale niestety to najbardziej rozbudowana postać z filmu, albowiem większość nie posiada nawet cienia charakteru, nie mówiąc już o jakichkolwiek relacjach między nimi. Część z nich to zwykłe narodowe stereotypy, jak np: Ziyi Zhang, która odpowiada wyłącznie po chińsku na wszystkie kwestie w języku angielskim (swoją drogą, każda inna postać, niezależnie od narodowości mówi tylko po angielsku). Dialogi są sztuczne, pełne naukowego bełkotu i patetycznych przemówień o przetrwaniu i rodzinie.

Foto: Polygon

Budowa uniwersum, a może jego burzenie?

Film wg założeń miał rozwinąć uniwersum Cloverfield, wyjaśnić w jaki sposób wszystkie części łączą się ze sobą. Pojawiają się dosyć liczne nawiązania do pierwszego filmu, szczególnie na początku i na końcu. Niestety, zamiast dawać odpowiedzi, zadaje więcej pytań. Niby mamy odniesienia, ale nie pokrywają się sensownie z Cloverfield Cloverfield Lane 10. W Cloverfield Paradoks mamy niedaleką przyszłość, światowy kryzys i narastające wojny, a tymczasem w poprzednich częściach mieliśmy normalną, współczesną rzeczywistość. Więcej nieścisłości nie wymienię, bo znajduje się w sferze spojlerów.

Podsumowanie

Tytuł Paradoks Cloverfield jest bardzo na miejscu – ten film to jeden, wielki paradoks. Miał wyjaśnić uniwersum Cloverfield, a zamiast tego jeszcze bardziej je pogmatwało. Film jest chaotyczny, niezrozumiały i nieangażujący. Posiada parę ciekawych pomysłów, ale giną one pod natłokiem filmowej sztampy. Miała być miła niespodzianka, a otrzymaliśmy tylko spory zawód.

Ocena: 4/10

One Comment Add yours

  1. KK napisał(a):

    Ehh, szkoda, że trzecia część okazała się space horrorem – poprzednie filmy były ciekawe i nietypowe – nawet jeśli opierały się na schemacie to fajnie bawiły się konwencją i zaskakiwały – tutaj nie dość że najmniej lubiany przeze mnie gatunek filmowy to jeszcze brakuje mi tu jakiegokolwiek większego elementu zaskoczenia. Mam wrażenie, że tu już nawet lepiej zagrałoby coś w stylu Interstellara niż sztampowy temat, oklepany dziesiątki razy 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *