„Opowieści niesamowite” – recenzja książki

dnia

Z Marcinem Rusnakiem zetknęłam się raz czytając pierwszy tom Fantazmatów. Jego opowiadanie – Śnienie, jest w ogóle jednym z moich ulubionych w tym zbiorze. Teraz jednak cała książka składa się tylko i wyłącznie z tekstów jego autorstwa. I co z tego wyszło?

Dobrze i lepiej

Absolutnie nie bałam się tego czy książka będzie dobra, gdzieś tam pod skórą czułam, że Rusnaka stać na wiele, co zresztą dobitnie udowodnił Śnieniem. Bałam się raczej o to czy jest w stanie utrzymać równy poziom wszystkich tekstów. I z tym niestety jest różnie.

Całość podzielono na Trzy księgi – Końca, Magii i Strachu, w każdej z nich umieszczono opowiadania, wpisujące się w zadaną tematykę. I ktoś tam na górze mądrze zauważył, że dobrze jest jednak zaczynać od mocnych tekstów coby się czytelnik nie odbił. Pierwszy, otwierający całość utwór, to taki trochę Sherlock Holmes meets Mad Max – cyberpunk okraszony zagadką detektywistyczną z nadprzyrodzonymi siłami w tle. Absolutnie nie są to moje klimaty, a dałam się im totalnie porwać.  Coś takiego jest w tym opowiadaniu o Benedicta Constantine, że chce się więcej tego świata, więcej takich postaci. W drugiej części, takim mocnym akcentem jest Bociani zagon – fantasy osadzone w historycznych . Ale cóż, nie wszystko jest perfekcyjne.

Czy wynika to z tego, że to opowiadania raz już wydane, a teraz podrasowane i wydane ponownie? Zaginięcie Benedicta Constantine’a jest jedyną premierą w tym zbiorze, co czuć bardzo wyraźnie. Jest to świetna okazja do obserwacji tego jak autor rozwinął swoje umiejętności, o ile lepiej radzi sobie z dialogami i opisami emocji. Niestety, odniosłam wrażenie, że im opowiadanie dalej w spisie treści, tym gorsze.

Znalazły się wśród nich takie twory, które zupełnie do mnie nie przemawiają – Zły szelągOpowieść, którą znam tylko ja. Rusnak jest świetny w dłuższych formach, w takich które wymagają rozbudowanego świata, klimatu, gdzie może zarysować charakterologicznie postaci, ale absolutnie nie sprawdza się w kilkustronicowych tekstach. Oba przykłady mogłyby spokojnie wypaść i tom niczego bym na tym nie stracił.

Jest jeszcze jedna fantastyczna sprawa – Fantazmaty jako grupa szaleńców wydających książki udostępnia wersje elektroniczne za darmoszkę. Więc lećcie TU i bierzcie z tego wszyscy (Psstt, możecie też za darmo pobrać pierwszy tom Fantazmatów Geniuszy fantastyki). 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *