Open’er 2018 – 10 koncertów których nie możesz przegapić.

Już za niecałe dwa tygodnie rozpocznie się jeden z najważniejszych festiwali muzycznych w Polsce. Jako, że prawie dokładnie rok temu nasz redaktor Tomasz Ciesiółka zaprezentował naszym czytelnikom tekst polecający 10 koncertów z ubiegłorocznej edycji festiwalu postanowiłem „pożyczyć sobie” ten format i przedstawić moje własne zestawienie dotyczące nadchodzącej edycji. Jest to lista nieco subiektywna, jednakże postarałem się tutaj zawrzeć jak największy przekrój różnych artystów. Tegoroczny line-up jest w mojej opinii najmocniejszym i jednym z najbardziej zróżnicowanych od lat. Dlatego, mam nadzieję, że poniższa lista utwierdzi was w waszych obowiązkowych koncertach, jak i pozwoli wam dostrzec kilka perełek, które łatwo było przeoczyć w natłoku ogłaszanych artystów. 

#1 Nick Cave & The Bad Seeds

Wywodzący się z maleńkiego miasteczka w Australii Nick Cave to jedna z najważniejszych postaci w historii rocka alternatywnego. Jest on często stawiany obok takich wykonawców jak PJ Harvey czy Lou Reed. Jego sztuka porywa swoim bogactwem w warstwie tekstowej, a także wybitnym ładunkiem emocjonalnym. Na Open’era przybędzie promować swoje najnowsze wydawnictwo zatytułowane Skeleton Tree. To bardzo intymny i przytłaczający krążek zainspirowany tragiczną śmiercią syna artysty. W czasie koncertu usłyszymy także wiele absolutnych klasyków, i utwory z niezwykle cenionego przeze mnie Push The Sky Away. Jestem przekonany, że Cave’owi przypadnie rola zamknięcia pierwszego dnia festiwalu, będzie to zakończenie niezwykle piękne i subtelne (szczególnie w kontekście szaleństwa jakie wywoła wśród festiwalowiczów Arctic Monkeys). 

#2 Gorillaz 

Zespół zaczynający swoją karierę jako odskocznia dla Damona Albarna od tworzenia w ramach britpopowej formacji Blur, przeistoczył się w pierwszej połowie lat 2000 w coś absolutnie unikatowego. Gorillaz są bardzo trudni do sklasyfikowania gatunkowo. Wystarczy tylko spojrzeć na wachlarz artystów jakich zapraszają do współpracy na swoich płytach, a  znaleźli się wśród nich tacy twórcy jak: Snoop Dogg, Lou Reed, Jehnny Beth z Savages, Jean-Michel Jarre, czy Pusha T. To jedyny w swoim rodzaju projekt łączący elementy elektroniki, hip-hopu i rocka. Gorillaz to zespół, który stał się niemalże ikoną dla generacji millenialsów. To co jednak mnie martwi w kontekście tego koncertu, to fakt, że zespół może zaprezentować setlistę składającą się głównie z kompozycji ze swojego nadchodzącego albumu The Now Now, do którego jestem BARDZO sceptycznie nastawiony. Podobnie jak wielu innych fanów Gorillaz liczę, że zespół zaprosi na scenę kilku artystów, którzy pojawili się na Humanz, a dziwnym trafem mają swoje koncerty na Open’erze w dokładnie ten sam dzień (mowa tu o takich twórcach jak: Vince Staples, Kali Uchis i Little Simz).

#3 Vince Staples

Z rapem na Open’erze jest zawsze problem. Od czasu do czasu trafia się taka perełka jak Earl Sweatshirt czy Pusha T. Najczęściej jednak line-up zdominowany jest przez przeciętniaków o bardzo dużej popularności, takich jak na przykład G-Eazy. Niesamowicie doceniam w tym kontekście zaproszenie na tegoroczną edycję moim zdaniem najlepszego rapera młodego pokolenia jakim jest Vince Staples. Jego drugi longplay Big Fish Theory był jedną z najwyżej ocenianych przez krytyków płyt w gatunku rap w ubiegłym roku (wystarczy tutaj powiedzieć, że album otrzymał 8.7/10 i Best New Music na Pitchforku). Vince hipnotyzuje odbiorców swoimi instrumentalami inspirowanymi techno, muzyką industrialną czy house’em. Jego oczarowujące teksty zawierają w sobie ogromne cierpienie i brak nadziei na lepsze jutro, w czym bardzo przypominają twórczość Joy Division, kolejną wielką inspirację Vince’a. To samoświadomy twórca, którego mogę porównać w obecnym stanie rapgry tylko do Kanye Westa i Kendricka Lamara. Jeżeli masz pójść na jeden koncert rapera na Open’erze, to idź na ten. 

#4 TACONAFIDE

Ta, jasne…. 

#4 BOKKA

Line-up ostatniego dnia Open’era wypada w tym roku zaskakująco blado. Pozostaje się tylko cieszyć, że dość łatwo znaleźć czas na koncert naszego najlepszego krajowego towaru eksportowego jakim jest BOKKA. Zespół na swoim debiutanckim krążku inspirował się głownie folkiem i barokowym indie, ich pierwszy album przyniósł niezaprzeczalny hit jakim w 2013 był singiel Town Of Strangers (o którym pochlebnie wypowiedział się nawet Pitchfork). BOKKA nie jest jednak zespołem jednej piosenki i oferuje niesamowite muzyczne bogactwo na swoich krążkach. Don’t Kiss And Tell z 2015ego, a także tegoroczne Life On Planet B odchodzi od stricte folkowych i indie-rockowych korzeni na rzecz rocka alternatywnego, synthpopu i shoegazu i przyprawionego naprawdę konkretną szczyptą elektroniki. Trójka zamaskowanych muzyków nieustannie dojrzewa w swojej twórczości zachowując tym samym niebywałą wręcz spójność materiału. To niewątpliwie jeden najciekawszych krajowych projektów i pozycja obowiązkowa dla każdego uczestnika Open’era.

#5 YONAKA

No dobrze, ale co zrobić jak nie ma się akurat ochoty na te wszystkie rocki alternatywne czy inne trudne do sklasyfikowania elektroniczne twory? Wybrać się na YONAKĘ. Angielski kwartet, któremu najbliżej chyba do Yeah Yeah Yeahs, absolutnie uwiódł mnie swoim gitarowym brzmieniem i bezpretensjonalną radością, jaką daje słuchanie tej muzyki. Zespół ma ogromny potencjał aby zawojować mainstream, dzięki swoim chwytliwym refrenom, charyzmie wokalistki, czy szerokiemu spectrum inspiracji gatunkowych. Ich potencjał docenili ostatnio chociażby członkowie Kasabian zapraszając YONAKĘ do otwarcia ich koncertu. Pomimo bardzo niewielkiego jak na razie portfolio, na które składa się EPka Heavy i kilka singli, zespół zapadł mi w pamięć dużo bardziej niż w gruncie rzeczy bardzo proste Royal Blood, które zostało okrzyknięte „nową nadzieją brytyjskiego rocka”. Energia jaką emituje na swoich koncertach YONAKA porwie was równie mocno, co występ Glass Animals (na który też polecam się wybrać ostatniego dnia).

#6 Young Fathers

Długo wahałem się, czy napisać w tym miejscu o Massive Attack, czy o Young Fathers, jako, że są to w pewnym sensie naczynia połączone. Doszedłem jednak do wniosku, że na koncert tych pierwszych każdy szanujący się Open’erowicz wybierze się tak czy inaczej, jednak tych drugich może bardzo łatwo przeoczyć. Podobnie jak Gorillaz, Young Fathers ciężko jest sklasyfikować gatunkowo, najwięcej wspólnego mają z rapem, trip-hopem i elektroniką. Szkocki zespół tworzący od 2008, zasłynął w mainstreamie kilkoma utworami które zostały wykorzystane na soundtracku Trainspotting 2. Już teraz jestem przekonany, że ich najnowszy album Cocoa Sugar to jedna z najciekawszych płyt wydanych w tym roku. W swoich tekstach balansują między mrocznymi motywami a nadzieją. Ich charyzma i pełne zanurzenie się w sztuce, którą przedstawiają dosłownie, nie pozwala odciągnąć od nich wzroku w czasie koncertów. To kolejna na tej liście pozycja obowiązkowa dla osoby, która śledzi nowe trendy w muzyce.

#7 Arctic Monkeys

Kwartet z Sheffield od 2006 nieustannie udowadnia, że jest obecnie jednym z najważniejszych zespołów dla muzyki rozrywkowej. Swoim ostatnim albumem Tranquility Base Hotel & Casino, o którym pisaliśmy już na Bezszyldu, pokazali, że nie boją się podjąć ogromnego artystycznego ryzyka.  Wiele się w brzmieniu Arctic Monkeys w tym roku zmieniło, to co jednak pozostaje wciąż takie samo, to poziom na jakim prezentują się na żywo. Każdy, kto w wieku kilkunastu lat wzruszał się nad tekstami prezentowanymi na AM, czy tańczył do post-punkowych riffów z Whatever People Say I Am That’s What I’m Not po prostu musi przybyć na ich koncert na Open’erze. Setlista na obecnej trasie koncertowej Małp jest niezwykle interesująca, pomiędzy ulubieńcami publiczności pokroju Do I Wanna Know, Why’d You Only Call Me When You’re High czy I Bet You Look Good On The Dancefloor zespół umieszcza od czasu do czasu takie perełki jak mało znany b-side You’re So Dark, czy nie grane od bardzo dawna Pretty Visitors z Humbug. Pierwszego dnia Open’era szykuje się prawdziwa uczta dla fanów indie-rockowego kwartetu.

#8 Mount Kimbie

Mount Kimbie to duet tworzący w nurcie post-dubstep, który od swojego debiutanckiego albumu Crooks & Lovers opublikowanego w 2010 jest nieustannie na ustach wszystkich zainteresowanych muzyką elektroniczną. Zespół wymieniany jest jako jeden z najważniejszych graczy na scenie, tuż obok takich artystów jak: James Blake czy Jamie xx. Ich ostatni album Love What Survives stanowczo zmienił brzmienie projektu dodając większą ilość instrumentów w miejsce syntezatorów, tworząc tym samym bardzo bogate dźwiękowo wydawnictwo. Gościnnie na albumie wokalnie udzieliły się takie ikony jak właśnie wspomniany James Blake czy King Krule. 

#9 Glass Animals

Do tego roku nie byłem wielkim zwolennikiem Glass Animals, ich pierwszy album ZABA opublikowany w 2014 raził mnie delikatną monotonią i brakiem wyrazistego charakteru. Sytuację drastycznie zmieniło wysłuchane przeze mnie dopiero niedawno How To Be A Human Being. Na swoim drugim krążku Glass Animals zaprezentowało swoje własne podejście do tanecznego indie-rocka. Surrealistyczne teksty i skoczne instrumentale,  które zaprezentują na Open’erze gwarantują koncert perfekcyjny na ciepły lipcowy dzień. Obok polskiego Rasmentalismu, który będzie promować swój ostatni album Tango, to doskonały wybór dla kogoś szukającego czegoś optymistycznego, dobrze wyprodukowanego i raczej lekkostrawnego. 

#10 Noel Gallagher’s High Flying Birds

Pomimo tego, że od ostatecznego rozpadu Oasis minęło już kilka lat najważniejszy członek zespołu wciąż udowadnia, że lata płyną, a on nie ma zamiaru schodzić z muzycznej ścieżki. W przeciwieństwie do swojego brata – Liama Gallaghera, Noel nie boi się eksperymentować z muzyką którą tworzy, wspominając przykładowo Kanye Westa jako jedną z obecnych inspiracji. Jego trzy solowe albumy zostały przyjęte jednoznacznie pozytywnie przez krytyków, co więcej Noel ma na swoim koncie już tak ikoniczne solowe hity jak AKA… What A Life!, In The Heat Of The Moment, czy Ballad Of The Mighty I. W czasie koncertu usłyszymy też kilka klasyków Oasis. Ludzie w moim wieku raczej nigdy nie mieli okazji wybrać się na występ tej britpopowej legendy, koncert Noela Gallaghera i jego High Flying Birds będzie najbliższym temu doświadczeniem na jakie można w tej chwili liczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *