Okja – wielka świnka w wielkim mieście

Jednym z najgłośniejszych filmów na tegorocznym festiwalu filmowym Cannes, był Okja, najnowsze dzieło Joon-ho Bonga. Była to najbardziej nietypowa produkcja na tym wydarzeniu. Wyróżniała się rozmachem, tematyką, była to też pierwsza produkcja Netflix nominowana do Złotej Palmy.

Bohaterką jest Mi-Ja (Seo-hyeon Ahn), młoda Koreanka, która od dziesięciu lat przyjaźni się Okją, olbrzymią super świnią wyhodowaną przez korporację Mirando.  Dziewczyna dowiaduje się, że korporacja od początku miała wobec zwierzęcia niecne plany. Odbierają jej Okję i wywożą do Nowego Jorku. Główna bohaterka nie godzi się na taki stan rzeczy i wyrusza do Stanów Zjednoczonych z misją uratowania przyjaciółki.

Jest to kolejny film science-fiction w twórczości reżysera. Podobnie jak The Host: Potwór i Snowpiercer: Arka Przyszłości jest to koprodukcja koreańsko-amerykańska, łącząca w sobie kino gatunkowe z satyrą.

Foto: IMDb

Na pierwszy rzut oka przypomina typowy film familijny, albo Kino Nowej Przygody. Mamy motyw przyjaźni dziecka z potworem rodem z filmów Spielberga, trochę akcji, humoru i rozmachu. W filmie poza koreańskimi aktorami (Seo-hyeon Ahn, Hee-Bong Byun, Steven Yeun, Je-mun Yun) pojawiają się hollywodzkie gwiazdy (Tilda Swinton, Jake Gyllenhaal, czy Paul Dano).

Wbrew pozorom więcej tutaj kina azjatyckiego. Styl może być ciężkostrawny dla widzów przyzwyczajonych do amerykańskiego kina gatunkowego. Opiera się na zabawie konwencją, dużych kontrastach i wyolbrzymieniu. Z jednej strony mamy fabułę rodem z Uwolnić Orkę, dużo umowności, jaskrawych kolorów, przerysowanego aktorstwa, a z drugiej strony dużo smoliście czarnego humoru, wulgaryzmów, a nawet drastycznych i niepokojących scen (pomimo niewielkiej ilości krwi). Łączy w sobie elementy dramatu, komedii, akcji, przygody, a nawet horroru.

Pomimo dosyć absurdalnej fabuły, to nie jest głupi film – zwraca uwagę na wiele współczesnych problemów, nie popadając przy tym w moralizatorstwo. Jest to m.in. satyra świata korporacji w którym wszyscy wzajemnie się wykorzystują, produkują masowo genetycznie zmodyfikowaną żywność, a wszystko posiada rozbuchaną kampanię marketingową. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju historia starcia między prostoduszny, bezpiecznym światem przyrody (z którego pochodzi Mi-Jia), a światem dużego miasta, gdzie wszystko jest fałszywe, pogrążone w rywalizacji i nastawione na wyzysk. Mamy tu krytykę konsumpcji, marketingu, korporacji, a nawet ekoterrorystów, ale zabrakło miejsca dla bohaterów. Postacie chociaż posiadają charaktery i motywacje, nikt nie jest wystarczająco rozbudowany, niczego się nie uczy, ani nie przechodzi przemiany.

Technicznie jest zrealizowane bardzo dobrze. Obraz idealnie oddaje klimat sytuacji – las wygląda odpowiednio bajecznie, świat korporacji sztucznie i kiczowato, a fermy autentycznie niepokojąco. Efekty specjalne może nie dorównują hollywoodzkim produkcjom, ale jak na azjatycki film za 50 mln dolarów prezentuje się naprawdę dobrze. Specyficzne, przerysowane aktorstwo ogólnie pasuje do groteskowego tonu filmu.

Foto: IMDb

Najlepszą częścią filmu jest I i III akt, kiedy dziewczynka i super świnka posiadają wspólnie najwięcej czasu ekranowego. Sceny w których Mi-Ja bawi się z Okją w lesie są urocze dzięki swojej prostocie. Widzimy jak bohaterki świetnie się rozumieją – pełno w tym ciepła i szczerości. Nic nas nie rozprasza, ani muzyka, ani dynamiczny montaż, albo ekspozycja. Tylko dziewczynka, super świnka i piękna natura wokół nich. Tworzy to idealny kontrast do reszty filmu – duże miasta i korporacje pełne są zawiści, sztuczności i materializmu. Jeszcze lepszy jest finał, który trzyma w napięciu, a nawet wzrusza. Zdajemy sobie sprawę z wagi sytuacji, czujemy niebezpieczeństwo i najbardziej zależy nam wtedy na bohaterach. Jest to też zakończenie, które tylko Azjaci byli by w stanie ukazać. Nie jest banalne – ani jednoznacznie szczęśliwe, ani smutne, tylko słodko-gorzkie (jak prawdziwe życie).

Foto: IMDb

Okja jest specyficznym filmem, podobnie jak poprzednie dzieła Joon-ho Bonga. To produkcja stojąca w rozkroku między Hollywood, a kinem azjatyckimi. Przypomina kino familijne, ale skierowane do starszych widzów. Posiada też pewne niedoskonałości w charakterologii postaci, albo w utrzymaniu tempa. Nie zmienia to faktu, że jest to oryginalne, szczere i odważne kino.

Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *