O tym jak Bolt chciał zostać piłkarzem

dnia

Usain Bolt. Jeden z najpopularniejszych lekkoatletów po zakończeniu kariery pozostaje na ustach wszystkich. Dzieje się tak za sprawą pewnego marzenia, do którego realizacji Jamajczyk uparcie dąży.

Bolt od małego jest zapalonym kibicem piłkarskim lubiącym także „pokopać” sobie w wolnym czasie. Dlatego też postanowił on, iż po wygraniu wszystkiego w swej dziedzinie skieruje swą karierę na tory piłkarskie. Inicjatywa ta choć ciekawa, a dla wielu nawet wzruszająca jest też niestety przykra i śmieszna. Pan Bolt postanowił bowiem wskoczyć do świata futbolu zaczynając karierę od razu w wielkim klubie.

Usain w czasie kariery lekkoatletycznej
Usain w czasie kariery lekkoatletycznej

O tym jak Bolt nie zostanie piłkarzem

Co mogło pójść nie tak? Wszystko. Poczynając od braku przygotowania technicznego, niewiadomej wytrzymałości na dłuższe dystanse, przez nieznajomość taktyki czy potencjalną kontuzjogenność, na czysto amatorskim charakterze jego przygody kończąc. Dlatego też dla każdego szanującego się kibica piłkarskiego wizja Usaina o grze dla ukochanego Manchesteru United była jedynie wyidealizowanym obrazem bajkowej kariery, a nie rzeczywistą perspektywą ropzwoju.

Dlaczego klub pokroju United miałby zainwestować w szkolenie i kontraktowanie 31-letniego emerytowanego sprintera? W obliczu jego nieznanej formy i skali talentu oraz wieku byłoby to zachowanie co najmniej ryzykowne. Ale tam gdzie pojawia się rozpoznawalność tam są również pieniądze. W tym momencie rozpoczyna się tragizm Bolta. Czołowe kluby piłkarskie czując rychłą wizję zdobycia wielkiej popularności chętnie zapraszały Jamajczyka na sesje treningowe, pokazowe mecze czy honorowe oprowadzanie po płycie boiska. Piłkarze nad wyraz chętnie cykali sobie zdjęcia z legendą lekkoatletyki, a menadżerowie i włodarze tychże klubów ochoczo informowały fanów o swym niezwykłym gościu.

Bolt trenujący z piłkarzami Borussi
Bolt trenujący z piłkarzami Borussi

Problem w tym, że to wszystko. Parę sesji, tona zdjęć i cisza. Bolt z poważanego sportowca stał się maskotką, która w pogoni za idyllicznymi marzeniami gotowa była wyrzucić do kosza swoją reputację stając się ruchomym bannerem promującym. Jego naiwność w połączeniu z wyrachowaniem klubów takich jak United czy Borussia Dortmund zaowocowały pogłębiającą się falą szyderstw na temat jamajskiego sprintera.

Parę miesięcy później po jego reputacji niemalże nie ma śladu. Sam Bolt wciąż walczy o pierwszy profesjonalny kontrakt podróżując w coraz bardziej egzotyczne piłkarsko rejony. Za sobą ma już wojaże po Skandynawii, Niemczech, Anglii, RPA i Francji. Obecnie przebywając w słonecznej Australii gdzie po raz kolejny zamiast kontraktu otrzymał jedynie możliwość bezterminowego trenowania z półprofesjonalnym (w porównaniu z pierwotnym celem) zespołem. Choć nie sposób odmówić ambicji jamajskiej gwieździe wciąż ciężko nazwać go piłkarzem. A w obliczu jego sponiewieranej reputacji coraz mniej prawdopodobne staje się zatrudnienie go w jakimkolwiek charakterze.

Pozostaje mieć kciuki za Usaina by ten odnalazł wreszcie swój klub w miarę możliwości otrzeźwiał obniżając wymagania do półprofesjonalnych lig, które zapewne przyjmą go z otwartymi ramionami. Tak czy siak naiwność sportowca mocno nadwerężyła jego image, co już nie zostanie odczynione choćby kontraktem czy błyskotliwą grą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *