Nowy początek – Ósmy pasażer Nostromo

Fani kina science fiction nie mogą ostatnimi czasy narzekać. Coraz częściej otrzymujemy produkcję, które wyrywają się z marazmu trawestacji klasyków i oferują widzowi coraz bardziej unikalne przeżycia. Gorzej jest jednak gdy ciężar rozważań jest przesunięty na naukową stronę tego typu kina. Mamy wtedy do czynienia z produkcjami, które nie wykorzystują swoich możliwości, albo są po prostu infantylne. „Nowy początek” próbuje to zmienić. Ale czy rzeczywiście nowy film Dennisa Villeneuve to nowy początek dla kina sci-fi?

Skrót fabuły prezentuje się następująco: na ziemi w kilkunastu miejscach pojawiają się statki kosmiczne. Obcy jednak nie przekazują nam żadnej informacji, więc próbujemy się z nimi porozumieć. Amerykańskie wojsko wzywa na pomoc wybitną lingwistkę Louise Banks (Amy Adams). Wspomagają ją pułkownik Weber (Forest Whitaker) i wybitny fizyk Ian Donnelly (Jeremy Renner). Ta trójka ma za zadanie wybadać intencje przybyszy.

„Nowy początek” podchodzi do tematyki spotkania z obcymi bardzo poważnie. Nie ma tutaj latających spodków, zielonych ludków i kręgów w zbożu. U Villeneuve kosmici potrafią przerazić. Reżyser zgrabnie pogrywa sobie z widzem wykorzystując cechy kina gatunkowego i do swojego filmu wrzuca elementy zapożyczone z thrillerów lub horrorów. Dodając  do tego świetny warsztat techniczny Kanadyjczyka, wspierany  dodatkowo przez operatora Bradforda Younga i kompozytora Jóhanna Jóhannssona sprawia, że nie mogę sobie przypomnieć, kiedy tak bardzo bałem się na tego typu filmie.

mv5bmjiwodawntqwov5bml5banbnxkftztgwntczndq1mdi-_v1_sx1500_cr001500999_al_
Photo by Photo credit:Jan Thijs – PARAMOUNT PICTURES 2016

Nie mogę też za bardzo krytykować  warstwy naukowej filmu. Jako wierny czytelnik takich autorów  jak Stanisław Lem, czy też Philip K. Dick naprawdę doceniam jak Villeneuve ostrożnie, a zarazem pewnie stawia w swoim filmie coraz to większe kroki w materii fantastyki naukowej. Tutaj nikt się nie śpieszy. Cały skomplikowany proces lingwistyczny zostaje zgrabnie sprasowany tak, aby pasował do konceptu blockbustera (tak, to blockbuster). Nie jest ani za mądrze, ani za głupio. Twórcy znaleźli w swoim filmie złoty środek. Wielu reżyserów i scenarzystów mogłoby się uczyć z „Nowego początku”.

Niestety trzeba w tym miejscu odstawić na bok wszelkie sympatie, bo niestety „Nowy początek” nie jest aż tak dobrym filmem. Owszem wyróżnia się bardzo pozytywnie na tle innych współczesnych filmów opowiadających o tematyce nawiązania kontaktu z obcymi. Gdy odejmiemy z filmu całą warstwę naukową, nie zostaje nam absolutnie nic. Nie czepiałbym się , gdyby film był  skoncentrowany tylko na temacie obcych. Ale tak nie jest. „Nowy początek” próbuje mieć bohaterów, takich z krwi i kości. I o ile w przypadku postaci granej przez Amy Adams (dajcie jej Oscara!) ta sztuczka się udaje, to reszta postaci otaczających naszą Panią doktor to zgraja najbardziej kliszowych i płaskich postaci, które od lat nawiedzają tego typu kino. Ironiczny doktorek, twardy generał, mało rozgarnięty szeregowiec. Villeneuve nawet nie kwapi się zasłonić wad swoich postaci. Reżyser z dziką perwersją eksploruje je w patetycznych-humorzastych dialogach. Naprawdę czasem możemy pomyśleć, że oglądamy film o dzielnych jankesach ratujących świat. A wszyscy dobrze wiemy, że takie kino to najgorsze kino. Mogę tylko ubolewać nad nie wykorzystaniem potencjału, jaki nieśli ze sobą tak świetni aktorzy jak Forrest Whitaker, czy też Michael Stuhlbarg.

mv5bmzewnzg1odyxm15bml5banbnxkftztgwnjgzndq1mdi-_v1_sx1777_cr001777839_al_
Photo by Photo credit: Jan Thijs – PARAMOUNT PICTURES 2016

Nie tylko postacie są tutaj powierzchowne. Sytuacja społeczno-polityczna w filmie wygląda jak opisy na Facebooku zdeprawowanych licealistów. Villeneuve próbuje  ukryć swoje niedociągnięcia pod taflą gruntownego i sprawnego kina Sci-Fi, mając nadzieje, że wygłodniali  fani przymkną oczy na wady. Niestety im bliżej końca filmu, tym dobrze uszyta konstrukcja obrazu, coraz bardziej zaczyna się rozpruwać. Deus ex machiny się mnożą, a wady obrazu zaczynają wypływać na wierzch. Reżyserowi pomału zaczyna szkodzić Hollywood i na przykładzie „Nowego początku” możemy to dostrzec. Wisienką na torcie jest tutaj kontrowersyjne zakończenie, które niebezpiecznie zbliża się do granicy absurdu. I tak naprawdę istnieje duże ryzyko, że widz może zostać obojętny na puentę filmu Kanadyjczyka.W moim przypadku zakończenie przypadło mi do gustu. Zawieszone w ciężarze klasycznej prozy science fiction, jednocześnie zwracające twarz w stronę lżejszych toposów kina Spielberga czy Nolana.

„Nowy początek” jest rozwieszony pomiędzy familijnym kinem, klasycznym amerykańskim kinem katastroficznym i Kubrickowskim spojrzeniem poza gwiazdy. Wbrew pozorom to film bardzo niepewny swojej tożsamości gatunkowej. Stojący i oddychający Amy Adams, która swoją postacią kontynuuje model silnych wyzwolonych kobiet w dzisiejszym kinie mainstreamowym. Następny film Villeneuve to kontynuacja „Łowcy androidów”.  I na zakończenie tego tekstu mam taką słodko-gorzką konkluzję. Nie ma obecnie lepszego reżysera do realizacji tego karkołomnego przedsięwzięcia, tylko że wiecie na bezrybiu i rak ryba.

Ocena:6/10

0 Comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *