Nowa Era The Reds?

dnia

„Liga angielska jest najbardziej wyrównana” – z tym stwierdzeniem spotykamy się bardzo często. Choć jest w nim sporo prawdy ciężko oprzeć się wrażeniu, że Liverpool czy Arsenal już dawno odpadły z walki o mistrzostwo…

…aż do rozpoczęcia tego sezonu. Sezonu,w  którym  to Jurgen Klopp pokusił się o wykupienie z AS Roma „Egipskiego Messiego” – Mohameda Salaha. To jaki wpływ ma Egipcjanin na grę The Reds pozostaje bezdyskusyjne, ale mimo to docenić należy potęgę zbudowanego naprędce składu Jurgena. Niemal wszystko wydaje się być tutaj na swoim miejscu – od obrony po zabójcze trio ofensywne.

 

Ułożona gra obronna

Kto by pomyślał, że istnieje na świecie trener mogący „zrobić coś” z Dejana Lovrena. Na początku wspólnej przygody obu panów wydawało się że Dejan to piłkarz, który wyczerpał swój potencjał – liczne błędy, głupie straty i chaos jaki wnosił do zespołu w oczach wielu skreślał chorwackiego defensora. Ku zdziwieniu wielu Klopp na nowo poukładał Dejana i choć ten nie olśniewa zdaje się grać przyzwoicie, a do tego dobrze rozumie się z nowym nabytkiem – van Dijkiem. Wśród bocznych obrońców znajdziemy również odbudowanego Moreno, bardzo dobrego Clyne’a czy objawienie ostatnich tygodni – Alexandra Trenta-Arnolda.

Alexander Arnold - objawienie defensywy The Reds
Alexander Arnold – objawienie defensywy The Reds

Na pomoc The Reds

Choć nazwiska pokroju Milner, Henderson czy Wijnaldum nie powalają na kolana są to na pewno postaci, które świetnie wykonują swoją pracę. Trudno zestawić ich z kreatywnością Ronaldinho czy Ozila jednak ich świetne zbilansowanie wydaje się idealnie pasować do ligi angielskiej. Silni, twardo stąpający, zgrani i przede wszystkim wyrachowani pomocnicy to zbawienie dla każdego menadżera w Anglii. Trójka ta nieraz już udowodniła swą wartość, a wzmocniona kreatywnym i szybkim Chamberlainem potrafi również „ukąsić”. Jednak gdyby i taka linia okazała się niewystarczająca warto wspomnieć, iż Liverpool wydaje się mieć zagwarantowany transfer Naby’ego Keity z RB Lipsk.

Naby Keita będący od przyszłego sezonu graczem Liverpoolu
Naby Keita będący od przyszłego sezonu graczem Liverpoolu

Creme de la creme

56 bramek w 34 spotkaniach to bilans trójki ofensywnej Liverpoolu. Myślę, że ta statystyka najlepiej oddaje niesamowitość tercetu The Reds. Warto przy tym zaznaczyć jeszcze dwie kwestie – nikt spośród atakujących nie przekroczył jeszcze 26 lat oraz to, że każdy z nich haruje w defensywie. Sprawia to, że „będąc w gazie” Liverpool potrafi strzelać bramki hurtowo nie tracąc ich prawie wcale.

"Egipski Leo Messi" po strzeleniu bramki
„Egipski Leo Messi” po strzeleniu bramki

Cele na przyszłe sezony

Oczywistym jest, ze taka drużyna ma potencjał – zbudowana z młodych graczy żądnych trofeów okraszona kilkoma „starymi wyjadaczami”. Klopp po raz kolejny udowadnia że można zbudować sensowną drużynę za stosunkowo nieduże pieniądze. Oraz grać na poziomie topowych klubów nie posiadając w składzie „Sanchezów” czy innych „Neymarów”. Mimo to The Reds celują w kolejne przemyślane transfery – Ryan Sessegnon czy Timo Werner to tylko niektóre pomysły Jurgena co jasno pokazuje, że z biegiem lat zespół będzie się tylko wzmacniał. Z takim kolektywem oraz wizją trenera Liverpool śmiało może zacząć przebąkiwać o pierwszym od lat mistrzostwie, a i sama Liga Mistrzów w perspektywie kilku lat nie wydaje się być oderwana od rzeczywistości.

Czy zatem jesteśmy świadkami narodzin nowego Liverpoolu? Zdecydowanie tak. Klopp już teraz utworzył zgraną ekipę pukającą coraz śmielej do czołówki Europy. Jeśli tylko włodarze nie pokuszą się o jego zwolnienie i dadzą mu wolną rękę w gestii transferów ten w kilka sezonów może odczarować klątwę wiszącą nad Anfields Road. Za wcześnie jednak by fetować sukcesy. Ostatni mecz z Romą pokazał jak bardzo niezbędny jest im Salah, na którego chrapkę ma Real. Inne mecze sezonu odkryły również oczywiste słabości przede wszystkim w bramce The Reds. Przekrój sezonu to także  nieszczelność defensywy tym większa im mocniejszy jest przeciwnik. Jeśli oprócz opisywanych transferów Klopp zakupi porządnego bramkarza i solidnego konkurenta dla Lovrena możemy niecierpliwie oczekiwać wielkich emocji nadchodzącego sezonu w Anglii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *