Nocne istoty – Ciemno wszędzie, nudno wszędzie

Co roku jesteśmy zaskakiwani małymi, festiwalowymi horrorami, które trafiają do niewielkiej ilości kin i zyskują uznanie wśród fanów kina grozy. Nagradzane już na paru festiwalach filmowych argentyńskie Nocne Istoty zapowiadały jak jeden z tych horrorów.

Mainstream przyzwyczaił nas (i wielu już zanudził) horrorami z motywem nawiedzonego domu wg tej jednej, sprawdzonej formuły. Zwykle początkowo obserwujemy zwyczajnych mieszkańców, którzy stają się świadkami, albo nawet ofiarami przerażających zjawisk nadprzyrodzonych. Dalsza część przeważnie skupia się na (wezwanych następnie) specjalistach lub egzorcystach, którzy podejmują się walki ze złem z innego świata. Doskonale to znamy m.in. z horrorów Jamesa Wana jak seria Naznaczony, lub Obecność. Takie podejście do dziś przynosi ogromne zyski, ale też nuży fanów bardziej nietypowego, wysmakowanego kina grozy. Dlatego z dużym entuzjazmem podchodzą do takich produkcji jak Mięso, Hereditary. Dziedzictwo albo Suspiria – horrorów które nie straszą w typowy sposób i mają do zaoferowania jakąś głębszą treść.

Foto: Helios

Nietypowo typowy horror

Nocne Istoty wbrew temu, co przed chwilą napisałem, kierują się bardzo standardowym schematem, dokładnie takim, jaki opisałem w kontekście mainstreamowych horrorów. Film na samym początku wyciąga wszystkie swoje asy z rękawa. Powiela klisze, ale ma parę pomysłów na skuteczne wystraszenie widzów. Scena w łazience, sypialni, albo motyw martwego chłopca (którego widać na obrazku) autentycznie potrafią wywołać dreszcze. Twórcy wiedzieli jak zbudować napięcie w tych konkretnych momentach, oraz jak operować makabreską i zdjęciami. Nie licząc chłopca, wszystkie opisane sceny są zawarte na wstępie i następnie w retrospekcji obecnej w pierwszych 30 minutach.

Na tym niestety kończą się wszelkie pozytywy. Nocne Istoty cierpią mocno na brak scenariusza. Ten film to bałagan scen i wątków, ledwo można mówić o jakimkolwiek związku przyczynowo skutkowy. Rzeczy się po prostu dzieją, nie wiadomo dlaczego, jakie będą tego dalsze konsekwencje i dlaczego miałoby to nas obchodzić. Fabuła jest tak minimalna, że praktycznie nie istnieje – to po prostu zlepek horrorowych klisz. Praktycznie wszelkie sceny z udziałem sił paranormalnych nie mają żadnego znaczenia dla historii. Film jest po prostu o niczym – nie podejmuje się żadnej problematyki, nie posiada żadnego przesłania, ani nawet morału.

Foto: Kino – DlaStudenta

Błąkając po ciemku

Najbardziej jednak cierpi narracja. Pierwsza połowa to po prostu zlepek luźno powiązanych wątków – krótkich historii mieszkańców jednej dzielnicy, którzy doświadczyli przerażających zjawisk. Wszelkie postacie które tam poznajemy znikają i prawie w ogóle nie wracają. Druga połowa z kolei skupia się na grupie specjalistów badających „miejsce zjawisk nadprzyrodzonych”. Użyłem cudzysłowu, ponieważ w praktyce po prostu oglądamy, jak grupa starszych ludzi błąka się po ciemku niczym dzieci i napotykają losowo różne upiory. Nie potrafię nawet wskazać, kto tu jest protagonistą, a co dopiero mówić o jakiejkolwiek charakterologi postaci i budowaniu relacji. Nikt nie odgrywa tutaj żadnej roli w historii, film po prostu nie posiada żadnych bohaterów.

Cierpi też na tym tempo całego filmu. Pierwsze 30 minut robi się intensywne i eksponuje najbardziej niepokojące i widowiskowe sceny grozy. Później jednak tempo drastycznie spada i film próbuje budować build up do czegoś, co już widzieliśmy i zasypać nas toną niepotrzebnej ekspozycji. Same zjawiska nadprzyrodzone z każdą kolejną sceną robią się coraz mniej kreatywne. Zaczynaliśmy od makabrycznej sceny w łazience, a kończymy na nudnych jump scarach i przesuwaniu krzeseł. Tak, w paru momentach potrafi przestraszyć, ale to nie znaczy że seans trzyma w napięciu bo cała reszta kompletnie miałka. Nie ma tu nic co by pozwoliło nam się zaangażować, skłonić do refleksji, zainteresować historią, lub przejmować się losem bohaterów.

Podsumowanie

Nocne Istoty miały potencjał, aby być jednym z najciekawszych, niezależnych horrorów tego roku. Zamiast tego dostaliśmy zlepek paru strasznych scen oprawionych w nudny, rozwleczony, banalny i pozbawiony kierunku (a nawet sensu) film. Nie angażuje emocjonalnie, a już tym bardziej intelektualnie.

Ocena: 4/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *